Nie mam juz pomyslow na malego kubusia .. Owszem jest słodki bo nie spotkalam jeszcze kota ktory by az tak chodzil za mna jak pies a nawet chyba bardziej, ciagle na mnie wchodzil i domagal sie glaskania i tulenia, sam glaszcze i ociera sie o mnie bez przerwy... milo jest naprawde ALE
Owszem chlopak jest calkiem wyjatkowy i naprawde go lubie
Ale dzis w nocy po prostu glowa mi wysiadla
Zaczne od tego ze od kiedy on jest z nami zamykamy pokoje w ktorych spimy a przynajmniej ja to robie poniewaz gdy drzwi sa otwarte on przychodzi do lozka i mruczy tak glosno ze bardzo ciezko przy tym zasnac, a po drugie on nie umie lezec obok czlowieka tylko robi to NA nim...
Ugniata mnie, caly czas uderza swoim pyskiem o moja brode i usta (!) o cala twarz, jest w tym niezmordowany, a ja zeby zasnac potrzebuje spokoju.
No i owszem, drzwi są zamykane i jak narazie nikomu to nie przeszkadzalo. Az do dzisiejszej nocy. Maly o 6 rano stanal pod moimi drzwiami i zaczal piszczec. Najpierw jak jakis maly zagubiony ptaszek, pozniej coraz glosniej i glosniej az miauczal tak jakby go obrywali ze skory (oczywiscie jedzenie i wode miał wiec no problem w tym). On tak wymusza na mnie zebym mu otworzyla i od razu pakuje sie do lozka.
I rzeczywiscie zdarzalo sie wczesniej ze 3 razy sobie pisnal cichutko a potem poszedl jak widzial ze nikt mu nie otwiera.
A dzis... po prostu katorga!!! Wychodzilam do niego 2 razy zeby stwierdzic czy wszystko z nim ok, polozylam mu kojec przed moim pokojem, zabawke podrzucilam zeby go czyms zajac i tak dalej. ale nie . on musi przyjsc do mnie. Spalalam dzis z chlopakiem
ze wzgledu na niego nie chcialam zeby kot zepsu NAM noc chodząc po nas (co i tak zrobil)...
Wiec od 6.00 do 6.40 miauczal tak bardzo , ze oczywiscie o snie nie bylo mowy. W KONCU wpuscilismy go łudząc sie ze przyjdzie pobawi sie i pojdzie, albo polozy sie grzecznie i bedzie spał.
Wiec HOP do lozka i zaczal chodzic kolo naszych twarzy, ocierac sie mruczec domagajac sie tulenia. Mruczal tak glosno do 7.20 ze moj stwierdzil ze on niestety potrzebuje sie wyspac wiec w koncu wydelegowalam go do pokoju gdzie jest cisza i sama zostalamzkubusiem. Boze nie myslalam ze kiedykolwiek bede miala takie problemy z tym kotem.
Oczywiscie od tej 7 to juz tylko lezalam bo on nie przestaje mruczec tak szybko
( mruczenie=zadowolenie kota

)
owszem wszystko jest pieknie, ale to juz chyba przesada.
Chodzi oczywiscie o nocki bo dzien to wiadomo ze jest z nami , nie zamykamy go osobno.
Jednak noc z nim jest nie do przespania, a poza tym do cholery nie slyszalam jeszcze w zadnym domu gdzie jest kot, zeby uporczywym miauczeniem wszystkichg budzil zeby mu drzwi otworzyc i wpycha sie do lozka i tam mruczy tak glosno ze spac i tak nie mozna !!
To jest maly terrorysta. Wkurzylo mnie to dzis kurde.... ja go tak nie wychowalam bo jeszcze okazji nie mialam nawet.........ale nie wiem co mam robic.................................... cale nocki przez kota nieprzespane, jak tak dalej pojdzie i wroca moi rodzice a on takie szopki bedzie odstawial to w koncu wiekszosc moze stwierdzi ze do zycia w malym mieszkaniu on sie nie nadaje chociaz dziki nie jest,jest bardzo za czlowiekiem.
Teraz mi powiedzcie pomysly...co robicjak on tak uporczywie miauczy zeby go wpuscic w nocy do pokoju (co jest jednoznaczne ze jak sie go wpusci to zrujnuje ci sen oczywiscie, co i tak robi miaucząc)... Zamkniecie go w innym pokoju oznacza toz ze musialabym mu przeniesc wszystkie miski i kuwete i jeszcze marusie razem z nim... Ale jakos na zamykanie zwierzat w jednym pokoju nigdy sie nie zdecydowalam i wolalabym tego nie robic. Zreszta znajac go i tak by miauczal tak samo. Jedynie mi przez dodatkowe drzwi wydawaloby sie bardziej cicho i tyle...
ale to problemu nie rozwiazuje...
kurde nie wiem co robic , wiem ze to nie jest jakis mega problem ale jak sie ma takie zwierzatko w domu i pare nocy sie zarywa z tego powodu, a sami wiecie ze sen jest potrzebny czlowiekowi zeby normalnie zyc,dla mnie sen jest swiety ogolnie i nie lubie jak mi go ktos ciagle przerywa
ehhh jestem zła i niewyspana
kot mną manipuluje.. ludzie k o t
Oczywiscie zwracam uwage na to iz normalnie w domu sa 3 osoby dwoje moich rodzicow, ja i moj chlopak jakos to przezyjemy ale moi rodzice chodzacy do pracy wysypiac musza sie jeszcze bardziej i jak on bedzie takie szopki odstawial to nie wiem co bedzie
czy jestem w sytuacji patowej i bede kazdej nocy musiala sie przyzwyczajac do kota w moim lozku (jak go przynioslam do domu juz byl taki ze wchodzil)
Oczywiscie pewnie powiecie zeby go nauczyc w ogole do lozka nie wchodzic. TYLKO pytanie jak , moge go dokladnie 10 razy pod rzad znosic z lozka zeby mu pokazac ze na nim nie wolno siedziec, krzyknac glosniej albo cos w tym stylu, on sobie nic z tego nie robi, dla niego chyba cale zycie jest zabawą.
Ma 3 miesiacea a juz takie sposoby zeby doprowadzic czlowieka do malego rozstrojenia psychicznego