Nie wiem, czy przypadkiem Stotka już nie pisała o takiej metodzie mycia paszczy, ale nie wiem, gdzie, więc piszę tu. Łagodnie, bo bez SLS, ale za to dokładnie - mianowicie mycie paszczy olejem i ciepłą ściereczką.
Generalnie do takiego mycia nada się chyba jakikolwiek olejek myjący, próbowałam różnych konfiguracji, ostatnio kremowy olejek myjący Ziaja Ulga lub krem do mycia twarzy Alverde z serii z Heilerde (do kupienia niestety tylko w niemieckiej sieci DM) z dolaną życzliwie oliwką Babydream (wcześniej dolewałam oliwki też do żelu Ziaja Med Antybakteryjna). Następnym razem spróbuję dodać jednak innej oliwki (na stanie mam akurat też z DM-owskiej Alverde, natomiast ponoć niezłe są olejki do ciała z Alterry, mają ładne składy, szczególnie ten.. antycellulitowy

), ciekawe też jest mleczko orchideowe Alterra, mleczko Rival de Loop Selection czy mleczko Dr. Scheller (to akurat do kupienia np. w Superpharm). Ogólnie chodzi o to, żeby taki krem do mycia czy mleczko nie miało w składzie pochodnych oleju mineralnego, za to bogactwo naturalnych olejków. Rzecz jasna, można też olejek myjący zmontować sobie samemu.
Takim czymś myjemy gębę na sucho, okrężnymi ruchami, zmywamy całą tapetę, brud, kurz, inne cuda. Następnie zmoczoną w ciepłej (ja nawet lubię gorącą, ale nie musi być) wodzie ściereczką okrężnymi ruchami zmywamy tę paćkę z twarzy, ściereczkę płuczemy i znów zmywamy, i powtarzamy tę czynność, aż ściereczka będzie czysta. Ja mam akurat ściereczkę mikrofibrową (uwaga! to nie jest mikrofibra "przemysłowa", tylko jest to akurat szmatka konkretnie do twarzy, w Polsce nie wiedzieć czemu nie do kupienia, a sprzedaje ją w serii Rival de Loop Rossmann), która ma dość pilingujący efekt i chyba jednak nie można nią szorować paszczy codziennie, ale zdecydowanie delikatniejsza będzie ściereczka bawełniana z TBS, można też zaopatrzyć się w najzwyklejszą pieluszkę tetrową. Ja ostatnio kupiłam sobie myjkę z włókna bambusowego, jak sprawdzę, to zdam relację
Dziewczęta mieszkające w UK mogą skorzystać z kremu Liz Earle, sprzedawanego w zestawie z rzeczoną ściereczką, my w Polsce musimy jeszcze nieco kombinować (co widać na podstawie mojej relacji).
Takiego mycia to moja gęba dotąd nie miała, u mnie najistotniejsze jest oczyszczenie porów, z którymi walczę ostatnimi czasy, i na tym polu ta metoda nie ma konkurencji. Z drugiej strony nie ma ryzyka podrażnienia/przesuszenia, bo nie targamy twarzy hardkorowym SLES-em, tylko dobroczynnymi olejkami.