moj pies - jamnik mial ostatnio dwa takie ataki - ksiazkowy przyklad, z drgawkami oddawaniem moczu, sztywnieniem całego ciała
jeden na spacerze ze mna - bylam sama wyobrazcie sobie moje przerazenie, pierwszy raz widzialam takie cos
a drugi raz w nocy jak spal w lozku, mnie nie bylo ale na szczescie mama sie obudzila bo spadl z lozka:(
podejzewamy ze mial wiecej takich atakow jak byl sam bo nigdzie nie chce chodzic sam i ciagle chce zeby ktos nim byl, jest caly czas taki wystraszony, nie rozumie co sie dzieje
bylam u weterynarza, ktory na szczescie stwierdzil ze za wszelka cene trzeba psa ratowac
nie wiadomo narazie co jest przyczyna tych ataków, podobno tak padaczka moze byc pourazowa, a on ostatnio mial bojke z innym psem o wybranke i wrocil nie tyle pogryziony co wystraszony (bo jamnik to mały pies z ogromnym sercem-bedzie walczyl nawet z dobermanem)
to jest bardzo impulsywny i żywy pies a teraz jakby przygasł...
te ataki moga byc nastepstwem ajkiegos paszyta, ktory gdziestam pomimo odrobaczania sie zagniezdził, wiec dostał zastrzyk i leki, w poniedzialek idziemy zrobic badania kwi zeby sprawdzic czy nei ma cukrzycy albo czegos innego
ataki w nastepstwie pasozytów to bylaby najlepsza opcja jaka moze wystapic, bo wtedy ustapia najgorzej jak to bedzie nieuleczalne..
czytalam o tym ze psom podaja relanium lub luminal ciagle zbey uniknac atakow ale to niezawsze pomaga
czytalam tez o psach ktore mialy ataki przez dwa dni bez przerwy a potem zdychały z wycienczenia...
nie wyobrazam sobie zbey costakiego moglo przydazyc sie mojemu psu , po prostu nie wiem co bym wtedy bez niego zrobila, onma 9 lat a jest z nami od 7 bo to znajda..
teraz wyjezdzam na dwa miesiace i starsznie sie boje ze jak mu sie cos stanie to mnie przy nim nie ebdzie a to taka kochana przytulanka, taki misio co uwielbia pieszczoty i tak umie rozmawiac fajnie ...