to znowu ja

przejrzałam temat i dzieje mi się znów to samo, co rok temu. trwa od 2 tygodni. chodzę jak zombie. dbam o higienę snu. nawet planuję kolejny dzień i jestem przygotowna (może to mnie tak deprymuje, zazwyczaj zostawiałam sobie choć margines spontaniczności

) znam możliwe psychiczne podłoże bezsenności. mam pewne życiowe problemy, ale raczej natury długotrwałej,a nie wymagającej znalezienia natychmiastowego rozwiązania, czy to może aż tak podświadomie wpływać?
i mam tylko takie pytanie z serii głupich: czy stosowanie leków nasennych nie zaburzy jakoś później naturalnego trybu. nie wyczymie dłużej.