bezstresowe wychowywanie przez rodziców to nie to samo co stres związany ze szkołą czy pracą , prawda? ;]
to "bezstresowe" wychowanie, ktorego i tak sie calkiem nie da osiagnac, prowadzi do tego, ze dziecko nie potrafi sobie ze stresem poradzic, kiedy sie tenze pojawia jest narazone na takie problemy jak nerwica, bulimia etc. Moglabys byc podrecznikowym przykladem tego co bezstresowe wychowanie robi dzieciom.
_________________ "Kobieta musi mówić żeby wiedziała co myśli."
Zupełnie nie rozumiem toku tej rozmowy. I skąd ta nagonka na Misię i te stereotypy. Czy jeżeli ktoś ma problemy z jedzeniem/nerwami/lękami tzn. że coś w jego wychowaniu było nie tak? Ja miałam cudne dzieciństwo. Rodzice wyznaczali zakazy i nakazy, traktowali mnie jak człowieka, a nie poddanego, mogłam wychodzić, nocować u koleżanek i zawsze mieliśmy i mamy świetny kontakt. A jednak zachorowałam jako nastolatka na anoreksję. I w życiu nie pozwolę nikomu upatrywać w tym winy moich rodziców. Mama była ze mną w każdym najtragiczniejszym momencie choroby, szpitala i zdrowienia. Byłam na siebie wściekła, za to, że ONA czuje się winna, mimo tego że od A do Z było to moje widzi mi się.
Nie wiem czy w ogóle jest coś takiego jak bezstresowe wychowanie. W ogóle takie dzielenie i rozgraniczanie jest bez sensu. Ale zgadzam się z Misią - choćby nie wiem jak rodzice wychowywali, to przed wszystkim nie uchronią. Ja zawsze byłam doceniana i nigdy nie czułam się od nikogo gorsza, a mimo to w pewnym momencie w moim kilkunastoletnim umyśle, zrodziła się myśl, że chce być lepsza. I poszło.
I zawsze uczono mnie jak sobie radzić ze stresem, jak go redukować, że są rzeczy ważne i ważniejsze i nie o wszystko trzeba drzeć koty.
Generalizujecie, i tyle.
Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pią 06 Mar, 2009 10:22
Finka, nie wiem, czy generalizujemy
bulimia zwykle dotyczy dziewczyn, które były wychowywane w rodzinach zbyt otwartych - nie było jasno określonych ról, obowiązków, tak naprawdę nie było wiadomo, czego się po kim i kiedy spodziewać. dziecku brak poczucia bezpieczeństwa, w przyszłości może się to rozwinąć w bulimię...
anoreksja z kolei dotyczy rodzin 'idealnych', dzieci zawsze są bardzo z rodzicami związani, rodzice są bardzo 'ekspansywni' w stosunku do dziecka - nie ma to nic z poddaństwem, po prostu jedzenie staje się jedynym, co jest "moje i tylko moje", w co rodzice nie mają wstępu...
mnie na psychopatologii uczono, że przyczyn bulimii i anoreksji szuka się głównie w rodzinie. wątpię, żeby można to było nazwać stereotypem.
heidhr, jasne, że tak, zgadzam się z Tobą
ja tylko napisałam, że wcale nie musi tak być. Wiadomo, że od każdej reguły są wyjątki.
Wyjaśniłam to w kolejnych postach, ale zostały skasowane (nie przeze mnie).
misia, nam naprawdę cięzko będzie ci pomóc w takiej sprawie, to powazna choroba i już uczyniłaś krok naprzód - chcąc się leczyć.
Poszukaj dobrego specjalisty - nie koniecznie prywatnie - jeśli mieszkasz w większym mieście lub w pobliżu jakiegoś - masz dość spore szanse znaleźć dobrego psychiatrę i/lub psychologa. Bo tak po prawdzie to radzę zgłosić się do obydwóch
Są leki zmniejszające apetyt, które pomagają opanować bulimię.
Poszukaj najbliższego ośrodka w którym przyjmuje psychiatra, zarejestruj się i jeśłi on nie będzie się czuł na siłach ci pomóc to może wskaże kogoś dobrego, dobrze też szukać przy oddziałach psychiatrycznych tam gdzie włąśnie leczą bulimię, anoreksję, depresje i nerwice.
Poszukaj na forach internetowych o takiej tematyce - może tam ktoś pleca dobrego lekarza. Samemu cięzko sobie z tym poradzić.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum