moj chomik wczesniejszy- gucio tez zapadl na jakas chorobe, nawet nie wiem co to bylo.. mimo iz mial prawie 2 lata , to ja przestawilam wszystko do gory nogami, aby mogl zyc... spedzalam z nim kazda chwile, w nocy nie spalam.. straszne to bylo

niestety nie udalo sie go juz uratowac
http://www.gucio38.pupile.com/ ;(
zas moja swinka morska miala guz, dosc duzy. weterynarz jej go wycial pod narkoza i wszystko dobrze sie skonczylo
ja na twoim miejscu bym robila wszystko, aby nie dawac chomisiowi odczuc tego, ze cos sie z nim dzieje... gdy naprawde bedzie z nim ciezko, nie bedzie pic, jesc itd, to wtedy bym poszla do lekarza.. ale kurcze, nie chce o takim czyms nawet myslec, bo od razu mi sie moj gucio przypomina