Hej wszystkim, nie chce mi się szukać lepszej kategorii dla mojego tematu, być może lepszej nie ma. Temat stary jak świat, tylko w nowej odsłonie, kto chce niech przeczyta i może mnie wesprze na duchu.
Okres spóźnia mi się dopiero kilka dni.. jednak z lekka panikuję, bo: Od co najmniej kilku lat mam okresy regularne jak w zegarku. 28 dni, ani mniej ani więcej. Zawsze w sobotę

A tu nagle takie coś! Już mamy środę! Brzucho pobolewa, ale bardziej tak, jakby mu się składało do owu niż do miesiączki.. Na pewno nie zaszłam w ciążę w tym miesiącu, ale w zeszłym.. kurcze, była nikła szansa, choć dostałam okres, tyle że z półtoradniowym opóźnieniem (w niedzielę wieczorem..) i był trochę bardziej skąpy niż zwykle.
Tak się jeszcze pocieszam.. że w tym miesiącu miałam śluz płodny tak nietypowo, tzn wodnisty 14 i 15 dc, potem przerwa, potem znowu, i nawet 20 dc zarejestrowałam nieco białka kurzego

więc może po prostu owu była później i dlatego muszę na okres dł€żej poczekać?
Ale nawet jeśli nie jestem w ciąży to i tak się martwię- bo czemu tak nagle mi się wszystko rozregulowało? Nie chorowałam, a stresy dnia codziennego- umiarkowanie, bywało gorzej.. No więc CZEMU?
Test ciążowy zrobiłam wczoraj, wyszedł negatywny.