Mój facet kupił sobie we wrześniu Kobo
http://kobobooks.com/touch_experience , głownie dlatego, że było to jakieś śmiesznie tanie (niecałe 100$). Mnie nie zachwyciło właśnie głównie z powodu tego prawie_jak_papier i braku podświetlenia.
W marcu natomiast sprawiłam sobie tablet pewnej znanej firmy owocowej i muszę przyznać, że jestem absolutnie zakochana. Do czytania zmniejszam jasność do minimum, co daje możliwość czytania także w nocy. O ile oczy męczą się strasznie przy monitorze, tutaj to jest czysta przyjemność. Sama aplikacja Appla iBooks działa bez zarzutu, zakładki, kopiowanie i znajdowanie czegoś w pdfach to chwila. Łatwo się kartkuje, można skakać między książkami. Można wrzucać pdfy typu rozkłądy jazdy lub samemu tworzyć notki. No i poza tym ma wszystkie funkcje iPhona poza dzwonieniem (3g internet, gps, mapy, ft, wifi, ipod, 2kamery, odtwarzacz filmów). Bateria starcza na cały dzień zabawy. Jest co prawda 2,5 droższe od Kindla, ale ja np. nie posiadam osobistego kompa (tylko służbowy do pracy). Pod tym względem wyszło mi finansowo tak samo jak kupno odtwarzacza mp3, readera i netbooka (ok 1400pln).