Wiek: 29 Dołączyła: 27 Lut 2008 Posty: 49 Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 01 Sie, 2009 11:48
Dlaczego suka nie musi mieć szczeniąt?
Dziewczyny, jak w temacie. W społeczeństwie panuje przeświadczenie, z którym niejednokrotnie się spotkałam, że suka, ze względów zdrowotnych powinna chociaż raz mieć szczeniaki. Chciała bym wiedzieć, czy tak jest, co zrobić, gdy suczka jest mieszańcem/kundelkiem i raczej grona piesków w schroniskach powiększać nie powinna a właściciele z pewnych względów nie chcą jej wysterylizować. Nie mam konkretnego przypadku na myśli, chciała bym wiedzieć czysto teoretycznie. Czy posiadanie przez suczkę szczeniąt, ma dla niej faktycznie jakieś korzyści zdrowotne?
MAD-a [Usunięty]
Wysłany: Sob 01 Sie, 2009 12:54
no wiec , wypowiem się ja ,może nie jestem tu autorytetem ale studiuje weterynarie i od paru ładnych lat zajmuje się sportowym szkoleniem psów a sama mam suczkę ONko podobną ze schroniska która jest po sterylizacji,
absolutnie jest kompletna bzdura ze suka ze względów zdrowotnych powinna miec szczeniaki raz w życiu, takie mity stwarzają jedynie weterynarze wmawiając ludziom bez pojęcia, ze tak powinno być, chęcią zarobku potem na szczepieniach szczeniąt, pomocy przy porodach i takich tam. Dla nich to jest czysty biznes, suka po szczeniakach na pewno jest narażona kilka krotnie bardziej na popularne ropomacicze, nowotwory macicy czy guzy sutków, oczywiście wspomniany wcześniej weterynarz myśli tez o szczepieniach suki, środkach wzmacnijacych czy odrobaczeniach. Z doświadczenia wiem jesli ktoś ma kundelke jak moja choć nikt by nie powiedział ze czymś rożni sie od mojego drugiego rodowodowego psa i nie chce mieć nigdy szczeniaków właśnie z myślą o nie przepełnianiu schronisk czy ulic powinien ja jak najszybciej wysterylizować i absolutnie nie faszerować jej hormonami zapobiegającymi cieczce.
PLUS sterylizacji:
-obnizenie o 90% ryzyka zachorowań na nowotwory narządó rozrodczych samicy
-uniknięcie ciażą urojonym które maja bardzo zly wplyw na zdrowie suki i sa uciazliwe dla właścicieli
-unikniecie wszystkich godowych zachowań samców
-nie musimy sie martwic o to czy będzie miała cieczkę, kiedy i czy może uciekła i nie jest w ciazy
minusy:
-jedyny jaki znam to skłonności do tycia ale to tez nie u wszystkich osobników
Należy też pamiętać o głównej domenie niektórych weterynarzy
" Leczenie zwierzęcia dostosowane jest do portfela właściciela" i nie dać sie zwodzić
to tyle co ja mam do powiedzenia w tej kwestii,
pozdrawiam serdecznie
kurcze, ja mam też problem z tym związany.. mam suczkę już 3 letnia.. ojciec twierdzi, ze powinna mieć szczeniaki, bo właśnie wet mu nagadał, a my z mamą jesteśmy właśnie zdania, że kundelków się nie rozmnaża.. na razie jest kompromis i dajemy jej zastrzyki anty, ale boję się, że będzie przez to też miała na dłuższą metę problemy zdrowotne.. na sterylizację już chyba za późno, prawda? czy suka powinna mieć przerwy w anykoncepcji? pozdr.
neijest absolutnie za późno.
za późno będzie jak suki nie uda się uratować bo zachoruje na nowotwór i umrze.
podając jej antykoncepcję przyczyniacie się do pogorszenia stanu jej zdrowia.
zmien weterynarza i jak najszybciej wysteylizuj sukę.
absolutnie nie jest za późno, nie wiem w ogóle skąd ten pomysł, natomiast szczeniaki to najgorsze co możecie dla niej zrobić.
gdyby ktoś chciał mieć szczeniaczki, to niech prosze znajdzie domy dla 8!, które moja koleżanka znalazła w dziurze w ziemi dwa dni temu. i ich mamusi rzecz jasna, która przestała być potrzebna jak się okazało, ze jest w ciąży.
fajne, czarne, łaciate, do wyboru do koloru.
e-wunia, my sterylizowaliśmy naszą sunię jak miała właśnie 3 lata, po tym, jak zmieniliśmy weterynarza, który uświadomił nam, że zastrzyki anty to zło dla Psiaka (co w sumie było do przewidzenia, jednak nie zdawaliśmy sobie sprawy, iż jest to Aż TAKIE złe)
Nasza Fifa była wysterylizowana w klinice Arka, którą mogę Ci serdecznie polecić. Niby drogo, ale opieka świetna, Fifką zajęli się super. Następnego dnia po zabiegu wyglądała, jakby nigdy nie miała operacji - zadowolona, z apetytem, jedynie ciut obolała no i wkurzał ją opatrunek. Po roku od operacji nie ma nawet blizny.
My strasznie panikowaliśmy (zwłaszcza ja, siostra i Mama), że coś nie pojdzie, że nie daj Bóg się nie wybudzi i takie tam.. ale przed zabiegiem miała zrobione badania, a po operacji doktor 3 razy do nas dzwonił w odstępach 2-godzinnych, żeby nas upewnić, że wszystko jest ok i poszło gładko.
Wiem, rozpisałam się, ale im szybciej pójdziecie na zabieg, tym lepiej dla Twojej psiny.
kurcze mojemu ojcu nie przetłumaczy, a weterynarza raczej nie zmienię, bo to jego kolega jeszcze z LO.. nie jest on zły, ale nagadał ojcu, że po sterylizacji może popuszczać siusiu i takie tam, zresztą ojciec twardo twierdzi, że Funia przynajmniej raz w życiu powinna mieć szczeniaki.. ehh muszę wziąć sprawy w swoje ręce, póki nie jest za późno.. sama wiem, że nie ma reguły, mojej koleżanki psinka miała całe życie cieczkę, szczeniaków nie miała, a teraz rak macicy, wszystko jej tam w środku wycięli
ja też się różnych bzdur nasłuchałam, że po sterylizacji suczka jest osowiała, tyje, nie chce się bawić, ma problemy z pęcherzem ...
wszystkie te zabobony okazały się bzdurne. Cieszę się, że i my i Fifa mamy to za sobą, bo przynajmniej jestem o nią spokojna. A osowiała to ona byla, jak miała ciąże urojone, a takowe miewała po każdej cieczce
także e-wunia, bierz sprawy w swoje ręce póki suczka jest młoda, silna i szybko dojdzie do siebie po zabiegu. Pewne poglądy naprawde czas schować do lamusa.
no i widzicie Pani przyszła weterynarz mówi, że to bzdura a ja na faktach spotkałam się z tym, że jednak raz mieć powinna
Suczka mojego P, szczeniąt nigdy nie miała. Czasem po/przed cieczką miała ciąze urojone i zaczęło jej się gromadzić mleko. Wet kazał odstawić zabawki, by ich nie dostawiała do piersi. I rzeczywiście zabawki odstawili - Pajdka się uspokajała ale..
Po jej prawej stronie, na sutku zrobiła jej się (tak to wtedy określił lekarz) narośl/guzek spowodowana/y eee hm zatorem mlecznym(napisałam po ludzku bo nie pamiętam jak dokł jest fachowo) czyli guzek wywołany gromadzącym się mlekiem. Mleko nie miało ujścia więc wywołało stan zapalny.
Miała to kilka lat.
Jak wiadomo, ciąże urojone zdarzają się około 2 razy w roku, zanim człowiek skuma że coś jest nie tak to suka już ze 347864583 razy dostawi zabawkę do siebie.
W końcu po (dosłownie) kilku latach guzek zaczął rosnąć.
Jakies 4 miechy temu pojechali z nią do weterynarza który stwierdził, że dla dobra suki lepiej trzeba bedzie usunąć jej wszystkie sutki ze str prawej + wykastrować.
Zabieg trwał kilka godzin, suczka obolała trafiła do domu.
Upłynęły 2 miesiące, a miejscu gdzie ów poprzedni guzek wyrastał (czyli tam gdzie był sutek (jeden z wielu)) znów wdał się stan zapalny i guz zaczął rosnąć. Siuuup do weta. Który po raz kolejny rozkroił małą, ale nie mógł usunąć całkowicie guza bo rozrósł się aż na tętnice pod łapką.
I ciach piesek przeszedł kolejna rekonwalescencje. I..
I od 3 dni suka ledwo zipie, byli z nia dzisiaj znów u weta który zrobił badania i stwierdził, że to jest już nowotwór. Suka ma guzy na grzbiecie, kilka na głowie + sutki, łapki i przerzut na narzady wewn. Przepisał jej sterydy, jak do 3 tyg nie przejdzie piesek idzie do uspania.
Weterynarz powiedział, że macierzyństwo jednorazowe suczce służy i powinno się dać ją pokryś chociaż raz tylko po to by właśnie takich problemów nie było..
Weterynarz powiedział, że macierzyństwo jednorazowe suczce służy i powinno się dać ją pokryś chociaż raz tylko po to by właśnie takich problemów nie było..
nie zgodzę się. Suczkę wystarczy wysterylizować zanim powstaną problemy.
Jednorazowy miot to nie panaceum na wszelkie bolączki.
Wiek: 29 Dołączyła: 27 Lut 2008 Posty: 49 Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 01 Sie, 2009 16:39
A ja powiem tak, sterylizacja u kotek jest bardzo powszechna, nie budzi jakiś większych lęków, szczególnie, że ruja kotki potrafi być bardziej upierdliwa dla właściciela niż cieczka u suczki, ze względu na kocie nawoływanie nocą chociażby, a już szczególnie właściciele kotek wychodzących nie widzą innego wyjścia jak sterylizacja, bo inaczej kotka przy każdej rujce miała by gromadkę małych kociaków. Skąd więc takie obawy przed "wybebeszaniem" suczki?
a on uznał, że lepiej niech suka ma młode i spokój niż wybebeszać ze wszystkiego zwierzaka, u którego jeszcze dożywotnio trzeba będzie uważać na dietę
głupota, wiesz?
po I - jak napisałam - jednorazowy miot nie jest panaceum na wszelkie dolegliwości
po II - dziewczyny pisały tu już nie raz o problemach bezdomnych psiaków. Decydując się na pokrycie suki, by po prostu miała młode, niestety przyczyniasz się do tragedii wielu psów. Polecam Ci odwiedzić schronisko.
po III - na żadną dietę nie trzeba uważać. To nie jest tak że sterylizacja = tycie.
pentelka, mi weterynarz ( w Arce właśnie) mówił, że jednorazowy miot niczego nie gwarantuje, że to mit. Nawet mając raz szczeniaki, suka może mieć ciąże urojone, wyciek mleka czy - o zgrozo - ropomacicze.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum