Dziewczyny, przychodzę rozczarowana i załamana....
Czytałam sporo o tabletkach II i III generacji. Wiadomo, każdy rodzaj tabletki niesie za sobą ryzyko chorób, np przesławetnej zakrzepicy, ale godzę się na to częściowo (i tylko częściowo!) i szukam ginekologa, który byłby na tyle kompetentny, żeby wybrać dla mnie coś optymalnego.
Ale nie ma takiego, nie trafiłam jeszcze. Nie ważne, czy idę za free czy prywatnie i jak wiele płacę - nikt nie słucha i jakby udaje, że nie wie, o co mi chodzi, deklamuje reklamę i ulotki (tak, jakbym nie czytała...). Daje mi ulotkę, zapisuje recepte i do widzenia. Zrobi jakieś badania, ale nie odpowie na pytania.
Np dziś. Byłam na wizycie, lekarz ten miał super opinie. Sporo wziął za prywatną wizytę, powiedziałabym, że nadprzeciętnie... Wierzyłam mocno, że akurat ten, to już jest wart swojej ceny.
On, wielki mędrek zachwalający tylko i wyłącznie yasminelle, zapisał mi te tabsy. Chociaż wyraźnie mu powiedziałam, że przyszłam po radę, chcę zmienić tabletki i dowiedzieć się więcej o ich skladzie, jakie będą dla mnie odpowiednie i dlaczego. Żeby wyjaśnił, jako opiniowany fachowy lekarz, róznicę między drospirenonum, levonogestrelum, gestodeum oraz desogestrelum. Znam różnice, "mniej więcej" - to znaczy pod kątem ryzyka wywołania np. zakrzepicy, która intryguje mnie, od kiedy sama zauważyłam, że chyba mogę mieć kiedyś problem - pobolewa mnie coś, ale nie wiem co, bo facet nie dał jasno do zrozumienia co mam robić (a zapisał recepte i tak). Ja akurat chciałam zrezygnować z Novynette... ze wzgledu na desogestrelum. Wiadomo, że oba składniki są sztucznie produkowane, nie przez nasz organizm i przyjmując tabletki godzę się na stopień niebezpieczeństwa - jest on jednak różny i wolałabym mniejsze zło... I jak tu z lekarzem rozmawiać? Kto przejmie się moim zdrowiem jako kobiety?
Nie mam już pomysłu do kogo iść (Kraków), skoro już na opiniach nie mogę polegać to co, dalej ruletka?
|