wypada , w końcu dziękujesz już po ja kupiłam lekarce prowadzącej kwiatki i bombonierkę, pielęgniarkom nic, bo sama musiałam chodzić do nich np. żeby odłączyli kroplówkę albo coś innego, więc nie zasłużyły moim zdaniem
_________________
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie czuł się jak u siebie w domu?"
My zawsze po pobycie w szpitalu coś dajemy. Albo właśnie butelkę dobrego wina lekarzowi, albo coś podobnego. jak ja miałam tę operację, to tata się dowiedział, że pan prof. uwielbia obrazy. Dostaje od pacjentów i ma nimi udekorowany cały gabinet. Więc od nas też dostał obraz. Nie za 1,5 tys, oczywiście, ale taki... za butelkę dobrego wina Był zachwycony. A nigdy nie wiadomo kiedy jeszcze zdarzy nam się spotkać...
Pielęgniarkom zawsze kawę kupujemy. Jakąś dobrą. Bo one zawsze narzekają na jej brak
Nie polecam dawać wina. Mama mojego A. jest lekarką, dostaje masę butelek z różnymi alkoholami w ramach podziękowań i już nie ma gdzie tego włożyć. Lekarze wolą raczej właśnie jakąś dobrą kawę, bo to wiadomo się zużyje albo czekoladki niż alkohole. Nie każdy lubi
Wiesz co się robi z tymi butelkami, których nie ma gdzie włożyć? Podaje się dalej. przykre, ale prawdziwe... Mój tata kiedyś w rogu etykiety narysował krzyżyk, taki malutki. Cóż... butelka wróciła. Po 2,5 roku, ale jakimś cudem wróciła.
Ja mojej ginekolog, za wspólnie spędzone dwa lata też dałam prezencik
na oddziale zapytałam się innego lekarza, czy zna moją gin. od strony prywatnej i co lubi Kupiłam jej różne piwka butelkowe, z całego świata i... kabanosy Bo zapamiętałam, że na którejś z wizyt mówiła, że nie lubi słodyczy, a najchętniej to jadłaby non stop kabanosy i śledzie
Ze śledzi zrezygnowałam, ale kabanosy były zapakowane próżniowo, więc nie capiły
Moim zdaniem to bardzo miły gest- podziękowanie za to, że lekarz był bardzo miły, życzliwy, poświęcał swój czas...
Wiek: 26 Dołączyła: 29 Paź 2005 Posty: 112 Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 03 Wrz, 2010 18:48
Ale nie każdy lekarz przyjmuje takie prezenty. Np. mój ukochany gastrolog, który dosłownie uratował mi tyłek, nie chciał nic ode mnie przyjąć. A kupiłam tylko taki herbaciany zestaw: puszka dobrego earl greya, zaparzacz plus inne takie bajery dla smakoszy. I niestety, grzecznie mi odmówił, przytulił i powiedział, że takie ma zasady i koniec
_________________ From too much love of living
From hope and fear set free
We thank with brief thanksgiving
Whatever gods may be
That no life lives forever
Niestety... to tak u mnie nie działa swoją drogą, co ja bym z Jonnie Walkerem zrobiła? Przecież na imprezę nie wyniosę, a sama też nie wypiję I klops acz, ostatnio nam się przeterminował jeden. :/ Masakra, będę musiała jednak barek kontrolować
/Nic odkrywczego nie powiem - po prostu wiem, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a niektóre sądy na własny temat mogą się okazać nieprawdziwe./
Sorry, nie sprecyzowałam. Otworzył tata kiedyś. Kiedyś, bardzo dawno temu. Zapomniał. Przeleżała w piwnicy. Znalazł jak nas zalało ostatnio i wszystkie meble wynosili. No i otworzył znów i... yyy... wylał do zlewu. Powiedział, że nie halo. nie znam się na alkoholach. Ale gdyby była w porządku, to by raczej nie wylewał, nie?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum