witam,
historia ma będzie lekko długa, ale miło jesli ktos przeczyta.
otóż:
od 12. roku zycia borykam sie z nerwicą przewodu pokarmowego. Mdłości, nudności, bóle brzucha, zero apetytu. Lekarze mnie (i moich rodziców) zbywali, twierdzili ze wymyslam i takie tam...
Lęk przed bólem przerodził sie u mnie w lęk przed jedzeniem w ogóle, wiec jesc przestałam. Obsesja sięgneła u mnie takiego stopnia, że w wieku lat 16 zachorowałam na anoreksje.
Właściwie nikt mi wiekszych szans nie dawał, wazyłam 32kg (teraz 48) i miałam mega depresje. Udało mi sie z tego wyjsc obronną ręką (dzieki samozaparciu, moim rodzicom i bardzo dobrej pani psycholog). I żyło mi sie całkiem fajnie. Były dni lepsze i gorsze, strach jakis we mnie ciagle był ale nie dawał az takich intensywnych objawów.
Od 10 miesiecy biore tabletki. Poczatkowo wszystko było ok, ale teraz w miare ich przyjmowania zauwazylam u siebie niepokojace objawy - stany lękowe, fobie, omdlenia, nudności, waga w dół, ogólne zmęczenie i bóle głowy...
i zastanawiam sie - czy tabletki mogą nasilać takie objawy? czy po prostu znow cos sobie uroilam i teraz pracuje wyobraznia??
dodam ze w zeszlym miesiacu tabletki bralam o 17 - nic mi sie nie dzialo. teraz biore o 10 i ciagle mi niedobrze... fakt - mysle o tym caly czas bo sie tego po prostu boje, widze jak moje zycie znowu robi sie szare i beznadziejne... chlop mnie nie rozumie, nigdzie nie wychodzimy bo ja najczesciej zle sie czuje....
zupelnie nie wiem co mam robic, wizyte u lekarza mam dopiero pod koniec miesiaca...
staram sie racjonalnie sobie tlumaczyc ze skoro tabletki nie dawaly objawow gdy bralam je o 17 to chyba nie powinny tez tych objawow dawac o 10, prawda??
czy w ogole po takim czasie takie nagle skutki uboczne?
i pytanie jeszcze jedno, do dziewczyn ktore po tabsach mialy mdlosci - mialyscie je wyraznie po tabletce czy caly czas??
bo ja przyznam ze obudzilam sie w sobote (pierszy dzien nowego opakowania) i bylo mi niedobrze juz zanim ta tabletke wzielam...
osobiscie obstawiam sile sugestii, moze wiosenne przesilenie??
wiem ze napisalam haotycznie, i bardzo skrotowo, ale tak jakos szukam pocieszenia gdzie sie da...
bedzie mi milo jesli ktos sie wypowie.
ps. po tym co przezylam ja i moi rodzice, naprawde kazdy objaw budzi we mnie panike, ciagle o tym myslenie i nakrecanie sie ...
chyba godzina przyjmowania tabletek nie ma tu wiele do gadania, nie??
pozdrawiam Was ;*
dodam jeszcze, juz na sam koniec, ze naprawde chce zyc normalnie, bez zadnych wkretów i niedogodnosci... ale czasami ciezko mi samej sobie cos wytlumaczyc racjonalnie ..
moze nieslusznie wszystko zwalilam (tak nagle, bo wczesniej ich nawet nie podejrzewalam) na tabletki ??