Negatywnie. Podsyłakm link do wykresu, w którym chciałam sprawdzić jak on zadziała (znaczy jego interpretacja):
http://28dni.pl/ngL/wykresy/2006-09-21
Z wykresu można wywnioskować (met. objawowo termiczna)
1szy dzień niepłodności poowulacyjnej - 23 dc wieczorem (ani trzecia wyższa nie potwierdziła przebytej owu, bo nie była 0,2 wyższa; ani 4 nie potwierdziła, bo znalazła się pod linią).
Testy owulacyjne wskazały na największą możlwość owulacji 2go dnia wyższej temperatury, czyli 20 dc (pik LH z 19 dc).
Bioself natomiast nie wiem na jakiej podstwie (doszłam do wniosku, że nie przestrzega nawet podstawowej termicznej z wieloobjawowej, a co dopiero mwić o zasadzie Doeringa?) - wyznaczył mi niepłodność już rano (!) 21 dc.
Czyli w dzień po bnajbardziej prawdopodobnej owulacji.
Ile żyje komrka jajowa - chyba każdy wie
Metoda objawowo termiczna przewiduje taki bieg wydarzeń (owulacja do drugiego dnia wyższej / wg Roetzera choćby - co potwierdziły dalsze tempki) - Bioself nie.
Bioselfu używałam trochę czasu z kilku względów:
- Ma gośne pikanie, które mnie budzi
- Jeśli pikanie mnie nie zbudzi, to nie trzeba go wyłączyć, żeby zapamiętał pomiar (Microlife nie zawsze zapamiętuje, jeśli sam się wyłącza)
- Tochę kosztował i szkoda byłoby odłożyć go n półkę po 1 cyklu
Duże minusy Bioselfu:
- Brak zasad interpretacji (interpretuje błędnie wg siebie)
- Krótki kikut termometru, trzeba przytrzymywać każdorazowo, bo wypada - a pod kikutem dość duże "jajo", które uniemożiwia głębsze wsunięcie termometru i sobie wypada ze wzgl. na ciężkość