Żeby zbyt poważnie nie było, nowa dawka dowcipów ode mnie
Obok siebie w autobusie stoją dwie osoby: Ona i On. Ona spojrzała, na niego, on na nią
- Informatyk (pomyślała studentka)
- Studentka (pomyślał bezdomny)
Krowy a ustrój polityczny
FASZYZM:
Masz dwie krowy. Rząd zabiera obie, wynajmuje Cię, żebyś się nimi opiekował i sprzedaje Ci mleko.
CZYSTY KOMUNIZM:
Masz dwie krowy. Sąsiedzi pomagają Ci się nimi opiekować i wszyscy dzielicie się mlekiem.
KOMUNIZM RADZIECKI:
Masz dwie krowy. Musisz się nimi opiekować, a rząd zabiera całe mleko.
DYKTATURA:
Masz dwie krowy. Rząd zabiera obie i zostajesz rozstrzelany.
DEMOKRACJA SINGAPURSKA:
Masz dwie krowy. Rząd karze Cię grzywną za trzymanie dwóch zwierząt hodowlanych w mieszkaniu bez zezwolenia.
MILITARYZM:
Masz dwie krowy. Rząd zabiera obie i wciela Cię do armii.
CZYSTA DEMOKRACJA:
Masz dwie krowy. Twoi sąsiedzi decydują, kto dostaje mleko.
DEMOKRACJA PRZEDSTAWICIELSKA:
Masz dwie krowy. Twoi sąsiedzi wybierają kogoś, kto powie Ci, czyje jest mleko.
DEMOKRACJA BRYTYJSKA:
Masz dwie krowy. Karmisz je mózgami owiec tak długo, aż zwariują. Rząd nic nie robi.
DEMOKRACJA WŁOSKA:
Masz dwie krowy. Przed rannym udojem słuchasz radia, żeby dowiedzieć się, kto jest dzisiaj premierem.
BIUROKRACJA:
Masz dwie krowy. Najpierw rząd wydaje przepisy, które mówią kiedy możesz karmić i doić swoje krowy. Potem płaci Ci, żebyś ich nie doił. Następnie zabiera obie krowy, jedną zabija, drugą doi i wylewa mleko do ścieków. Na koniec domaga się od Ciebie wypełnienia formularzy wyjaśniających zaginięcie jednej z krów.
ANARCHIA:
Masz dwie krowy. Albo sprzedajesz mleko po dobrej cenie, albo Twoi sąsiedzi będą próbowali Cię zabić i przejąć krowy.
KAPITALIZM:
Masz dwie krowy. Sprzedajesz jedną i kupujesz byka.
Przychodzi facet do lekarza:
- Panie doktorze, od kilku dni mam zatwardzenie, nic mi nie pomaga.
- Będziemy musieli panu zaaplikować czopki. Proszę się odwrócić, ściągnąć spodnie i pochylić się. Ja panu pokażę jak to się robi.
Facet ściągnął gacie, pochylił się i poczuł jak doktor wsuwa mu coś do tyłka.
- OK, gotowe. Proszę to samo powtarzać samemu w domu co 12 godzin przez najbliższe trzy dni.
Wieczorem gościu próbował samemu sobie poradzić, ale jakoś mu się nie udawało. Poprosił więc żonę o pomoc. Odwrócił się, ściągnął spodnie i wypiął du*sko. żona jedną rękę położyła na jego ramieniu, druga natomiast zaczęła wkładać mu czopek.
- O ku**a! - wrzasnął w pewnej chwili facet.
- Co się stało kochanie, zabolało cię?
- Nie, ale właśnie sobie uświadomiłem, że ten lekarz trzymał obie ręce na moich ramionach.
Nauka jazdy. Instruktor mówi do kursanta.
- Jak jest czerwone to się zatrzymaj.
- Jak jest zielone to jedź,
- Jak ja jestem biały to zwolnij.
Mąż z żoną oglądali w telewizji program o psychologii i nagle mąż odwrócił się do żony i powiedział:
- Założę się, że nie potrafisz mi powiedzieć czegoś co by mnie jednocześnie i ucieszyło i zasmuciło
Żona na to:
- Masz największego członka ze wszystkich swoich przyjaciół.
Janosik do Maryny...
Ej Maryś dej zadupcyć bo mi te gwałcone panienk zbzydły, a Ciebie miłuje...
- Nie Janicku mój, nie. Jom młoda i jescem ni rusana ...
- Ej Maryś dej mi dej, jo ci wsystko, korale i nowe kierpce w Nowym Targu Ci kupie..
- Bo ja wiemm.... Ale nojpierw kup...
KUPIŁ ! A CO KUPIŁ....Korale i kierpce wysywane.
Dała mu Maryś..
Janosik siadł i tłuce jom az echo po Tarach jak buza saleje....
Ale w pwenej chwili ( jak Wojski) przerwał i róg trzmał...
Zsapany, Maryny się pyto...
-Maryna ty naprowdę pirwszy raz...
- No..
- To dlacego tak wysoko nogi tsymas...
- Bo se kierpce oglondom.
Kaźmirz miał paskudny wypadek na budowie: piła motorowa obcięła mu przyrodzenie. Błyskawicznie przewieziono go do szpitala, i na szczęście okazało się, że możliwy jest przeszczep utraconego organu. Niestety, taka kuracja nie podlegała ubezpieczeniu społecznemu, lekarz przedstawił mu więc swoją propozycję:
- Mogę wam, gazdo, doszyć małego penisika za 10 tysięcy złotych, średniego za 20, lub dużego penisa za 30 tysięcy. Którą opcję wybieracie?
- Pockojciez minutke, panie doktórze, musem naradzić sie z mojom ślubnom!
Po kilkunastu minutach lekarz wraca do pacjenta i pyta o decyzję. Kaźmirz, przełykając gorzkie łzy, odpowiada żałośnie:
- Pedziała, co woli nowom kuchnie...
Jednym z moich problemów życiowych są skarpety. Problem dziur w
skarpetach, singli walających sie po szufladzie, multikolorowości
itd. Dość, powiedziałem. Komunizm jest rozwiązaniem. Wyrzuciłem stare
zróżnicowane społeczeństwo skarpeciane i wprowadziłem nowe na jego miejsce.
Kupiłem 10 par identycznych czarnych skarpet. Dziura, ok, jedna leci do kosza
zastępuje ją druga. Brak pary, no problem, wszystkie są biseksualne, mogą być
lewymi i prawymi. Nie było już starych panien, dziurawych wyrzutków bez
przyszłości w szufladzie. A gówno, powiedziały skarpety i wyszły z pralki w
różnych odcieniach czerni i porozciągane z różną intensywnością. O kurwa mać,
powiedziałem ja, gdy zobaczyłem to już wysuszone towarzystwo. Zasrani hipisi.
Ale się władowałem. Faszyzm, tak faszyzm będzie wyjściem. Ten sam kolor,
lepsza jakość i różne serie takich samych skarpet. Było lepiej. Do czasu. Zawsze
z tej pieprzonej pralki wychodziły zdekompletowane. I zawsze w liczbie
nieparzystej. Było nieźle dopóki nie zostało po jednej z każdej serii. Czy one są kanibalami? A może mi spieprzają oknem? Piszę ten
tekst, bo znowu kurwa siedzę w dwóch różnych skarpetach.
Pewien facet przeczytał książkę o asertywności i postanowił ją wypróbować na
żonie. Nie wrócił jak zazwyczaj zaraz po pracy do domu, tylko poszedł z
kumplami na piwo. Ok. 19.00 puka do drzwi, żona mu otwiera, a on:
- Słuchaj, skoczyło się babci sranie! JA jestem w tym domu panem! JA mówię, a
ty słuchasz, jasne? Zaraz biegusiem podasz mi kapciuszki,
obiadek, potem zimne schłodzone piwko, i nie obchodzi mnie skąd je weźmiesz,
potem się zdrzemnę a wieczorem napuścisz mi wody do wanny. No, i nie muszę chyba
mówić, kto mnie po kąpieli ubierze i uczesze? No Kto?!
- Zakład pogrzebowy sku****synu!
Żona do męża:
- Kochanie, a wiesz, że mamusia była wczoraj u tego słynnego dentysty?
- Taak? A co, kanały jadowe jej udrażniał?
Staremu aktorowi, cierpiącemu na sklerozę, udaję się namówić renomowanego reżysera, aby ten obsadził go w niewielkiej rólce. Reżyser nie jest zachwycony, wiedząc, że aktor nie jest w stanie zapamiętać choćby trzech linijek tekstu. Ale licząc na zainteresowanie widzów, daje aktorowi niewielki epizodzik. Ma on wyjść na scenę, trzymając delikatnie w dłoni różę, równie delikatnym gestem unieść ją do twarzy, z radością i utęsknieniem powąchać ją i powiedzieć:
- Ach, słodki zapachu mej kochanki...
Próby idą pomyślnie, nadchodzi premiera. Aktor bez najmniejszego potknięcia wychodzi w światła sceny, unosi dłoń, rozmarzony delektuje się zapachem i wygłasza swoją kwestię. Widownia natychmiast pogrąża się w nieprzystojnym rechocie i tymże nastroju do końca ogląda sztukę. Aktor, zaskoczony reakcją widzów biegnie do reżysera, zastając go rwącego sobie włosy z głowy. Zaskoczony pyta się go:
- Co się stało? Źle powiedziałem swoją kwestię?
Reżyser, nie przestając rujnować sobie fryzury, odpowiada:
- Nie idioto, zapomniałeś róży.
Policjant zatrzymuje auto prowadzone przez staruszkę.
- Przekroczyła pani sześćdziesiątkę!
- Ależ skąd. To ten kapelusz tak mnie postarza.
Kolega z klasy powiedział Jasiowi, że wymyślił dobry sposób na szantażowanie dorosłych:
- Mówisz tylko "Znam całą prawdę" i każdy dorosły głupieje, bo na pewno ma jakąś tajemnicę, której nie chciałby ujawnić...
Podekscytowany Jasio postanowił wypróbować świeżo zdobytą wiedzę w domu. Przyszedł do mamy, powiedział Znam całą prawdę i... dostał 50 złotych, z przykazaniem, żeby nic nie mówił ojcu.
Zachwycony pobiegł szybko do ojca, powiedział "Znam całą prawdę" i dostał 100 złotych - z zastrzeżeniem, żeby nic nie powiedział matce.
Rozochocony Jaś postanowił więc wypróbować nową metodę również na kimś spoza rodziny.
Nadarzyła się okazja, kiedy listonosz przyniósł pocztę.
- Znam całą prawdę! - powiedział z szelmowskim uśmiechem Jasio.
Listonosz pobladł, poczerwieniał, rzucił listy na ziemię, rozłożył ramiona i wzruszonym głosem wyszeptał: - W takim razie uściskaj tatusia...
Jasiu zgubił w tłumie ojca i zwrócił się o pomoc do policjanta:
- Czy nie widział pan takiego jednego pana, bez takiego chłopca jak ja?
Siedzi sobie dwóch żulików, siorbią wódeczkę i jeden czyta na głos gazetę:
- Tu piszą, że picie alkoholu skraca życie o połowę... Ile masz lat Stefan?
- 30.
- No widzisz, jakbyś nie pił miałbyś teraz 60!
Zamknięto fizyka doświadczalnego, fizyka teoretyka i matematyka w trzech oddzielnych celach, z puszką jedzenia. Po miesiącu otwarto cele.
U fizyka doświadczalnego ściany poobijane, puszka zmaltretowana, ale rozbita, a zawartość wyjedzona. Fizyk, choć wychudzony, żyje. W celi fizyka teoretyka. Ściany są całe pokryte wzorami, obliczeniami. Tylko jeden ślad po uderzeniu, puszka precyzyjnie otwarta, a fizyk żyje. W ostatniej... Puszka nietknięta, na podłodze leży martwy matematyk, a na ścianie widnieje napis: "Dany jest walec".
Podpity student leje sobie pod murkiem.
Przechodzi kobitka:
- Jak panu nie wstyd?! ... (przyjrzawszy się) - A propos, pozwoli pan, że się przedstawię?
10 sposobów na wykończenie współokatora
1) Kup komplet noży. Ostrz je każdej nocy, spoglądając na współlokatora i mrucząc pod nosem : ,,już niedługo...już niedługo"
2) Pod nieobecność współlokatora wyszyj na każdej parze jego majtek swoje inicjały. Potem oskarż go o ich kradzież pytając, co twoje gacie robią na jego półce.
3) Za każdym razem, kiedy twój współlokator wróci do domu, krzycz: "hurra,hurra wróciłeś!", tak głośno, jak potrafisz. Przez dziesięć minut tańcz i skacz dookoła pokoju. Potem usiądź. Bez przerwy zerkaj na zegarek, okazuj oznaki zniecierpliwienia i pytaj go, czy przypadkiem się gdzieś nie wybiera.
4) Zacznij kolekcjonować ziemniaki. Domaluj im twarze i nadaj imiona. Jednego z nich nazwij imieniem swojego współlokatora i posadź go na widocznym miejscu. Wieczorem kładź ziemniaka w łóżku współlokatora i nie pozwalaj mu się na nim położyć tłumacząc, że to miejsce jest już zajęte. Za każdym razem, kiedy będziesz zwracał się z czymś do współlokatora, mów do ziemniaka.
5) Każdej nocy udawaj, że mówisz przez sen. Zachwycaj się ciałem swojego współlokatora i snuj plany zdobycia go. Lunatykuj. Pakuj się do jego łóżka. Rano udawaj, że nic nie pamiętasz, ale nie zapominaj od czasu do czasu klepnąć go po tyłku.
6) Postaw butelkę (np. po wódce) na środku pokoju. 2 razy dziennie oddawaj jej hołd, co godzinę śpiewaj piosenki na jej cześć. Nie pozwalaj współlokatorowi wejść do pokoju bez zdjęcia butów i oddania butelce pokłonu. Nadaj współlokatorowi nowe, debilne imię i zwracaj się nim do niego mówiąc, że butelka ci to nakazała. Znoś do domu wiadra gnijących liści i urządzaj procesje, rozsypując je po wszystkich kątach
7) Rozpowiedz miejscowym pijaczkom, że twój współlokator pędzi wyśmienity bimber. Dodaj, że oddaje litr za 10 kilo makulatury i odśpiewanie wybranej piosenki Krzysztofa Krawczyka.

Notoryczne wyżeraj z lodówki wszystko, co zostało przywiezione przez współlokatora. Potem głośno narzekaj i wytykaj mu, że jedzenie było niedobre i nieświeże. Wyrażaj przypuszczenie, że chciał cię otruć. Jeśli będzie protestował, nazwij go egoistą. Swoje jedzenie zabezpiecz w małej lodóweczce zamykanej na kłódkę.
9) Ścieraj kurze ulubionymi ubraniami współlokatora. Chwal jego gust mówiąc, że ubrania jego ulubionych marek idealnie wchłaniają kurz i brud.
10) Zacznij słuchać country. Potem zacznij grać country, pisząc piosenki o twoim współlokatorze i prosząc go o ich wysłuchanie i ocenę. Oglądaj westerny. Kup sobie pistolet na kapiszony i strzelaj w stronę współlokatora wykorzystując element zaskoczenia. Powyrzucaj jego ulubione płyty cd tłumacząc mu, że tylko country zasługuje na miano prawdziwej muzyki. Zwieź do mieszkania 100 kilogramów nawozu końskiego mówiąc, że tylko otoczony takim zapachem jesteś w stanie egzystować. od czasu do czasu zapytaj, czy wspołlokator nie mógłby dla Ciebie wejść w rolę krowy, bo jeśli nie poćwiczysz rzucania lassem, zapewne niedługo wyjdziesz z wprawy.
Studencie!
Doprowadź do chaosu w swojej okolicy!
Poczekaj, aż kiedyś zauważysz młodych robotników drogowych pracujących.
Zadzwoń na policję i powiedz, że grupa studentów, przebranych za robotników robi dziury na ulicy z powodu zakładu.
Potem podejdź do robotników i powiedz im, że jacyś studenci, przebrani za policjantów będą próbowali ich aresztować.
Usiądź, obserwuj i baw się...
W szpitalu leży kobieta w śpiączce. Pielęgniarka zauważyła, że gdy myje jej miejsca intymne wykres fal mózgowych się zmienia. Poinformowała o tym męża z propozycją że mógłby zastosować stymulację polegającą na seksie oralnym. Mąż początkowo miał opory, ale w końcu się zgodził. Wszedł do pokoju żony, a pielęgniarka obserwowała monitory. Nagle wykres stał się zupełnie płaski. Pielęgniarka wpada do pokoju, a mąż zapinając spodnie:
- Chyba się udławiła...
W przedziale pociagu jada: dziewczyna, chlopak oraz ksiadz i skracaja sobie podroz rozwiazywaniem krzyzowek. Jedna gazete trzyma ksiadz, a druga - taka sama - dziewczyna. W pewnej chwili dziewczyna pyta chlopca:
- Czy wiesz co to jest: "czesc ciala kobiety" na piec liter, pierwsza "P" i ostatnia "A"?
- Pieta - odpowiada chlopak
Ksiadz, czerwieniac sie:
- Czy ktos z panstwa ma gumke do scierania?
Na uczelni medycznej w dawnym ZSRR student zdaje egzamin końcowy. Egzaminator pokazuje mu szkielet i pyta:
- Czyj jest to szkielet?
Student się zastanawia:
"Pies czy wilk?"
- To szkielet psa - odpowiada.
- Dobrze, a ten?
Student myśli:
"Krowa albo żubr? Eee, skąd by mieli szkielet żubra?"
- To szkielet krowy - odpowiada.
- Dobrze, no i ostatni szkielet.
"Choroba, człowiek albo małpa - zastanawia się student. - Chyba człowiek, ale pewien nie jestem."
- No słucham? - ponagla egzaminator.
"Kurczę, jak powiem człowiek a to będzie małpa, to się zbłaźnię' - zastanawia się nadal student.
Denerwujący się egzaminator podpowiada:
- No, o czym uczyliście się przez pięć lat?
Zdumiony student:
- Niemożliwe! Lenin?
O czym myśli kobieta, patrząca na sufit przez ramię mężczyzny, z którym leży w łóżku?
Kochanka:
- Kocha, nie kocha?
Prostytutka:
- Zapłaci, nie zapłaci?
Żona:
- Malować, nie malować?
Kawiarnia, moda piękna kobieta popija kawę, nagle podchodzi do niej
zalany lump, podpiera się na krześle, chwieje się i mówi do kobiety:
- Bazzzzooo mi siiiię spodoobaałaś, nie ssspierdoool tegooo...
Przychodzi zając do nowego sklepu misia i prosi:
- Misiu poproszę pół kilo soli,
- Wiesz zajączku nie mam jeszcze wagi to nasypie ci na oko,
- Do dupy se nasyp debilu!
Co powiedział Bóg po stworzeniu mężczyzny?
- Stać mnie na więcej.
Po 12-godzinej operacji ginekolog wychodzi ze szpitala i mówi:
- Nareszcie jakieś twarze!
[ Dodano: Sro 12 Sie, 2009 23:20 ]
PROBLEM:
Pomóżcie! czy specyfiką gumy jest to że nie trzyma się ona na penisie? Czy każdy tak ma, czy tylko mój chłopak? On musi trzymać ją jedną ręką, bo mu spada! Wkurza mnie to, ale nie wiem, czy tak wszyscy mają czy nie, bo to jest mój pierwszy partner. Dodam że spada mu nawet guma typu "close fit". Proszę o poważne odpowiedzi!
POMOC:
- Musi u nasady takim zipem spiąć.
- Albo cybancik na śrubkę.
- Proponuje posypać solą, ja tak sypię na schody i się nie ślizgam.
- Wydaje mi się, że po prostu źle ją zakłada.
- Na lewą stronę?
- Nie, do góry nogami.
- To może niech założy sobie tez na jajka.
- Uszyj mu szelki. Możesz inspirować się pasem do podwiązek.
- A może niech naciągnie z całej siły i rozciągnięte końcówki niech na tyłku na supeł zawiąże.
- Załóż mu na palec może ten jest większy od jego małego.
- Spróbuj zmienić firmę gumek, nie wiem czego używacie
- Najlepiej na zimówki Stomil, te się nie ślizgają. Jeżeli to nie pomoże to łańcuchy.
- A z kolei mój chłopak używa rozmiaru XL i jeszcze jest za ciasna wpychamy do połowy, a potem się nie da! Gdzie mogę kupić większe? Proszę o pomoc i poważne odpowiedzi!
- Tego się nie wpycha do środka, to się zakłada na członka, a potem się wkłada członka. Chyba.
- W Kauflandzie są worki jednorazowe 135 l. - polecam.
- Mój facet ma odwrotny problem .Nawet największa rozmiarowo prezerwatywa jest za krótka i za ciasna na jego penis.
- Pracujesz w stadninie w Janowie, czy innym malowniczym miejscu?
[ Dodano: Czw 13 Sie, 2009 01:15 ]
Z autentycznych komentarzy sportowych (Szpakowski, Szaranowicz i inni):
* Najlepszych zawodników realizator przeleciał najszybciej.
* Krzynówek puścił Bąka lewą stroną boiska.
*Sędzia jest chyba ślepy, że nie zauważył tego, czego nie było!
*Jak państwo widzą, przestało padać i bieg na 5000 metrów z przeszkodami, odbędzie się bez przeszkód.
*Adam Małysz skoczył 125 metrów. Czy Janne Ahonen go przeleci?
*Jadą! Całym peletonem. Kierownica obok kierownicy, pedał obok pedała.
*Nawet nie pseudokibiców a bandytów, bo tak trzeba nazwać tych dżentelmenów.
*Janoszka ma na środku Grzyba.
*Mecz zaczyna się za 15 minut, a wynik ciągle jest ten sam.
*Laureat Blanc dostojnym krokiem pędzi w kierunku bramki.
*Teraz będzie skakać dwóch Szwajcarów. Pierwszy z nich to Niemiec.
*Oto ten moment przed momentem na państwa ekranach.
*I znowu niecelne trafienie.
*Zawodniczka nawiązała łączność z koniem.
*Rozebrali się i zostali w slipkach, żeby zyskiwać te setne części sekundy.
*Jest jak Szarmach, o którym mówiło się kiedyś, że wsadzał głowę tam, gdzie inni bali się wsadzić inne rzeczy... A konkretnie nogę.
*Widać wielkie ożywienie w kroku Lewandowskiego." (relacjonując bieg na 800 m).
*Jeszcze trzy ruchy i Włoszka będzie szczęśliwa.
*Na trybunach nie ma żony Michała Bąkiewicza. Może dlatego, że nie jest żonaty.
*Czarnoskóry Tetteh był najjaśniejszą postacią tego meczu.
*Można to wyczytać z wyrazu twarzy konia, gdy jest zbliżenie.
*Bracia-bliźniacy Frank i Ronald de Boerowie, z których większość gra w Barcelonie.
*Do końca meczu została godzina, czyli około 60 minut.
*Milinković jest teraz zawodnikiem starszym o cztery lata, podobnie zresztą jak większość jego kolegów.
*Wiatr wieje w plecy, tzn. wieje im w twarz, bo przecież płyną tyłem do przodu.
*Mamy na ekranach Sadłecką, ale to nie jest do końca prawda, bo Sadłecka jest w dalszej grupie.
*Ona tego ciężaru nie podniesie, to byłoby nielogiczne.
*Wybiegnijmy myślą wstecz.
*Jak państwo widzicie, nic nie widać w tej mgle.
*Popatrzmy wspólnie z telewizorami, jak koszykarze Zeptera zdobywali mistrzostwo Polski.
*Polak zakończył rwanie, podobnie jak ci z państwa, którzy oglądali nasze poprzednie wejście.
*Stojković polewa wodę głową.
*Iversen mógłby być spokojnie synem Franco Baresiego, ale Baresiego zawiodły nerwy.
*Trener spojrzał na zegarek, żeby dać swoim podopiecznym ostatnie wskazówki.
*Mówię Samprasowi, żeby mocniej liftował piłkę. Ale on mnie nie słucha. Ale jak ma mnie słuchać, skoro mnie nie słyszy.
*Ćwiczy w zwisie, bardzo ładnie obciągnięty.
*Poczekajmy, bo piłka stanęła Wichniarkowi.
*To jest zawodniczka, która z karabinem potrafi zrobić wszystko.
*W zespole wojskowych rozstrzelał się Nyćkowiak.
*Litwinka postanowiła utrudnić nam oglądanie meczu i rozgrzewa się przed naszym stanowiskiem, a że mierzy dobrze ponad 190 cm, nic nie widać. Ale oto robi skłony, więc jest szansa.
*Zawodniczki startują w kategorii wiekowej do 58 kg.
*Była to najsłabsza pierwsza połowa w tym meczu.
*Nogi piłkarzy są ciężkie jak z waty.
*Fragment wywiadu Marka Kamińskiego dla GW: "... i im bliżej byłem bieguna tym ładniejsze były białe niedźwiedzice".
*Veron złapał się za włosy, a właściwie to nie miał się za co złapać, bo jest łysy.
*Dostał żółtą kartkę, gdyż radości poza boiskiem - w myśl przepisów UEFA - okazywać nie wolno.
*On nigdy nie odmawia dziennikarzom, nawet ledwo dysząc.
*U nas jest do południa poranek, a u Państwa noc, więc dobranoc.