ja zapodam moje trzy ulubione kawały
1. dowcip historyczny
Król Artur wyjeżdżał na krucjatę i postanowił, że kupi swej żonie pas cnoty. Poszedł do kowala, a ten mówi, że ma najnowszy krzyk mody - pas z gilotynką! Więc Artur go kupił, zamontował żonie, zabrał klucz i pojechał. Po paru latach wrócił i oczywiście chciał sprawdzić Rycerzy Okrągłego Stołu, czy nie uwiedli mu żony. Postawił ich w rzędzie i kazał spuścić spodnie: wszyscy bylo pozbawieni męskości - poza Lancelotem!
Król rzucił się ku Lancelotowi:
- Moi wspaniali rycerze okazali się bandą hołoty! Okryli mnie hańbą! Na nikogo dziś nie można liczyć! Tylko ty, wierny Lancelocie, tylko ty mi się ostałeś... - i spojrzał wyczekująco na Lancelota, by ten coś powiedział... lecz Lancelot milczał...
2. dowcip dydaktyczny
Dwie dziewczynki, dobra i zła, pluły z okna na ludzi. Dobra trafiła 7 razy, a zła 3. Morał? Dobro zawsze zwycięża zło.
3. dowcip abstrakcyjny
Chodzi łyżka za widelcem i powtarza:
- Widelec-piździelec, widelec-pidździelec, widelec-piździelec!
- Łyżka, przestań, wkurzasz mnie!
- Widelec-piździelec, widelec-piździelec, widelec-piździelec!!
- Łyżka, powiedziałem!! Daj mi spokój!
- Widelec-piździelec, widelec-piździelec, widelec-piździelec!!!
- Łyżka-chuj!