Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Czw 06 Sie, 2009 14:01
yvonne napisał/a:
nie chce nic sugerowac ale zastanow sie ile jeszcze bedziesz w stanie dawac i wspierac jesli nie otrzymujesz od niego jego wsparcia, uwagi i pomocy
ale on daje, mnóstwo daje! tylko jak nie spędza czasu z dziećmi. czyli 2x w tygodniu + 2 weekendy w miesiącu, w wakacje się tego zbiera. jakby to non stop tak wyglądało to nie miałabym żadnego dylematu... ale tak to jest super-super, on spotyka się z dzieciakami na dłużej i jest dno. męcząca huśtawka... może to się zmieni, niby pracuje nad tym. nie wiem co robić, mam porządną rozkminę. dzięki wam za spokojną 'rozmowę'.
hei mnie się wydaje, że jeśli chcesz z nim być, to musisz pewne kwestie zaakceptować. Z dziecmi na pewno spotyka się rzadziej niż z Tobą, pomyśl że też pewnie gdzieś w głębi duszy czuje jakiś smutek, jakąś "wine" z tego powodu, ze nie może być z dziecmi na codzień. Pewnie chce im to maksymalnie wynagrodzić. Jeśli jest z nimi przez parę godzin, chce się im w pełni poświęcić. Nie chce się odrywać do telefonu, skoro wie, że wczoraj czy nawet tego samego dnia się widzieliście i nie dzieje się nic strasznego.
Musiałabyś z nim ustalić, że na dany sygnał: "jest mi źle, zadzwoń" on mówi dzieciom, ze musi pilnie zadzwonić i wychodzi. To musiałaby być krótka rozmowa, uspokajająca Cię. A Ty nie powinnaś tego nadużywać. Dzwonić kiedy rzeczywiscie coś się dzieje.
Co do wyjazdu, to uważam, że też powinniście ustalić przed, ze będzie dzwonił co ileś dni, albo pisał co dzień wieczorem np. I tak samo na jakieś lamenty powinien zareagować. Tylko pamiętaj, że Twój facet ma problemy z psychiką i czasem może brak mu wyczucia, jest obojętny itp.
Mój ex potrafil pójść z dziećmi na zakupy przez rozpocząciem roku szkolnego lekką ręką wydać 500 złotych na zeszyty, plecaki itp. A np. były to pieniądze na czynsz. Tez mnie to wkurzało, ale on przez to chciał im wynagrodzić, to że go nie ma na codzień.
_________________ "Czemu się budzę o czwartej nad ranem i włosy Twoje próbuję ugłaskać? Lecz nigdzie nie ma Twoich włosów... Jest tylko blada nocna lampka..."
Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Czw 06 Sie, 2009 21:51
kurczę, Hanca, ty też masz rację. ale dziś zdałam sobie sprawę, że on się kompletnie pogubił, opiekuje się już dzieckiem z poczucia przykrego obowiązku. nie chciał mi nawet dziś powiedzieć, co razem robili, powiedział tylko że ma doła, że chciałby się ze mną spotkać a nie może. a zaproponowałam że przyjadę w jego okolice, zostawić 11latkę na 2h chyba można? nie znam się na dzieciach. sytuacja jest zła.
heidhr, no bez przesady, 11latce włączy się np tv i można przecież spokojnie iść pogadać do innego pokoju np (nie znam warunków, przykład), to nie jest malutkie dziecko, na które trzeba dmuchać i chuchać Myślę, że to dobre rozwiązanie, bo mała przecież też wyczuje, że z ojcem jest coś nie tak, a skoro możesz poprawić mu humor (i sobie głównie też!) to to powinno wyjść tylko na dobre.
Głowa do góry! 3maj się
Smutno mi. Nic nie jest jak powinno. Nie nadaję się do takiego związku...
hei, pamiętaj, że depresja to g...o! A leki bardzo wytłumiają uczucia, emocje, zmieniaja człowieka bardzo. I często się to ujawnia dopiero po jakimś czasie zażywania ich.
_________________ "Czemu się budzę o czwartej nad ranem i włosy Twoje próbuję ugłaskać? Lecz nigdzie nie ma Twoich włosów... Jest tylko blada nocna lampka..."
heidhr, nie wiem jak wygląda sytuacja ale wiem za to jak pięknie depresja może rozwalić związek, ktoś kto nie był chory nigdy tego nie zrozumie, nie wie jakie mechanizmy wtedy sterują człowiekiem.
Twój partner powinien udać się do jakiegoś dobrego specjalisty - psychiatry- rozpocząć farmakoterapię i do porządnego psychoterapeuty.....może gdybyś Ty też z nim poszła to jakoś dałoby się uratować ten związek. Nie jednorazowa wizyta - konkretna terapia, może i rodzinna....
Piszesz, że on jest w złym stanie, Ty też(tak mi się wydaje), chciałabyś pomóc....ale to bez pomocy z zewnątrz może się źle skończyć......
Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Czw 06 Sie, 2009 22:38
linka656, mój facet od lat chodzi na terapie, od grudnia jest na prochach, teraz zaczął odstawiać.
mam wrażenie, że ten związek jednak trafi szlag.
ale wyjaśni to się dopiero w przyszłym tygodniu, bo ja jutro wyjeżdżam o 15, a oni na 13.30 idą do kina. czuję się mniej ważna od filmu a on nie może zawieźć dzieciaka do kina i spotkać się ze mną w czasie filmu. o kant d*** potłuc to wszystko.
No to faktycznie nieciekawie.......leki od grudnia brane (dobrze dobrane) już powinny dać pozytywny efekt.....
Strasznie zagmatwane to wszystko, bo czasem już nie wiadomo czy to on, czy choroba.....a Ty chcesz być przy nim, a jeszcze trochę i jak cię czytam to mam wrażenie, ze sama wpadniesz w jakąś lekką depresję....a może przerwa dobrze wam zrobi......
a on nie może zawieźć dzieciaka do kina i spotkać się ze mną w czasie filmu. o kant d*** potłuc to wszystko.
trochę dziwne by dla mnie to było w końcu po to idzie z dzieciakiem do kina, żeby pobyć trochę razem, a nie zostawiać ją samą
_________________
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie czuł się jak u siebie w domu?"
jak cię czytam to mam wrażenie, ze sama wpadniesz w jakąś lekką depresję....a może przerwa dobrze wam zrobi......
też odnoszę takie wrażenie i wg mnie powinniście dać sobie trochę czasu, jeśli pokażesz mu, że się wahasz nad tym związkiem (nie dlatego, że go nie kochasz, a dlatego, że oczekujesz od niego czegoś więcej) to może poprawi się między Wami, aczkolwiek z drugiej strony tak jak dziewczyny mówiły... dzieci są najważniejsze... pomyśl sama jakbyś się czuła gdyby np. Twój ojciec zabrał Cię do kina i wyszedł mówiąc, że musi się spotkać ze swoją przyjaciółką albo np. gdybyś do niego przyjechała na obiad, a on by wykonywał telefony do swojej przyjaciółki
[ Dodano: Czw 06 Sie, 2009 22:56 ]
aaa i tak z autopsji dodam, że mój rozstał się z żoną kiedy jego syn miał pół roku (czyli teoretycznie nie był aż tak zżyty), ale kiedy miał widzenia rzucał wszystko, wyłączał telefon i świat poza jego synem nie istniał i ja to doskonale rozumiałam i rozumiem, gorzej gdyby w ogóle nie był zainteresowany jakąkolwiek relacją z nim.
_________________ nie kupuję więcej niż mogę zjeść
nie kupuję więcej niż mogę zużyć
Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pią 07 Sie, 2009 00:02
ale jego córki mnie znają, podobno akceptują. nie oczekuję, że wszystko rzuci się spotkać ze mną, ale teraz on mnie po prostu nie zauważa. ewentualne spotkanie odkładał do ostatniej chwili, chociaż wiedział, że w piątek wyjeżdżam
jestem na niego potwornie zła.
widzę miliard opcji innego rozegrania takich sytuacji. no ale to on musi chcieć.
albo ja muszę nie chcieć go tak bardzo.
ale to naprawdę jest dla mnie bardzo trudny okres
- najbliższa przyjaciółka spędza całe dnie z mamą w szpitalu, której stan jest bardzo ciężki
- inna przyjaciółka sama niedawno miała operację
- brat rozważa pójście do psychiatry po leki
- mam też inne problemy w rodzinie
- nie dam rady zrobić praktyk w te wakacje, co znacznie utrudnia mi studia a nawet nie wiem, czy nie będę robiła gap year
tak więc to nie jest po prostu chandra, ale naprawdę - jest źle
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum