Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Sro 05 Sie, 2009 20:27
właśnie zdałam sobie sprawę, że jeśli ten związek ma tak wyglądać, to mi na nim nie zależy.
on nie umie pogodzić ról ojca i partnera - kiedy jest z dziećmi, to jest singlem, nie ma tam miejsca na mnie, na telefon do mnie, na wsparcie, niezależnie od mojego humoru. z roli ojca jasne, że nie zrezygnuje, zwalniam go więc z tej drugiej, mniej wygodnej. pierwszy raz to moja inicjatywa.
jak się czuję? szkoda słów...
_________________ LEEGIAA!!!
Ostatnio zmieniony przez heidhr Sro 05 Sie, 2009 20:34, w całości zmieniany 1 raz
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie czuł się jak u siebie w domu?"
Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Sro 05 Sie, 2009 21:18
natalenka napisał/a:
heidhr, zawsze tak się zachowuje jak ma "widzenia"?
tak, jak to jest weekend, czy parę godzin to ok.
ale jak to jest półtora tygodnia czy 2 tygodnie wyjazdu ze mną, to ja wysiadam.
nie jestem na tyle silna psychicznie.
mówię mu, że czuję się absolutnie okropnie, wszystko jest nie tak, a on musi kończyć, papa, zero wsparcia, po prostu zero. nie po to mi facet.
passion, a może nie miał nic złego na myśli? Twój nie będzie zazdrosny? hei, nie wiem co powiedzieć, facet nie umie całkiem pogodzić tych kwestii Dobra, ma dzieci, Ty o tym wiedziałaś, więc musisz to zaakceptować, skoro się zdecydowałaś z nim być. Ale on też o tym wiedział, że wiążąc się z kimś, musi umieć dzielić swój czas, nie odstawiać Cię na boczny tor. Teraz pewnie tak mówisz, że na co ci on, bo jest Ci źle i smutno Ale jesteście już trochę ze sobą, więc gadaj z nim, gadaj i jeszcze raz gadaj. Faceci nie dostrzegają pewnych rzeczy, trzeba im to uzmysłowić, choć to czasem trudne i się można głupio czuć. No ale trzeba Powodzenia!
Jeśli kocha (a na pewno tak jest) to dojdziecie do kompromisu!
I jeszcze: jak jesteście razem, a np jego dzieci dzwonią, jak on reaguje?
Ostatnio zmieniony przez natalenka Sro 05 Sie, 2009 21:32, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Sro 05 Sie, 2009 21:39
natalenka napisał/a:
I jeszcze: jak jesteście razem, a np jego dzieci dzwonią, jak on reaguje?
no właśnie on nie ma problemu z powiedzeniem mi, że zadzwoni do dzieciaków. czemu więc im nie może powiedzieć, że ja mam gorszy dzień i chce ze mną pogadać? mówię mu wprost, że mógłby zrobić to i to, a on nic. mówi, że nie wie co robić i przykro mu, że przez niego cierpię. ile można?
ależ się spiłam.............
hei pewnie jak jest z dziecmi to chce być tylko dla nich..
_________________ "Czemu się budzę o czwartej nad ranem i włosy Twoje próbuję ugłaskać? Lecz nigdzie nie ma Twoich włosów... Jest tylko blada nocna lampka..."
Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Sro 05 Sie, 2009 21:47
Hanca, może i tak, ale ja chcę mieć faceta, który będzie dla mnie, jak będę go potrzebować. ok, dzieci są na pierwszym miejscu, ale ja nie jestem tylko znajomą, z którą można pogadać, jak "ma się czas".
heidhr, widze, ze jak u mnie - po wzdychaniu o rozkwicie miłości czas na gorzka pigułkę...
no musisz myslec i wyjasnic mu wszystko.
u mnie jakas dziwna napinka, żremy sie jak sie widzimy, mimo, ze to fajny czas - jest wreszcie perspektywa mieszkania razem, a jednak jest COŚ nie tak.
hmmm :/
_________________ /Nic odkrywczego nie powiem - po prostu wiem, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a niektóre sądy na własny temat mogą się okazać nieprawdziwe./
Hanca, może i tak, ale ja chcę mieć faceta, który będzie dla mnie, jak będę go potrzebować. ok, dzieci są na pierwszym miejscu, ale ja nie jestem tylko znajomą, z którą można pogadać, jak "ma się czas".
tu ok
heidhr napisał/a:
no właśnie on nie ma problemu z powiedzeniem mi, że zadzwoni do dzieciaków. czemu więc im nie może powiedzieć, że ja mam gorszy dzień i chce ze mną pogadać?
a tu tak sobie pomyślałam, że może on na pewne sprawy nie chce przy dzieciach rozmawiać ?? i wtedy też bym to zrozumiała, w końcu przy dzieciach niektórych spraw nie powinno się załatwiać
pogadaj z nim, wyjaśnij dlaczego wtedy ciebie zbywa itd. może razem dojdziecie do jakiegoś kompromisu ...
_________________
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie czuł się jak u siebie w domu?"
Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Sro 05 Sie, 2009 22:19
Wiedźma, wyjaśniałam. dlaczego nie może powiedzieć dzieciom - które mnie znają i podobno akceptują - że mam zły dzień i chce ze mną pogadać? może wyjść z mieszkania, czasem wychodzi na papierosa, to żaden problem... wszystko miało się zmienić jak je poznam (rok temu) a nic się nie zmieniło...
do dupy jest...
mój brat "subtelnie" pożycza mi książkę o toksycznych związkach, ja wiem, że nie wszystko jest idealnie, ale oboje mamy popraną psychikę i pracujemy nad sobą i relacją między nami...
ale wszystko jest do dupy... 3x czytam zdanie zanim je napiszę, taka pijana jestem. pierwszy raz się upiłam w samotności. przyjaciółka miała przyjechać, ale u niej też same złe rzeczy, nie dała rady. booooooożeeeee, co za okropny dzień...
_________________ LEEGIAA!!!
yvonne [Usunięty]
Wysłany: Czw 06 Sie, 2009 01:29
heidhr napisał/a:
Wiedźma, wyjaśniałam. dlaczego nie może powiedzieć dzieciom - które mnie znają i podobno akceptują - że mam zły dzień i chce ze mną pogadać? może wyjść z mieszkania, czasem wychodzi na papierosa, to żaden problem... wszystko miało się zmienić jak je poznam (rok temu) a nic się nie zmieniło...
do dupy jest...
mój brat "subtelnie" pożycza mi książkę o toksycznych związkach, ja wiem, że nie wszystko jest idealnie, ale oboje mamy popraną psychikę i pracujemy nad sobą i relacją między nami...
ale wszystko jest do dupy... 3x czytam zdanie zanim je napiszę, taka pijana jestem. pierwszy raz się upiłam w samotności. przyjaciółka miała przyjechać, ale u niej też same złe rzeczy, nie dała rady. booooooożeeeee, co za okropny dzień...
heidhr
nic ci nie poradze bo nigdy nie bylam z dzieciatym facetem
ale musisz sobie zdawac z tego sprawe ze dzieci zawsze beda na pierwszym miejscu
ze bedzie mu zawsze latwiej poswiecic wasz czas i ciebie niz czas z dziecmi i je same
wydaje mi sie ze gdybys byla troche starsza
moze gdyby roznica wieku byla mniejsza
to latwiej by ci sie bylo z tym pogodzic
ale ty jestes taka mlodziutka
i szczegolnie w tym wieku chce sie miec faceta "tylko dla siebie"
wiadomo kumple, rodzice itd
ale w tym okresie zyciowym chce czlowiek miec poczucie ze moze na swojego partnera zawsze i wszedzie polegac
ze jak bedzie zle to "rzuci wszystko" by ci pomoc, z toba pogadac i cie spotkac
mam kolezanke ktora sie zwiazala z facetem ktora mial 3 dzieci i byla chora (sparalozowana po rozwodzie juz) zone
dodatkowo praca, kredyty do splacenia, alimenty
byli ze soba 10 lat
i jak ona w wieku 28 lat chciala miec dzieci, wreszcie miec z nim wlasna rodzine
to on spasowal
bo on juz sie dzieci nawychowywal i bal sie ze jeszcze z nimi kiedys sie nie ulozy i bedzie przechodzil pieklo rozwodowe, dzieciaki widywane 2 razy w miesiacu jeszcze raz
a ona przez 10 lat siedziala cicho
10 lat podporzadkowywala sie pod niego, jego dzieci i jego ex
musisz sie zastanowic czy jestes gotowa na taki ustepstwa
oczywiscie moj przyklad jest extremalny
ale czy ty - mloda studentka ktora potrzebuje tej exkluzywnej milosci i zaangazowania swojego faceta - zaakceptuje fakt ze dla niego zawsze na pierwszym miejscu beda dzieci
i to nie sa wasze dzieci
takie zwiazki wymagaja potwornej sily i madrosci
znajac siebie wiem ze ja bym tak nie potrafila
i podziwiam tych ktorzy potrafia
Patka Emka, nie przesadzajmy, dzieciak jest niegrzeczny a matka ma patrzeć na to i nie reagować, "bo to dziecko"? Nie wiemy jak to NA PRAWDĘ wygląda, jaka jest sytuacja, a można niewinnej kobiecie narobić nie lada problemów. Może na początku warto z nią porozmawiać?
a potem płacz w telewizji, ze nikt nic nie widział.
tak się rodzi patologia. mama nie ma czau zajmowac sie dzieckiem to go bach na balkon a jak się nudzi to leje w tyłek. nie widzisz w tym nic nienormalnego?
chowa sie trzode, dzieci nalezy wychowyaać i poświęceć im czas. a nie puszczać samopas i jeszcze wymagać, zeby sobie czas organizowały.
moze niech ze soba same grają w bierki jeszcze. najlepiej pod wodą.
[ Dodano: Czw 06 Sie, 2009 01:47 ]
heidhr, masz siłę na taki związek?
ja bym nie miała chyba..
zawsze stroniłam od takich sytuacji po prostu.
bla bla bla różnica wieku nic nie znaczy bla bla bla.
może i nie jesli obie strony maja podobny bagaz doświadczeń i oczekiwania ale jesli jest inaczej to naprawdę jest trudno.
z jednej strony widzę jak walczysz z jego depresja, kiepską sytuacja z rodzicami, dziećmi i kłopotami, które ciebie dotyczyć będą za 20 lat. a z drugiej strony trochę mi Cię żal.
bo jesteś w takim wieku, w którym powinnaś zajmować się zupełnie innymi rzeczami a nie kłopotami wychowawczymi z nastolatkami.
jak masz siłe i wiesz, ze warto walczyć to walcz.
ja bym nie miała.
nie wiem jakie masz porównanie, ale zaręczam Ci, ze można znaleźć faceta, który nie przysparza tylu problemów co ci poprzedni.
i wtedy człowiek codziennie patrzy w lustro i myśli sobie, ale ulga mieć kogoś takiego.
i warto szukać. problemy bedą z każdym ale z niektórymi problemami jeden sobie potrafi poradzic a drugi nie. tym się między sobą różnią właśnie ludzie i pod tym względem się dobieraja.
zastanów się porządnie czy chcesz sie postarzeć o 20 lat na wstępie. czas stracony teraz się nie wróci, już nigdy nie będziesz młodsza.
Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Czw 06 Sie, 2009 12:32
Zoe, yvonne, mądre rzeczy piszecie. z jednej strony zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę, ale kiedy w grę wchodzą uczucia, to nic nie jest proste... poobserwuję, co się będzie działo.
a gdzie był wtedy właściciel tego pieska?
winę za pogryzienie na 90% ponosisz ty. ja np nigdy w życiu nie pozwalam na kontakty obcych dzieci z moim psem. zwłaszcza, ze mamy niemądrze wysyłają dziecko "idź idź, zobacz jaki ładny, idź pogłaskaj". wdtsy stanowczo mówię, że niestety ale mój pies może ugryźć. i wiem, ze anjpewniej by ugryzł bo na sam widok dzieci zachowuje się neistety bardzo brzydko
[ Dodano: Czw 06 Sie, 2009 12:38 ]
heidhr napisał/a:
kiedy w grę wchodzą uczucia, to nic nie jest proste...
nieprawda. gdy w gre wchodzą uczucia to wszytko jest właśnie bardo proste moim zdaniem
tez mi sie kiedys wydawało, ze trzeba walczyć, starać się i stawać na głowie bo "kocham"
aż miałam dość i przekonałam się, że nie trzeba. sa granice walki i czasami lepiej odpuścic. problemy sa i owszem, ale miłość wtedy może tylko pomóc, bo we dwoje idzie się pre zycie znacznie łatwiej. miłośc wtedy nie komplikuje zycia.
_________________
yvonne [Usunięty]
Wysłany: Czw 06 Sie, 2009 12:54
heidhr napisał/a:
Zoe, yvonne, mądre rzeczy piszecie. z jednej strony zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę, ale kiedy w grę wchodzą uczucia, to nic nie jest proste... poobserwuję, co się będzie działo.
nie jest proste to wiem
moje 3 ostatnie zwiazki:
1. tez starszy troche facet ale bezdzietny ktory zwiazkiem ze mna chcial sobie przywrocic swoja mlodosc
wiec ciagle musialam sie dostosowywac do jego pracy, wyjazdow, delegacji, meetingow itd
a zostawil mnie po ponad roku bo nagle chcial sie ustatkowac a ja za mloda bylam by zakladac rodzine
juz nie wspominajc ze mialam wedlug niego nieodpowiednia religie i pochodzenie
kochalam
po jakims czasie chcial mnie miec za kochanke bo jednak znaleziona mu przez rodzinke zona niezbyt chyba odpowiadala mu w pewnych kwestiach
2. prawie 3 lata z chlopaczkiem ktoremu musialam matkowac, wszystko zalatwiac, tlumaczyc, pisac, wysylac, kupowac
nawet budzet domowy ukladac bo nie mial z kasa sobie radzic
a byl 2 lata starszy i tak jak ja z dala od rodziny
rozstalismy sie bo zaczal mnie oszukiwac
kochalam
tak od roku dzwoni od czasu do czasu spytac sie co slychac i nalega na 'przyjacielskie' spotkanie
3. prawie 2 lata z facetem ktory (co sie na koncu okazalo) mnie przez te 2 lata oszukiwal, zdradzal i namawial wszystkich swoich bliskich i znajomych do oklamywania mnie
ale oczywiscie jak jego matka byla chora to ja w szpitalu dniami i nocami siedzialam
nie jego kochanki
ja gotowalam, pralam i wszystko organizowalam
nie one
rozstalismy sie bo wszystko wyszlo na jaw
kochalam
po 3 miesiacach po rozstaniu (kiedy znudzila mu sie ostatnia laska z ktora mnie zdradzal) z placzem chcial wrocic, chcial sie zmienic, blagal o wybaczenie
po 6 latach DAWANIA wreszcie jestem prawie od roku z kims dla ktorego ja jestem najwazniejsza, ksiezniczka, bogini, krolowa
daje i biore
tak wyglada zwiazek
nie chce nic sugerowac ale zastanow sie ile jeszcze bedziesz w stanie dawac i wspierac jesli nie otrzymujesz od niego jego wsparcia, uwagi i pomocy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum