Właśnie ja się cały czas zastanawiam jak to się dzieje, że wszystkim chce się tu strzępić język. Jakby to była względnie normalna wypowiedź, dająca jakiekolwiek podstawy do posądzania jej autorki o odrobinę rozsądku, jednakowoż zawierająca jakieś potknięcie, to można by na takie potknięcie reagować, prostować coś, naprowadzać na dobrą drogę.
Ale żeby dyskutowac z takim bełkotem? No proszę Was
Dziewczę albo jest trollem z ułańską fantazją, albo w czasie gdy inni stali po inteligencję, to ona akurat zajęta była wypatrywaniem wielkich penisów.
Może nie jest tam mądra jak Wy, ale naprawdę przeszłam traumę po tym związku.
Tym bardziej, że nasłuchałam się od właściciela małego penisa, jaki to jest wspaniały w łóżku i przeżyłam ogromne rozczarowanie. Jego penis we wzwodzie miał max 5 cm.
Wiem, że to nudne ciągle penis, penis i penis - sama nie chce o tym myśleć i mam w tym momencie ogólny uraz do facetów i seksu - ale bardzo mnie to męczyło. Nie powiedziałam o tym nikomu i potraktowałam jako tajemnice lekarską, ale nie wytrzymałam tego napięcia. Stąd powstał ten list, wysłanie mu nie pomogło pozbyć się tego napięcia, więc stwierdziłam, że podzielę się nim na forum.
Żadnej z moich koleżanek nie chce tego mówić dlatego, że chłopak mimo młodego wieku pełni jakieś odpowiedzialne funkcje w urzędzie miasta, występuje w telewizji i mimo młodego wieku jest dość rozpoznawalny, a taka ploteczka mogłaby się rozejść w tempie błyskawicznym.
Żałuję, że napisałam o rodzicach, ale nie zostałam uprzedzona o tym, że mieszka w takich warunkach, że nie będę mogła się nawet normalnie umyć, a o swoim ojcu opowiadał, że zarabia miliony - więc też przeżyłam szok.
To, że czytam wasze wypowiedzi, także te, że jestem zaburzona pomaga mi radzić sobie z tą sytuacją i trzeźwo spojrzeć na nią, choć nie jest to łatwe, bo do tej pory nie mogę znieść myśli, że pomimo tych jego opowieści o trójkątach i po zobaczeniu jego penisa byłam z nim prawie 3 miesiące.
Nie chodzi o to, że muszę mieć murzyna hojnie obdarzonego przez naturę. Oczekiwałam jedynie normalności, a to co zobaczyłam przeszło moje oczekiwania i z litości przespałam się z nim i nie mogę tego odżałować.
Bardziej traumatycznego rozstania nie miałam i nie słyszałam o takim.
Już wcześniej powiedziałam mu przez telefon - to byla nasza ostatnia rozmowa - że jeśli sobie nie powiększy to nigdy nie będzie miał kobiety - i tak mu to zaszkodziło, że zaczął rozpowiadać, że to ja jestem okropna. Słyszalam o tym od jednej osoby - o jednej za dużo, bo ja nie chodzę i nikomu nie mówię ani o jego fizyczności, ani o zachowaniu, które było straszne i opisałam go w liście, który od początku do końca jest prawdą.
Tym bardziej, że nasłuchałam się od właściciela małego penisa, jaki to jest wspaniały w łóżku i przeżyłam ogromne rozczarowanie. Jego penis we wzwodzie miał max 5 cm.
i tak mu to zaszkodziło, że zaczął rozpowiadać, że to ja jestem okropna.
bo jesteś okropna.
[ Dodano: Wto 29 Mar, 2011 11:00 ]
A, pozwoliłam sobie przejrzeć Twoje posty. Tak to jest, jak się na kupę czasu wolnego cierpi I... W połowie stycznie pisałaś w Pozytywach: "Wspaniały relaksujący " Yyy... Zdradzałaś tę swoją wielką miłość, czy jednak nie jest do końca tak jak piszesz?
Relaksujący może trochę był w połowie stycznia kiedy miałam spore klapki na oczach.
Kocham seks i usilnie chciałam wierzyć w to, że jest też wspaniały i wmawiałam sobie, że rozmiar nie ma znaczenia... ale ma i to kluczowe, choćby dlatego, że on wyglądał śmiesznie nago - wysoki dobrze zbudowany chłopak z czymś takim nie wygląda ciekawie.
Trudno jest mi odbudować poczucie swojej wartości po takim związku, ale nie czuję potrzeby pójścia do psychoterapeuty. Wszystko ze mną w porządku, poza tym, że przeżywam to o czym tu napisałam.
Zamieszczanie tego typu rzeczy i proponowanie wibratorów w sytuacji, w której jest mi naprawdę ciężko jest nie tylko chamskie, ale też na takimi poziomie, że hoho
Nie wiem gdzie stałyście po rozum, ale w czasie kiedy ja wypatrywałam penisy musiałyście wypatrywać coś innego, ale z pewnością nie ma to związku z taktem i kulturą.
Jestem osoba, która cierpi i z tego powodu opisałam swoje rozstanie z chłopakiem.
Może w mało wyszukany sposób, bo wkleiłam ten obciążający mnie list, ale nie sądziłam, że spotkam się z taką krytyką, łącznie z tym, że sama sobie to wszystko wymyśliłam i mam ułańską fantazję. Chciałabym, niestety takie rzeczy dzieją się naprawdę i nikomu nie życzę takiego rozstania.
Hesia, Twojego listu nie komentowałam, mimo, że przeczytałam, bo dla mnie to żal i rozpacz, zwłaszcza krytykowanie jego Mamy. Teraz jednak zabiorę głos i powiem, żebyś nic już nie pisała, bo strasznie ale to STRASZNIE się pogrążasz.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum