Ironia, nie wiem, czy Ci to cokolwiek pomoże, ale kiedyś byłam w podobnej sytuacji. Stawałam na głowie dla faceta, z którym mieszkałam i nie dostawałam nic w zamian. Rozstaliśmy się w nieciekawym klimacie, tyle że nie ja się wyprowadzałam, ale on, więc musiałam jeszcze dać mu miesiąc na znalezienie innego mieszkania, trochę się przez ten miesiąc nacierpiałam. Finansowo byłam w totalnym dołku, długo mi zajęło wyjście na zero. Kiedy tylko się wyniósł, odetchnęłam pełną piersią. Więc może powinnaś faktycznie zebrać manatki, przynajmniej te najpotrzebniejsze, kota pod pachę i spadać. Może ktoś ze znajomych z Torunia dałby radę wpaść po Ciebie samochodem?
Tylko po tym wszystkim nie pielęgnuj w sobie żalu, pozłość się trochę, a później patrz do przodu - tylko do przodu.
Ściskam mocno
_________________ And I remembered 'The Fourteenth Book of Bokonon', which I had read in its entirety the night before. 'The Fourteenth Book' is entitled, 'What Can a Thoughtful Man Hope for Mankind on Earth, Given the Experience of the Past Million Years?'
It doesn't take long to read 'The Fourteenth Book'. It consists of one word and a period.
This is it:
'Nothing.'
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
wiecie co, byłam u mojej pani psycholog, która mi pomogła z kompleksami, problemami i mi powiedziała, że mam walczyć, bo odchodząc to najłatwiej to rozwiązać. Jak podejmę próbę to i sama popracuję nad sobą.
Moja mama powiedziała, to samo, że powinnam spróbować. Szczególnie znając historię M, który jest dzieckiem z rodziny rozbitej, nie miał ojca, a jak jego matka 2 raz wzięła ślub to patrzyl na jej tragedię i został sam sobie zostawiony.
Uwierzcie mi, że chcę by ktoś mnie kochał, wspierał, szanował. Boję się, że nie uda mi się. Jakkolwiek. Czy z M. czy z kimś innym ( to jest abstrakcja)
Chcę by ktoś kochał mnie jak mój dziadek kochał babcię.Dopiero niedawno zauważyłam jaka miłość może być silna, jak człowiek cierpi po rozstaniu, odejściu kogoś i jak się stara to pielęgnować, co zostało. Prostym przykładem był fakt, że kiedyś w październiku poszłam na cmentarz do babci, a tam w rogu upchane, trochę niedobrane, kwiaty, no żaden do siebie nie pasował, ale był bukiet, kwiatów polnych. Okazało się, że dziadek rano łaził po jakimś polu by ostatnie piękne kwiaty dla babci zebrać. Wzruszyłam się niemiłosiernie. Ja też bym chciała by ktoś to pielęgnował, też chcę sama robić takie rzeczy
Tak czy inaczej, dowiedziałam się, że jakąkolwiek decyzję podejmę to będzie budująca dla mnie.
bo z tych twoich opisów wyłania się jego straszny bajzel emocjonalny...
_________________ /Nic odkrywczego nie powiem - po prostu wiem, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a niektóre sądy na własny temat mogą się okazać nieprawdziwe./
Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Czw 26 Sty, 2012 23:16
ironia napisał/a:
byłam u mojej pani psycholog, która [...] mi powiedziała, że mam walczyć, bo odchodząc to najłatwiej to rozwiązać.
ekhm, przepraszam, ale jak to - pani psycholog powiedziała ci, co masz zrobić i skrytykowała twoją decyzję?
ironia napisał/a:
Ja też bym chciała by ktoś to pielęgnował, też chcę sama robić takie rzeczy
ja też. bardzo. i wyje mi serce na myśl, że na razie wszystkie moje związki były od tego tak dalekie, a ja od tak dawna jestem sama.
ale po prostu nie z każdym można taki związek zbudować.
doświadczenie porzucenia w dzieciństwie [czyli rozwód rodziców] jest niestety "bodźcem traumatyzującym o przedłużonym działaniu" i takim ludziom bardzo ciężko budować związki. a bezpieczna relacja zależy od obu stron, ironia...
pani psycholog powiedziała ci, co masz zrobić i skrytykowała twoją decyzję?
o własnie - nie widzialam jak to napisać...
i ostatecznie uznałam, że nie za bardzo mam prawo sie wypowiadać.
_________________ /Nic odkrywczego nie powiem - po prostu wiem, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a niektóre sądy na własny temat mogą się okazać nieprawdziwe./
I tak sobie myślę, że pozostanie w związku i próba rozwoju własnego i partnera to nic złego. Pod warunkiem, że to nasza świadoma decyzja, świadoma, czyli, że wiemy ile będziemy musieli za to zapłacić, jakie koszta poniesiemy i że wcale płacąc nie musimy otrzymać tego czego pragniemy, ale zupełnie coś innego.
Ironia, życzę podjęcia samodzielnej, świadomej decyzji! Trzymaj się!
_________________ Happiness can only come from inside of you and is the result of your love.
"...różne są ptaki, są orły i kury, orły wzlatują wysoko pod chmury..."
nic mi nie kazała, nie skrytykowała, ja poszłam z wielkim ale do niej. To i mi powiedziała pewne rzeczy wprost. I wniosek był taki jak napisałam.
Co do M. powiedział, że pójdzie, póki co to ja się o siebie zatroszczyłam. To miał być bodziec.
Wiek: 18 Dołączyła: 23 Maj 2011 Posty: 232 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pią 27 Sty, 2012 11:24
ironia, wzruszył mnie opis z tymi kwiatami... nie lubię czytać o takich rzeczach, bo wiem, że nie są abstrakcją pokazywaną tylko w filmach... i wiem, że mnie nie dosięgną...
ironia, trzymam kciuki za Ciebie i Twój komfort psychiczny, żebyś go w końcu osiągnęła
a mi się wydaje śliskie, ze psycholog sugeruje walkę związek nie znając obydwu stron.
szczerze - nie brałabym się za żadne "walczenie" póki on nie zacznie normalnie też chodzić do psychologa.
_________________ /Nic odkrywczego nie powiem - po prostu wiem, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a niektóre sądy na własny temat mogą się okazać nieprawdziwe./
może właśnie dlatego powinnas dać sobie trochę czasu. Stworzyc mozliwosc spojrzenia na to trochę z innej perspektywy. Emocje wtedy troszke opadną i myslę ż ebardziej realnie będziesz mogła ocenic sytuację.
Uważam równiez, podobnia jak dziewczyny, że twój były facet powinien zastanowic się nad wizyta u psychologa. Może wtedy dotrą do niego pewne rzeczy a to być może zaowocuje w przyszłości
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum