Uwaga: na wszelki wypadek bardzo proszę o nie wchodzenie w tym temacie w dyskusje dotyczące religii i wiary. Ten temat jest przeznaczony dla osób o skrystalizowanych poglądach na kwestię formy własnego ślubu, do ewentualnej dyskusji światopoglądowej przeznaczony jest wątek "Kościół".
Zaznaczam również, że wątek jest przeznaczony dla osób zainteresowanych
wyłącznie ślubem cywilnym. Jeśli ktoś chciałby podnieść kwestie ślubu ekumenicznego - nic nie stoi na przeszkodzie do stworzenia oddzielnego wątku.
Dziękuję za uwagę i zapraszam do dyskusji
---------------------------------------------------
Krąży mi ten temat po głowie od dawien dawna.
Gdyż, ponieważ jestem agnostyczką. Nie wyobrażam sobie brania ślubu kościelnego z moimi przekonaniami. Wiem, że jest to bardzo częsta praktyka zarówno wśród osób niewierzących, jak i tzw. "niepraktykujących katolików" (czyli niewierzący, bądź wierzący na swój sposób, którzy nie mają jajec się do tego przyznać, bo co by ludzie powiedzieli

) - bo ślub kościelny to ceremonia z całym rytuałem, z piękną oprawą.
Moim skromnym zdaniem ta ceremonia jest prawdziwie piękna tylko jeśli młodzi są rzeczywiście wierzącymi katolikami, albo przynajmniej chrześcijanami. W przeciwnym wypadku to tylko spektakl, koncert hipokryzji i rozpoczynanie swojego małżeńskiego życia od kłamstwa.
Ja bym tak nie chciała, nie chciałabym wypowiadać takich słów w imię boga, w którego nie wierzę, w świątyni, która nie jest dla mnie święta.
Mój obecny partner ma w tym zakresie takie same poglądy, zatem pewne jest, że jedyny ślub, jaki mnie w życiu czeka, to ślub cywilny. Co nie zmienia faktu, że chciałabym, aby ten moment był szczególny, piękny i podniosły.
Wiem też, że jest dużo osób, które mają takie same poglądy, jak ja, ale wydaje im się, że ślub cywilny nie odda wagi tej chwili i to przeświadczenie, wzmocnione lękiem przed reakcją rodziny jest na tyle silne, że decydują się na ślub kościelny wbrew swoim przekonaniom i ostatecznie zamiast czegoś pięknego wychodzi gwałt na własnej psychice.
Po długich obserwacjach przypadków klinicznych i przemyśleniach własnych jestem zdania, że da się zorganizować ślub cywilny nie mniej uroczysty, romantyczny i piękny jak ceremonia kościelna. Trzeba tylko chcieć
1. Nie taki ślub cywilny niefajny jak go malują.
Mit pt. ślub cywilny jest formalny i ma zero atmosfery płynie z roli, jaką odgrywał on w czasach naszych rodziców i dziadków. Wtedy wszyscy byli przenajświęcej wierzący, toteż ślub cywilny był traktowany jako formalność do odbycia, nikt go specjalnie nie celebrował.
Od tamtego czasu sporo się zmieniło. Odkąd mamy śluby konkordatowe ślub w urzędzie biorą już tylko osoby, które ślubu kościelnego brać nie chcą plus grupka tych, którzy wziąć go już nie mogą, bo raz już przed Bogiem ślubowali i nawet to im nie pomogło
Dlatego też - powoli, ale jednak - zmienia się podejście urzędników do tej ceremonii. Urząd to niestety urząd, więc nie ma co liczyć na niewiadomoco, ale na pewno nie można powiedzieć, że ceremonia jest sucha czy nijaka. W ostatnich latach byłam na trzech ślubach cywilnych (1x w pałacu ślubów w Wawie, 2x w Lublinie) i były to naprawdę piękne i wzruszające uroczystości. Ostatni ślub cywilny, który odwiedziłam miał miejsce rok temu, żenił się jeden z moich najbliższych przyjaciół i było naprawdę uroczyście i pięknie, przemowa urzędniczki była bardzo ciepła i mądra, mimo tej całej urzędowości miałam świeczki w oczach. Gdyby mój ślub miał się ograniczyć do takiej ceremonii wcale nie czułabym się gorsza.
No ale że ja z tych romantycznych humanistek, to chciałabym więcej, jeśli tylko są takie możliwości.
A są
2. Ślub poza urzędem.
Mało kto wie, że obowiązujące przepisy dopuszczają zawarcie ślubu cywilnego poza siedzibą USC. Przepis jest w tym zakresie bardzo lakoniczny:
Jeżeli zachodzą uzasadnione przyczyny, kierownik urzędu stanu cywilnego może przyjąć oświadczenie o wstąpieniu w związek małżeński poza lokalem urzędu stanu cywilnego.
Takie sformułowanie przepisu oznacza, że ocena czy przyczyny są uzasadnione czy też nie zależy od uznania kierownika USC. Kiedyś za takie przyczyny uznawano sytuacje naprawdę wyjątkowe - obłożna choroba, pobyt w szpitalu czy w więzieniu. Obecnie interpretacja jest znacznie szersza i przy odrobinie determinacji można wywalczyć sobie ślub cywilny poza urzędem z bardziej ludzkich powodów. Oczywiście za wyprawę kierownika USC i jego cenny czas trzeba zapłacić parę ładnych stówek.
Na sukces takiego przedsięwzięcia składają się trzy czynniki:
a) "uzasadnione" powody - im więcej, tym lepiej: liczba gości tak znaczna, że nie pomieszczą się w sali urzędu, brak przystosowania sali dla osób niepełnosprawnych i/lub w podeszłym wieku, ale też odpowiednio żarliwe wyłuszczenie roli jaką odpowiednia oprawa ceremonii, niemożliwa do zorganizowania w urzędzie (muzycy, wystrój, czas przeznaczony na ceremonię) ma dla nupturientów z podkreśleniem faktu, że fakt niezawierania małżeństwa wyznaniowego powoduje, że mają de facto w tym zakresie mniejsze prawa niż osoby wierzące, no i tu wchodzą kwestie równouprawnienia.
b) odpowiednie miejsce - musi licować z powagą ceremonii, zapewnić uroczysty jej charakter i dawać możliwość umieszczenia oznaczeń państwowych i urzędowych
c) widzimisię kierownika - warto pamiętać, że ślub można wziąć w dowolnym USC w Polsce, jeśli konkretny kierownik USC jest wyjątkowo oporny, warto rozejrzeć się w okolicznych gminach (kierownikiem USC na obszarze gminy do 50 000 jest wójt/burmistrz/prezydent miasta, o ile nie zatrudnił na tym stanowisku innej osoby, a nawet jeśli, to i tak jako zwierzchnik ma prawo udzielania ślubów).
Na koniec dobra wiadomość - szykują się zmiany w prawie o aktach stanu cywilnego, które będą dopuszczały zawarcie małżeństwa poza urzędem bez takich wygibasów - będzie to prawo nupturientów, oczywiście ograniczone do granic rozsądku
Ino kiedy te zmiany nastąpią nie za bardzo wiadomo
A co jeśli się nie uda, albo nie chce nam się wojować, a koniecznie chcemy mieć ślub po swojemu?
2. Ślub jeszcze inaczej.
Są dwie możliwości.
Pierwsza dla osób zorientowanych ideowo - ślub humanistyczny.
Ceremonie humanistyczne mają w Polsce młodą historię, takich ślubów było dotąd raptem kilkanaście. O ceremonii dedykacji, czyli wprowadzenia dziecka do społeczeństwa, humanistycznego "odpowiednika" chrzcin, jeszcze nie słyszałam. Podobnie jak o humanistycznym pogrzebie.
Tłumaczyć nie będę, poczytać można tutaj
http://www.ceremoniehumanistyczne.pl/index.html
Druga dla osób, które wolą rozwiązania tradycyjne i chciałyby mieć ślub "cywilny" w plenerze mimo wszystko.
Aktor. :]
Gro ślubów plenerowych odbywa się właśnie przy udziale aktora, który odgrywa urzędnika. Oczywiście nikt o tym fakcie nie wie, wszelkie elementy formalne ślubu cywilnego w takim ślubie się pojawiają. Młodzi biorą formalny ślub w urzędzie po cichutku, sami sobie. W pierwszym odruchu może się to wydawać dziwne i teatralne - ale z drugiej strony tak jak małżeństwo kościelne konkordatowe ma dwie płaszczyzny - zawarcie małżeństwa w świetle prawa i przysięga składana sobie przez małżonków w obliczu Boga, tak i małżeństwo świeckie składa się z tych dwóch elementów, tyle że płaszczyzna emocjonalno-duchowa pozbawiona jest elementu religijnego. Najważniejsze są emocje i intencje małżonków gdy wzajemnie sobie przysięgają. Myślę, że fakt czy po drugiej stronie będzie stał urzędnik czy życzliwy człowiek odgrywający jego rolę nie ma tu tak naprawdę najmniejszego znaczenia i w żaden sposób nie umniejsza wagi takiej przysięgi.
Polecam jeszcze stronkę
http://www.slubcywilny.info/ , co prawda nie jest już chyba aktualizowana, ale parę informacji można w niej znaleźć.