Znalazłam dzisiaj na śmietniku małe kotki, 3 z nich jeszcze były pępowiną połączone z łożyskiem (chyba?), jeden był martwy (ktoś go chyba rozdeptał

), zawiozłam je do schroniska. Jeden, największy i najsilniejszy, został u mnie, przynajmniej do jutra. Jutro podjadę do weterynarza, żeby mi powiedział i wyjaśnił, czy jest szansa, że go uda się odhodować. Kotek jest bardzo mały, ślepy jeszcze, nie wiem, jak najlepiej o niego zadbać.
Jakieś rady, ktoś może ma doświadczenie?
O tej porze nie znalazłam już żadnego sklepu weterynaryjnego, więc dałam mu ciepłe rozrzedzone wodą zwykłe mleko. Wyczytałam, że ma mieć ciepło, jak to zrobić domowymi sposobami?