Dokładnie przeszukałam forum by nie zaczynać tematu, który już był poruszany. Jeśli jednak coś przeoczyłam wybaczcie. A więc mój problem jest taki mój facet jest mamisynkiem. Podejrzewam, że to głównie problem jego matki, która jest strasznie nadopiekuńcza wobec niego i ma bardzo złe relacje z mężem. Może całą miłość przerzuciła na syna? Jesteśmy razem dość długo i jestem szczęśliwa. Nie chciałabym psuć relacji między nimi. Może coś poradzicie?
_________________ nie kupuję więcej niż mogę zjeść
nie kupuję więcej niż mogę zużyć
wracam do naturalnego koloru włosów
IOWA [Usunięty]
Wysłany: Sro 27 Sie, 2008 13:25
Mamusia dzwoni do niego co najmniej raz dziennie pytają się czy ma przygotować mu kolację, śniadanie, obiadek. Sprząta mu pokój i we wszystkim go wyręcza. Przez co mój facet zupełnie nie jest przystosowany do życia a ma 22lata.
Eeee, 22 lata to jeszcze bardzo młody mężczyzna, powiem ci tak, dopuki nie będziecie mieszkali razem i to nie koniecznie blisko mamusi to nic się nie zmieni. Dopuki mieszka z mamą nie jesteś w stanie w jakikolwiek sposób nauczyć go żyć samodzielnie,a jemu taki stan rzeczy napewno odpowiada...
To wazne ile lat jesteście razem, czy macie jakies poważne plany, z maminsynkiem da się żyć a co ważniejsze da się go zmienić - tylko trzeba duużo cierpliwości i samozaparcia.....
_________________
IOWA [Usunięty]
Wysłany: Sro 27 Sie, 2008 13:41
Miło to słyszeć. Mieszkając razem zamierzam troszkę go podszkolić. obawiam się tylko o przyszłą teściową. Zapewne będzie się wtrącała we wszystko. Czasem stosuje wobec niego szantaż emocjonalny. Ehh te teściowe.
Tak jak pisze liska, żeby nie było niezdrowych zgrzytów, do innego miasta, najlepiej tak ok 150-250 km od jej miejsca zamieszkania, wtedy przynajmniej nie będzie jej w waszym życiu fizycznie
Naprawdę, jest jeszcze "młody" jak razem zamieszkacie napewno go "naprostujesz"
Wiek: 29 Dołączyła: 27 Lut 2008 Posty: 49 Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 27 Sie, 2008 14:16
Kurcze, ja niestety nie widze tego tak optymistycznie Maminsynka nie jest wcale tak łatwo zmienić. Ma dwie kobiety, które się o niego troszczą, więc czemu miałby z którejś zrezygnować... Miałam do czynienia z kilkoma mausiowymi synusiami i niestety żadnej żonie nie udało się wygrać z mamusia. Facet zazwyczaj nie widzi w tym niczego złego, bo przecież to nie kochanka, to jego matka. Próba odsunięcia go od niej kończy się zazwyczaj oburzeniem z jego strony, bo niby o co Ci chodzi... A jak się mamusia zorientuje, to już zacznie odpowiednio synka nakręcać przeciw żonie, ze strachu przed jego utratą... bo dlaczego jakaś kobieta miałaby być w jego życiu ważniejsza od niej. Przecież ona mu tyle poświeciła. Proponuję raczej znaleźć mamie (teściowej przyszłej) faceta. Moim zdaniem jest to jedyne wyjście, żeby mama znalazła kogoś innego o kogo mogłaby się troszczyć, a że kobiety fiksują bez faceta, to wiadomo nie od wczoraj. Życie z maminsynkiem nie jest łatwe wbrew pozorom, bo to jest życie w trójkącie, w którym wszystkie szczegóły waszego życia będą ustalane również z mamą. Zabranie faceta daleko moim zdaniem też niewiele zmieni, są telefony, internet. Zamiast wieczornego bara-bara, synuś będzie wieczory przed kompem spędzał zdając mamusi relację z całego dnia i wysłuchując rad na następny dzień, które mogą niejednokrotnie różnić się z twoimi poglądami na pewne sprawy. No nic, zostaje nadzieja, że Twój facet nie jest aż takim maminsynkiem, a tylko leniuszkiem, któremu po prostu samemu się nie chce.
IOWA [Usunięty]
Wysłany: Sro 27 Sie, 2008 14:35
Prawda jest taka, że on boi się życia bo mama zawsze starała się go chronić przed wszystkim. Może nie jest leniuszkiem, ale po prostu brak mu samodzielności. Mama nigdy nie pozwoliła mu popełniać błędów a jak wiadomo człowiek uczy się na błędach. Właśnie boję się tego w przyszłości, że teściowa gdy jej ukochany synek opuści dom nie da nam spokoju, bo pozostanie sama z mężem, z którym niewiele ją łączy.
IOWA, powiem Ci ze miałam podobny problem na poczatku mojego zwiazku. Tez mi sie wydawalo ze moj Facet jest mamisynkiem, z dwoma lewymi raczkami, nic nie robi sam w domu, wszytsko podtyka mu mama, sprzata pokoj, przygotowuje kazdy posilek. Strasznie mnie to wkurzalo. Wszytsko przestalo tak "pieknie" wygladac im dluzej sie znalismy. Nagle Mamusia przestala tak dbac o synków (bo moj M ma tez brata) jak mi sie wydawalo. Sami sprzatali swoj pokoj, robili sobie jesc, zmywali naczynia, trzepali dywany. Ogolem robili wszytsko co wczesniej wydawalo mi sie robila ich mama. Moze poprostu Twoja przyszla tesciowa pokazuje Ci ze dba o swoich synow, skacze kolo nich, ale po jakims czasie napewno jej sie to znudzi i przestanie byc tak pieknie jak Ci sie wydaje.
_________________ Zapraszam na moje aukcje!-Stroje kąpielowe, czapki dziecięce Promocja dla FORUMEK!
Na hasło (w wiadomości do Sprzedającego) "Antyforum, nick" przy zakupach powyżej 80zł, wysyłka GRATIS
Kurcze, ja niestety nie widze tego tak optymistycznie Maminsynka nie jest wcale tak łatwo zmienić. Ma dwie kobiety, które się o niego troszczą, więc czemu miałby z którejś zrezygnować... Miałam do czynienia z kilkoma mausiowymi synusiami i niestety żadnej żonie nie udało się wygrać z mamusia. Facet zazwyczaj nie widzi w tym niczego złego, bo przecież to nie kochanka, to jego matka. Próba odsunięcia go od niej kończy się zazwyczaj oburzeniem z jego strony, bo niby o co Ci chodzi... A jak się mamusia zorientuje, to już zacznie odpowiednio synka nakręcać przeciw żonie, ze strachu przed jego utratą... bo dlaczego jakaś kobieta miałaby być w jego życiu ważniejsza od niej. Przecież ona mu tyle poświeciła. Proponuję raczej znaleźć mamie (teściowej przyszłej) faceta. Moim zdaniem jest to jedyne wyjście, żeby mama znalazła kogoś innego o kogo mogłaby się troszczyć, a że kobiety fiksują bez faceta, to wiadomo nie od wczoraj. Życie z maminsynkiem nie jest łatwe wbrew pozorom, bo to jest życie w trójkącie, w którym wszystkie szczegóły waszego życia będą ustalane również z mamą. Zabranie faceta daleko moim zdaniem też niewiele zmieni, są telefony, internet. Zamiast wieczornego bara-bara, synuś będzie wieczory przed kompem spędzał zdając mamusi relację z całego dnia i wysłuchując rad na następny dzień, które mogą niejednokrotnie różnić się z twoimi poglądami na pewne sprawy. No nic, zostaje nadzieja, że Twój facet nie jest aż takim maminsynkiem, a tylko leniuszkiem, któremu po prostu samemu się nie chce.
BARDZO DOBRZE napisane, sam bym lepiej tego nie wyraził
Ogólnie rzecz biorąc, maminsynka zmienić się nie da, jeśli ktoś jest taki przez 22 lata, to będzie przez kolejne, bycie maminsynkiem jest bardzo wygodne...
Wiek: 29 Dołączyła: 27 Lut 2008 Posty: 49 Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 28 Sie, 2008 10:08
natalia_lila napisał/a:
Twoja przyszla tesciowa pokazuje Ci ze dba o swoich synow, skacze kolo nich
No ja nie wiem, ale wydaje mi się, że zazwyczaj jednak na początku to potencjalna synowa stara sie pokazać z jak najlepszej strony w oczach rodziców chlopaka, a nie na odwrót...
Twoja przyszla tesciowa pokazuje Ci ze dba o swoich synow, skacze kolo nich
No ja nie wiem, ale wydaje mi się, że zazwyczaj jednak na początku to potencjalna synowa stara sie pokazać z jak najlepszej strony w oczach rodziców chlopaka, a nie na odwrót...
Tak , masz racje, o ile to on u mnie jest- wtedy robie mu wszytsko o co zawola, no ale nie wtedy gdy to ja przyjezdzam do niego. Nie wyobrazam sobie siedzac u niego zlapac za odkurzacz i sprzatac mu mieszkania, albo stanac przy garach i gotowac obiadu. Przynajmniej nie na poczatku zwiazku.
_________________ Zapraszam na moje aukcje!-Stroje kąpielowe, czapki dziecięce Promocja dla FORUMEK!
Na hasło (w wiadomości do Sprzedającego) "Antyforum, nick" przy zakupach powyżej 80zł, wysyłka GRATIS
Wiek: 29 Dołączyła: 27 Lut 2008 Posty: 49 Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 28 Sie, 2008 20:36
Wow... natalia_lila, to Ty jesteś idealnym materiałem na żonę, ja nigdy tak nie skakałam naokoło swojego faceta żeby robić wszystko o co zawoła... I łapać za odkurzacz nawet w późniejszej fazie związku nie zamierzałam... Nie rozumiem tylko dlaczego teściowa miałaby pokazywać Ci jak dba o synów. Chodzi mi o to, że przecież to nie ona musi starać się, o Twoją przychylną opinie, tylko na odwrót. Przynajmniej u mnie tak było, ja starałam się pokazać teściom, że fajna ze mnie dziewczyna... ...ale może ja jakaś lewa jestem i czegoś nie kumam
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum