Szczęściara, ale Ty masz benzin a my diesle - a diesla nikt nie kupuje po to, aby robić nim 10 tysięcy rocznie, bo to się zwyczajnie nie kalkuluje
(cena diesla vs benzyny prosto w salonu jest o 10tys średnio większa, więc to silą rzeczy się musi opłacać i zwrócić). Ceny części do diesli też są wyższe, dlatego taka jest też różnica. W benzynie uwierzę w przebieg 150 tysięcy w 10 letnim aucie, ale w dieslu niekoniecznie. Faktem jest, że silnik benzynowy po 300 tys. to często wrak, a diesel może mieć przelatane i pół miliona i jeszcze ciągnie. To nie ma co porównywać nawet.
Jeżeli mamy auto z pewnego źródła, jeśli jest pierwszy właściciel i wie, że kupił auto, aby nim trochę pośmigać - to o nie dba. Przestrzega wszelkich wymian zazwyczaj. Wie, czy auto miało jakiś wypadek, jak było i u kogo zrobione w razie co. Kupując auto od kogoś - nie wiemy tego. Możemy być 10 właścicielem. I nawet to, że teraz o nie dbamy, nie przywróci mu takiej świetności jaka powinien mieć.
Ponadto - kupując auto, nie wiemy czy nie stało ono kiedyś w komisie. Może nawet kupujemy od prywaciarza, ale wiadomo skąd on kupił? Nie.
Dlaczego mówię o komisach... Widzę kilka aut nadal na allegro, którymi się interesowałam ponad rok temu. Nie wiem, ile wcześniej tam stały. A auto nie jeżdżone - wiadomo. Obraz nędzy i rozpaczy, zaraz rdza wychodzi. A z rudą jest walka nierówna...