e-wunia, będę dobitna ....po albothylu "wylatywały" ze mnie ...jak to określić....kawałki oderwanego nabłonka, no i samo lekarstwo...ten wstrętny zapach.....pomagał, na miesiąc, dwa później dolegliwości wracały.
linka, fakt nie jest to za przyjemne i zapach pozostawia wiele do życzenia.. ale chodzi mi o samopoczucie.. czuję się ogólnie źle i zastanawiam się czy to nie od tego pieroństwa
_________________ "Wiem, że nic nie wiem, a jak nie wiem to nie mówię, że wiem"
moja nadżerka "siedzi we mnie od lat". Gin w przychodni akademickiej słał mnie przy kazdej wizycie do siebie do prywatnego gabinetu na wymrażanie za 400 zł przestałam do niego chodzić, bo tłumaczenie przy każdej wizycie, że na dzień dzisiejszy mnie na to nie stać przestało mnie bawić. Teraz inna gin zaproponowała mi leczenie farmakologiczne. Dostałam gynalgin i metronidazol. Jedno i drugie zawiera metranizadolum, na ulotce jednego i drugiego jest napisane żeby przyjmować na noc. Ginka kazała mi gynalgin brać rano, a metronidazol na noc. Nie wiem co o tym myśleć, ale to przecież ona jest lekarzem...
_________________ i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz
ateivs, słuchaj jej, ja gdy jeszcze nastawiałam się na farmakologię, przez kilka miesięcy intensywnie leczyłam nadżerkę zarówno gynalginem, gynofemidazolem, i jeszcze dostawałam jakieś antybiotyki chyba i jeszcze kilka leków "dowcipnych". Jedne brałam na dzień inne na noc - nie czytałam nawet ulotek.
Minus zażywania tego w dzień jest taki, ze cały czas trzeba mieć założoną podpaskę, bo te leki mają w zwyczaju wypływać .....
Co do wymrażania, nie wiem jak to jest z tym NFZ ....ja miałam je robione na oddziale ginekologicznym u siebie w szpitalu ( przy szpitalu mam przychodnię) i nie płaciłam za to nawet grosza, czekałam coś koło 2-3 tygodni.
linka656, tak zrobię. przy okazji popytam na mieście, jak to jest u nas z wymrażaniem.
gin akademicki po prostu chciał zarobić w swojej prywatnej klinice, a było to już tak nachalne, że zupełnie zrezygnowałam z jego usług.
_________________ i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz
gin akademicki po prostu chciał zarobić w swojej prywatnej klinice, a było to już tak nachalne, że zupełnie zrezygnowałam z jego usług.
Ja jak byłam młodsza i głupsza i pojęcia nie miałam to właśnie tak zrobiłam. U ginekologa z NFZ miałam usuwanie nadżerki prywatnie...
_________________ " Niech żyją szaleńcy. Nieprzystosowani. Buntownicy. Możecie ich cytować, nie zgadzać się z nimi, gloryfikować ich lub oczerniać. Nie możecie tylko jednego: ignorować ich. Ponieważ to oni są motorem zmian. Oni popyjachą naprzód ludzkość. I choć wielu uzna ich za wariatów, my dostrzeżemy w nich geniuszy. Ponieważ tylko ludzie wystarczająco szaleni, by przypuszczać, że mogą zmieniać świat, naprawdę go zmieniają".
kaśka82 [Usunięty]
Wysłany: Pią 17 Wrz, 2010 20:17
Dziś byłam u ginekologa ta mnie bada i czuję tak silny ból że aż mi łzy poleciały, wyciągnęla wziernik i mówi proszę popatrzyć krew, pani ma nadżerką i to sporą. 4 miesiące temu byłam u innego ginekologa i on kompletnie nic nie powiedział, chyba juz wtedy ją miałam bo badanie tak samo mnie bolała jak to dzisiejsze. Robił badanie wziernikiem i usg dopochwowe, nie wspomniał nic o nadżerce. Czy to normalne że lekarz u którego byłam 3 miesiące temu jest aż tak tępy i ślepy że nie zobaczył nadżerki ?
Ja byłam u lekarza i po 5 miesiącach poszłam do innego i też dowiedziałam się, że mam nadżerkę i to "od dawna". No ale nie wiem, podobno nie sposób jest jej nie zobaczyć przy badaniu.
kaśka82 [Usunięty]
Wysłany: Sob 18 Wrz, 2010 00:00
a tak mnie zastanawia jedna sprawa, weszłam do ginekologa i ona zaczęła mnie badać wziernikiem który leżał cały czas na stole, on nie jest w żaden sposób odkażany po poprzedniej pacjentce ? Bo skoro ona mnie nim skaleczyła i widac było krew to równie dobrze mogła mnie czymś przez ten wziernik zarazić
Kaśka82, nie wiem jak z narzędziami u ginekologa, ale u dentysty jest tak, że po sterylizacji narzędzia powinny być zapakowane w taką termiczną folię i zapieczętowane/ zamknięte i otwarte dopiero w konieczności ich użycia
a mi zawsze mówili, że mam nadżerkę, każdy lekarz, do którego chodziłam prywatnie, a tu byłam ostatnio u nowej pani doktor i ona mnie badała, a ja zapytałam: a co z moją nadżerką? ta na mnie taakie oczy i mówi, no masz taką maleńką, ale to jest ten rodzaj nadżerki, że jej się nie rusza, nie dawaj się naciągnąć tym ginom, którzy chcą wypalić, wymrozić czy inne cuda, to jest tylko naciąganie na drogie zabiegi, tu tylko trzeba raz do roku robić cito.. no i bądź tu mądry i pisz wiersze...
_________________ "Wiem, że nic nie wiem, a jak nie wiem to nie mówię, że wiem"
asz taką maleńką, ale to jest ten rodzaj nadżerki, że jej się nie rusza, nie dawaj się naciągnąć tym ginom, którzy chcą wypalić, wymrozić czy inne cuda, to jest tylko naciąganie na drogie zabiegi, tu tylko trzeba raz do roku robić cito.
mi kilku ginów już coś takiego powiedziało, że nie ruszać, robić cytologię i wszystko powinno być ok
_________________
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie czuł się jak u siebie w domu?"
e-wunia, no bo generalnie zasada jest taka, ze jeśłi nadżerka sobie jest ale nie daje żadnych skutków ubocznych, nie odczuwasz jej, wyniki badań są ok - to jej się nie rusza. Tylko systematycznie chodzi na kontrole.
Dopiero jak sie zaczynają inne, niemiłe objawy jak bóle przy stosunku, krwawienia, nawracające stany zapalne itd - należay ją leczyć, najpierw są to leki dopochwowe, ewentualnie jakieś antybiotyki - dopiero gdy to nie daje rezultatów myśli się o bardziej inwazyjnych metodach.
linka no ja wiem o tym, dlatego nawet nie reagowałam za "zaczepki" ginów, żeby ją usunąć.. jeszcze jedno: powiedziałam jej o albothylu, a ona: ale po co? nigdy nie miałam bólu przy stosunku, ani krwawienia.. taka juz moja "uroda", że ją mam..
_________________ "Wiem, że nic nie wiem, a jak nie wiem to nie mówię, że wiem"
kaśka82 [Usunięty]
Wysłany: Sob 18 Wrz, 2010 13:45
U mnie to już poważniejszy problem skoro przy padaniu była krew :/ gin powiedziała że ona by mi wypalania nie doradzała. Jak usłyszała że cytologia była robiona 5 miesięcy temu to powiedziała że to długo i koniecznie trzeba powtórzyć więc mnie trochę wystraszyła, bo pół roku temu inna ginekolog mówiła że nadżerka jest tak mała że nic z nią nie będziemy robić, widocznie tak się rozwinęła przez 5 miesięcy.
I ból przy stosunku też jest
Zdziwiło mnie tylko to że nic na tą nadżerkę mi nie dała, przepisała mi tylko dopochwowo jakiś tabletki bo miałam stwierdzone upławy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum