Nie no luz. Chodzi mi o to, że nie wygląda to raczej tak, że przychodzisz do gabinetu, siadasz na fotel, koleś cię bada i trach - z biegu trzaska wypalankę.
Ja miałam tak samo jak ty - najpierw obserwacja, ze dwie czy trzy cytologie po drodze i dopiero potem "sądzę, że powinniśmy się zdecydować na wymrażanie, jak sie pani zdecyduje to proszę się pojawić na początku cyklu".
Więc miałam chwile czasu na przerobienei teorii