jak wyglada "zaliczenie" tych nauk, gdy rezygnujemy z ich realizacji w szkole sredniej i chcemy zrobic je tuz przed slubem? sa jakies spotkania, czegos trzeba sie uczyc? bo nie wiem czy warto sie umeczyc na religii i napisac jakas glupia prace na zadany temat i miec zaliczone, czy to olac, uczyc sie do matury, i martwic sie przed slubem?
Ostatnio zmieniony przez Guzik Wto 26 Lip, 2011 09:58, w całości zmieniany 1 raz
Hmm... a przypadkiem nie jest tak, że te nauki mają coś w rodzaju daty wazności? Bo ja właśnie tak słyszałam...
A jeśli chodzi o takie nauki poza lekcjami religii, to owszem, parafie organizują coś takiego co jakiś czas, można chyba też próbowac umówić sie na nauki indywidualne, ale to zależy od księdza, od parafii, bla bla bla...
łazisz an cykl spotkań, raz w tygodniu, zaliczenia "za obecność", trwa to koło 2 miesięcy
można zaliczyć w weekend ponoć, ale dokąłdnie nei wiem co i jak
+ zdaje się wizyta w poradni małżeńskiej
co do nauk to ja miałam w maturalnej klasie i warto było. Praktycznie nic nie robilismy (żadnych referatów ani nic w tym stylu), tylko takie luźne pogawędki z księdzem, zupełnie bezstresowo było. Nie sądze by miały jakąś date ważności bo na otrzymanym świadectwie nie ma nic na temat takiej daty. Jeśli masz ok księdza, to warto zaliczyc teraz i mieć spokój a jak trzeba cos zaliczać to już chyba łatwiej przed ślubem w kościele. Z tego co wiem to na takich naukach, głównie sie słucha a jakieś testy sa jeśli ksiądz prowadzący sobie tego zazyczy, więc różnie może być.
Ciekawi mnie jedna kwestia. Co w przypadku gdy jedna ze stron ma takie nauki za soba a druga nie?? Chodza razem na nauki przed ślubem , czy tylko ta osoba, która nie ma chodzi??
Nie sądze by miały jakąś date ważności bo na otrzymanym świadectwie nie ma nic na temat takiej daty.
Wiesz, ja sie nie będę spierać. tak nam powiedział nasz xionc w klasie maturalnej jak był pomysł, żeby przeprowadził z nami te nauki. Że niby rok po naukach trza by było się chajtać, bo inaczej cały interes przepada..... Aczkolwiek nie wykluczam, że powiedział tak, żeby nas zniechęcić, bo mu się nie chcialo albo coś w ten deseń.....
Wiek: 26 Dołączyła: 29 Paź 2005 Posty: 115 Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 06 Mar, 2007 20:32
Też miałam w maturalnej klasie nauki przedmałżeńskie w ramach religii. Nie musielismy nic robić, żadnych prac, sprawdzianów itp. Z tym, że nie otrzymałam świadectwa za nieobecności, ale to inna sprawa:P
Co do ważności:z tego co słyszałam, księża różnie podchodzą do świadectw zdobytych w parafiach innych niż ta, do której się nalezy, tzn. jak chodzisz do lo w innym mieście. Mogą czegoś takiego nie uznać i wtedy chodzisz na kurs organizowany w swojej parafii albo nauki indywidualne, ale, jak pisała Witch, trzeba się umówić.
_________________ From too much love of living
From hope and fear set free
We thank with brief thanksgiving
Whatever gods may be
That no life lives forever
marcia84
Wiek: 28 Dołączyła: 17 Sie 2006 Posty: 112
Wysłany: Wto 06 Mar, 2007 20:37
Z tego co ja wiem, to jeśli jedna połówka ma a druga nie, to tak jakby ich nie było. u nas tak jest i jak pytałam ksiedza to oboje mamy chodzić niby.
to sa około 2-3 miesiąe- najczęściej w weekendy - u nas podobno po mszy wieczorowej w niedzielę. są to spotkania z księdzem, taka nauka - raz jest też sobno dla kobiet osobno dla mężczyzn, a rszta parami. jest też wizyta w poradni albo spotkanie z takim kims z poradni małżeńskiej i jedno spotkanie z seksuologiem (ale znajomi mieli na przykład zajęcia z panią 70 letnią i średnio było na czasie to co ona mówiła). ale pewnie co parafia to inaczej to jest.
a ogólnie to sa nauki jak to siię razem żyje, po co się pobiera, kim dla Ciebie powinna byc ta druga połówka, o tym że nie powinno się być za aborcja, o tym że jesteśmy stworzone aby rodzić dzieci, żebyśmy brały jeśli Bóg nas nimi obdarza, o naturalnych metodach planowania rodziny.
można to załatwić szybciej podobno - jeśli na przykład dzidzuś w drodze i chcą szybko ślub z tego powodu.
teraz moja koleżanka chodzi razem z narzeczonym - podpytam ją i napiszę jeszcze.
Maciek miał robione w liceum nauki przedmałżeńskie w ramach lekcji religii.
I jak przyszło nam się hajtać okazało się, że jego zaświadczenie jest nieważne. Miało datę bodajże na rok 2000, hajtalim się w 2004. Także 4 lata to napewno za długo.
Na nauki chodziliśmy przez 4 tygodnie, co czwartek. Była to większa grupa, jakieś 10 par chyba.
Każde spotkanie na inny temat - były m.in. filmy poglądowe, np. o aborcji (koszmar, odwracałam wzrok..).
Potem dwa spotkania w poradni planowania rodziny ( ) - i tu uwaga praktyczna - sza o stosowaniu jakiejkolwiek antykoncepcji oraz o współżyciu przed ślubem - zbesztają Was na czym świat stoi Para przed nami się wygadała i zaświadczenia nie dostała (dostała za to w innej parafii )
no to teraz ja powiem o moich naukach.
na religię w szkole sredniej nie chodziłam bo ksiądz mnie wyrzucił już na początku pierwszej klasy z lekcji,więc dałam sobie spokój
gdy poszliśmy do ksiedza przed ślubem,powiedzieliśmy ze slub jest w sierpniu a gościu do nas że w sierpniu to nie da rady bo nauki dopiero zaczynają się w pazdzierniku!!!
no to mój Marecki połozył odpowiednią kwotę pieniężną na stół a ksiądz do tego proboszcz! na to w takim razie on nam da ksiażeczke to poczytamy sobie i bedzie ok...
tak właśnie wyglądałz moje nauki...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum