Wiek: 22 Dołączyła: 23 Lut 2009 Posty: 121 Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 27 Sie, 2009 11:34
notatkowa taktyka
Cześć dziewczyny. Mam takie troszkę dziwne pytanie do studentek . Otóż jaki macie sposób na zapis notatek. Wiadomo na studiach są wykłady i ćwiczenia z jednego przedmiotu. Chodzi mi o to że chciałabym mieć w miarę wszystko poukładane i w jednym miejscu. Próbowałam już takiego zeszytu z przekładkami. Wszystko ok..tylko mój kręgosłup tego nie wytrzymywał W drugim semestrze obrałam taktykę, że zapisuje na kartkach wszystko a w domu wpinam do segregatora. Uporałam się z problemem dźwigania ton ale znowu po domu wszędzie walały mi się kartki bo nigdy nie miałam czasu ich powpinać a poza tym jak np. na ćwiczeniach chciałam skorzystać z czegoś co było wcześniej to nie mogłam bo nie miałam tego przy sobie. Wiem, że to może takie dziwne pytanie ale może ktoś ma jakiś pomysł
Wiek: 26 Dołączyła: 27 Kwi 2005 Posty: 415 Skąd: Stu milowy las
Wysłany: Czw 27 Sie, 2009 11:37
ja po wielu próbach, doszłam do wniosku, że najlepiej czuje się z zeszytem do każdego przedmiotu, mi zazwyczaj wystarcza A4, podzielony gdzieś mniej więcej 3:2...
_________________ Absterget Deus omnem lacrimam ab oculis eorum - i otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu!
Wiek: 24 Dołączyła: 23 Maj 2007 Posty: 676 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Czw 27 Sie, 2009 11:42
architektin napisał/a:
Wiem, że to może takie dziwne pytanie
nie dziwne, ja przez 4 semestry próbuję różnych metod bez powodzenia
odpadły:
semestr pierwszy: jeden gruby zeszyt w kratkę, pisałam w nim wszystko jak leci, ważne rzeczy potem przepisywałam (komu by się chciało to robić regularnie? )
semestr drugi: jeden zeszyt z kolorowymi marginesami na wykłady + ćwiczenia zapisywane jeden po drugim (nie mieścił mi się przedmiot w danym kolorze )
semestr trzeci i czwarty: blok w kratkę, notatki w domu wkładane do przezroczystych koszulek podpisanych markerami, z jednej strony wykłady, z drugiej ćwiczenia (oczywiście utonęłam w notatkach latających luzem, masę pogubiłam)
z obserwacji wynika, że jednak najlepsze co może być, to segregator, który nosi się non stop i tam ma wszystko... ale mi też szkoda kręgosłupa. i kolan.
przez całe studia nie opracowałam żadnej skutecznej metody robienia notatek
próbowałam wszystkiego, jeden zeszyt, osobne zeszyty, segregator z kartkami i z wszystkim była taka sama kiszka jak miałam jeden zeszyt a4 do wszystkich przedmiotów to mi starczał na tydzień
jak teraz na to patrze to chyba jednak najlepszą metoda jest osobny zeszyt do każdych wykładów i osobny do każdych ćwiczeń, przy czym muszą to być zeszyty w miękkich oprawkach bo w twardych strasznie dużo ważą
jak teraz na to patrze to chyba jednak najlepszą metoda jest osobny zeszyt do każdych wykładów i osobny do każdych ćwiczeń, przy czym muszą to być zeszyty w miękkich oprawkach bo w twardych strasznie dużo ważą
mi spokojnie wystarczał jeden zeszyt do wykładów i ćwiczeń z tym że np. wykłady miałam pisane normalnie, tak jak otworzy się zeszyt, a ćwiczenie od tyłu - idąc i z wykładami i ćwiczeniami do środka oczywiście, że w miękkich okładach innych nawet nie brałam pod uwagę
w zależności od ilości godzin na dany przedmiot czasem taki zeszyt miałam podzielony na 2 przedmioty
_________________
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie czuł się jak u siebie w domu?"
semestr trzeci i czwarty: blok w kratkę, notatki w domu wkładane do przezroczystych koszulek podpisanych markerami, z jednej strony wykłady, z drugiej ćwiczenia (oczywiście utonęłam w notatkach latających luzem, masę pogubiłam)
początkowo też miałam ambitny plan wkładania przedmiotów w osobne koszulki, skończyło się tak, że wszystko wrzucałam do teki, przed egzaminem odnajdywałam notatki, były poukładane chronologicznie więc z odkopaniem nie było aż tak źle, trzeba tylko pamiętać żeby datę i nazwę przedmiotu do góry pisać
O pomieszczeniu się w 1 zeszycie nie było mowy, nie robiłam szczegółowych notatek ale czasami z jednego przedmiotu nazbierał się nie mały plik
Ja miałam w poprzednich semestrach ("aż" dwóch ) zeszyty A4 do ważnych dla mnie przedmiotów- matematyki i fizyki- i mieściłam w nich wykłady z przodu + ćwiczenia z tyłu.
Do reszty miałam zeszyty A5 po 60 kartek, po dwa przedmioty w jednym zeszycie. Wszystko w miękkich okładkach.
Dałam radę. Ale czasami było ciężko z kręgosłupem...
Teraz wypróbuję teczkę + kartki, pracowałam tak z 2 miesiące na matematyce, bo mi nie starczyło tego zeszytu A4.
_________________ Dalej i dalej na paraboli czasu wznoszę się, aby za chwilę opaść na dno...
Hmmmmm żebym nie wiem co i jak robiła to przed sesją latam na ksero i pożyczam notatki od bardziej zorganizowanych koleżanek bo mi jak zwykle brakuje 1/3 materiału. Nic w domu nie przepisuje - co zdarza się moim znajomym.
Zwykle mam jedem zeszyt na przedmiot - z jednej strony wykłady z drugiej ćwiczenia.
Jeśli nie ma z jakiegoś przedmiotu ćwiczeń czy peplaniny to dzielę go z innym podobnym i tyle. Z dzwiganiem u mnie jest luz bo tak naprawdę podręcznikó żadnych na moim kierunku targać na uczelnię nie trzeba, jedynie jakieś knigi na literaturę krajową czy zagraniczną - ale to poprostu wypożyczamy "lżejsze" wersje, więc zazwyczaj nie jest mi ciężko, aczkolwiek zeszyty też zawsze w miękkich okładkach
ja myslalam o takim zeszycie z kolorowymi marginesami, jest tam 5 kolorow [przedmiotow mam 7 wiec cos bym wykombinowala] w nim sa kartki do wyrywania i wpinania do segregatora i tak chcialam robic ale minus jest taki ze
architektin napisał/a:
chciałam skorzystać z czegoś co było wcześniej to nie mogłam bo nie miałam tego przy sobie
wiec chyba zastosuje metode Wiedźmy, 7 zeszytow, kazdy w miekkiej oprawie, z przodu wyklady z tylu cwiczenia.
to chyba bedzie najrozsadniejsze
te zeszyty z kolorowymi marginesami to jest największa lipa - strasznie ciężkie, mają z reguły grubą twarda oprawę a jeden kolor przeznaczony na jeden przedmiot można zapisać na 3 zajęciach. poza tym tzreba nosić bez sensu wszystko codziennie.
lipa jak nic
Zgadzam się z Zoe - LIPA.
Zważcie też to jak szeroko piszecie, ja strasznie szeroko, ale np miałam taką koleżankę, która miała do dwóch przedmiotów zeszyt A5 32kartkowy i jeszcze jej stron zostało...
_________________ Dalej i dalej na paraboli czasu wznoszę się, aby za chwilę opaść na dno...
Wiek: 24 Dołączyła: 11 Sie 2008 Posty: 287 Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 27 Sie, 2009 13:04
ja również przez 3lata nie wymyśliłam nic mądrego
pierwszy semestr to zeszyty-jak dla mnie do bani.dużo i ciężkie,a ile razy się zdarzyło,że ktoś pożyczył,nie oddał zaraz i na ćwiczenia zostawałam bez notatek na wejściówkę
drugi semestr-kolorowe kartki (na każdy przedmiot inny kolor).jeszcze mi się w miarę chciało pilnować,tylko znajomi narzekali,że z kolorowych źle się kseruje
cały drugi i trzeci rok to po prostu noszenie białych kartek w teczce.oczywiście pilnować już się nie chciało,więc przekładałam do segregatora dopiero jak teczka zaczynała pękać w szwach,ale przynajmniej przez jakiś czas miałam przy sobie też starsze notatki z wykładów w większości notatek nie robię,bo prowadzący na koniec i tak dają np swoje slajdy w pdfie,a tam jest wszystko co trzeba.więc szkoda ręki i papieru
tą ostatnią taktykę pewnie będę stosować też w ostatnim semestrze,ale przedmiotów dużo nie będzie,więc tym razem łudzę się,że lepiej to ogarnę i nie będę na koniec latać po znajomych i uzupełniać braków,bo tu mnie nie było,tam zgubiłam,a tamto ktoś pożyczył i nie oddał
Ja miałam w zeszłym semestrze 2 zeszyty z kolorowymi marginesami (starałam się tak poukładać w środku żebym tylko jeden z nich nosiła każdego dnia ) Nie TAKIE były ciężkie.
Do matmy miałam jeden - z jednej strony ćwiczenia z drugiej wykład. (czyli przedmiotu z największą ilością notatek etc)
No i nie wyobrażam sobie noszenia oddzielnych kartek - jestem taki bałaganiarzem, że pewnie nigdy bym ich nie znalazła nie wspominając o uporządkowaniu
Wiek: 22 Dołączyła: 23 Lut 2009 Posty: 121 Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 27 Sie, 2009 13:41
ja na szczęście nie mam dużo przedmiotów na których trzeba robić jakieś dlugaśne notatki...dużo to przedmioty związane z projektowaniem lub rysunkiem odrecznym więc na nich w ogóle nic nie pisze...właściwie to potrzebuje czegoś tylko do 2 przedmiotow ścisłych i historii arch. i czegoś małego na Cad'a i ang. To może wypróbuje zeszyty A4...oczywiście miękkiej oprawce
zeszyty z przegródkami - sprawdzone - lipa do kwadratu
kartki -sprawdzone - ogólny bałagan i brak organizacji w sesji - w rezultacie...2 egzaminy na wrzesień
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum