Witam,
W wyniku zażywania wielu, wielu antybiotyków porosłam grzybami. W efekcie, ginekolog zaordynowała mi na 6 miesięcy taką kurację: 1x w tygodniu łykam Fluconazole 150 mg. Zostało mi jeszcze 8 tygodni tej terapii.
W lipcu robiłam wymaz z jamy ustnej i tam też wyszedł grzyb. Wzięłam 16 tabletek Fluconazolu 50 mg, płukałam Corsodylem, ssałam Sebidin. Corsodyl i Sebidin przewijały się po dziś dzień cały czas. Wydawało mi się, że się wyleczyłam. Poszłam do internistki z przykrym zapachem z buzi, który pojawia się gdy robię się głodna + zgagą. Powiedziała, że to na 100% refluks. OK, może i tak, ale wpadło mi do głowy, że może w tej buzi jest jeszcze coś z tych grzybów. Nalot widzę na samym końcu języka, muszę się porządnie namęczyć, żeby go zobaczyć, ale na samym końcu jest. Na upartego to i wierzch języka jest bledszego odcienia różu niż dół więc to chyba też nie w porządku. Wybieram się na kolejny wymaz z jamy ustnej i już się zorientowałam, że miejscowo można podawać nystatynę i Daktarin (mikonazol) do płukania ust, ale na końcu i tak się to połyka. I tutaj mam dwa pytania:
1) Czy te leki wchodzą w interakcje z pigułkami?
2) Czy te leki wchodzą w interakcje z Fluconazolem, który mam brać jeszcze przez 8 następnych sobót?
Strasznie się martwię o swoją wątrobę przy tych wszystkich lekach. Przed rozpoczęciem terapii miałam AlAT 17, AspAT 21, po trzech miesiącach terapii AlAT 25, AspAT 30 (normy obu parametrów - do 31). A tu jeszcze chyba coś na języku... Pomóżcie, mój stan psychiczny to już dno, nie jedna osoba sugerowała antydepresanty.