Wiecie co Dziewczyny, już dawno doszłam do wniosku, że lepiej mieć TV wyłączoną, a artykuły w gazetach czytać z przymrużeniem oka. Szczególnie w GW.
Piszę tak dlatego, że mam pewność, ze pani Sobeckiej czy Wierzejskiemu nic do kampanii Ministerstwa Zdrowia. Zauważcie, że w tym artykule w GW nie wypowiedział się żaden z członków Krajowego Zespołu d/s NPR. O wypowiedź zaś poproszono ludzi kontrowersyjnych na widok których człowiek wysypki dostaje.
Dziennikarze do tego się wykazali kompletną ignorancją używając słowa kalendarzyk. Ba, w pierwszej wersji było ono napisane z błędem :"kalendażyk".
Jestem związana ze służbą zdrowia i mam świadomość, ze piętą achillesową polskiej medycyny jest brak promocji zdrowia. A w kampanii przygotowywanej przez MZ właśnie o promocję zdrowia chodzi.
Nie wiem do końca w jaki sposób będzie realizowana ta inicjatywa, natomiast z całą odpowiedzialnością piszę, że chodzi o promowanie zdrowia kobiet.
Chodzi o to, żeby kobiety były świadome swojej płodności, swojej fizjologii.
Czytałam ten artykuł w GW także w "Przekroju " i to po kilka razy. Dziennikarze zajmują się różnymi tematami i nieprawdą jest, ze można być specjalistą w każdej dziedzinie.
Duża część artykułów to zlepki przypadkowych wypowiedzi, skleconych na szybko , żeby sie wyrobić w czasie. To samo jest z wiadomościami w TV.
Dlatego warto samemu pomyśleć i obiektywnie spojrzeć na to co wypisują w gazetach.
Przecież to wulgarna prowokacja, mająca na celu wyszydzenie pewnych grup politycznych, czy też społecznych. Miłego wieczoru