no tak my widzimy sie w najblizszy weekend, ale wtedy wypada mi krwawienie ale wybieramy sie na majowke i wtedy juz powinno byc po
moj jest ode mnie o rok starszy, ale mimo wszystko boi sie o mnie i o to, bym nie zaszla. jakby to powiedziec... mamy na wszystko czas.
ostatnio sie nauczylam, ze w zyciu nie mozna byc niczego pewnym, wiec nie planuje nic poki co poza ty mam wrazenie, ze moi rodzice by nic nie zrobili, bo czasem maja takie dziwne odzywki w stylu- kiedy wesle... ale bym sie pobawila z wnukiem itd... w koncu jestem ich pierwsza pociecha i moze juz czuja potrzebe zostania babcia i dziadkiem
czasem dziwne to wszystko jest... ja chcialabym cos wiecej, chcialabym byc juz zareczona, a moj nie nie nie !! ostatnio jak mu wyslalalam linka do pierscionku, ktory mi sie podoba, to sie z leksza na mnie wkurzyl nie wiem sama... o co czasem tym naszym facetom biega mowi, ze kocha, ze tylko ja.. i ile mam czekac
nic sie nie przejmuj, moj tez mi ciagle powtarza ze kocha ze chce byc tylko ze mna (wierze mu, zreszta i ja tego chce), czesto mowi o naszym przyszlym mieszkaniu, domie, dzieciach, ale kiedy ja wspomne o zareczynach, ze juz wypadalo by zrobic mimo wszytko po tylu latach, to on nie nie nie, jeszcze nie, pocekaj, jestem jestesmy dopiero na pierwszym roku. ale ja juz go podeszlam. on chce zebym z nim po wakacjach mieszlala, powiedzialam ze zamieszkam z nim dopiero po zareczynach. no i zobaczymy. bo ja bez zareczyn mieszkac z nim mimo wszytko nie bede.
a ja tego dalej nie czaje.. po co te wszystkie szopki z zareczynami? po to zeby miec pierscionek?
po to zeby rodzice lepiej patrzyli? znajomi i sasiedzi?
chyba ze to taka pulapka.. zareczylismy sie to teraz sie trzeba szybko hajtac, bo nie wypada
od drugiej strony to jest ok, zamierzamy sie hajtac, to sie zareczmy, poinformujmy starych itp i zacznijmy przygotowywac slub, inaczej mowie temu stanowcze nie bo to jest tylko i wylacznie jakis kobiecy kaprys
ps: niech jakis moderator to przeniesie do pogaduch zanim bedzie pieklo ;]
ps2: /me widzi plomienie i czuje ze dzisiaj nie bedzie obiadu ;]
_________________ W gruncie rzeczy Rosemary jest całkiem fajna
foxy [Usunięty]
Wysłany: Czw 26 Kwi, 2007 17:25
Villemcia ja jestem ciekawa co powie moj na to, ze ma skonczyc w srodku. pewnie bedzie pelno obaw, czy to bezpieczne czy nie bedzie jakis komplikacji... w sumie ostatnio nadmienilam mu ten temat i na razie byl ciekawy i sie wypytywal chyba z dobre 15 minut- ze po co, czy to dobre, co to daje itd.. oj oj....
Centurion no tak, jasne, ze pierscionek zareczynowy nie oznacza zaraz slub... to chyba logiczne! ale jak sa ludzie ze soba 4 lata i kochaja sie, chca ze soba spedzic reszte zycia, to nie musza sie od razu chyba zenic ! wystarczy sie zareczyc, a z weselem mozna odczekac jeszcze ile sie chce.
a druga sprawa, ja zyje dla siebie i nie dla innych, to moje zycie i inni nie maja nic do gadania! chce sie zareczyc z chlopakiem, to sie zareczam i wisi mi to co powiedza inni. i w zyciu nie bede sie zareczac/ wychodzic za maz czy robic cokolwiek innego pod to, zeby rodzice czy znajomi byli zadowoleni !
tyle odnosnie tego, bo temat jest zupelnie inny
jak juz bedzie tak daleko, to napisze pozniej co i jak mam nadzieje, ze sie nie wystraszy
Poleć Twojemu chadalusia, lekturę forum
Co do zaręczyn- jest to jakieś zobowiązanie, ale nie aż tak poważne jak ślub. Zaręczonym można być przez kilka lat przecież. Zaręczyny w pewnien sposób formalizują związek, poza tym- przecież poważniej brzmi jak powiesz "mój/moja narzeczony/a" niż "facet/laska", no nie, Centurion??
Poleć Twojemu chadalusia, lekturę forum
Co do zaręczyn- jest to jakieś zobowiązanie, ale nie aż tak poważne jak ślub. Zaręczonym można być przez kilka lat przecież. Zaręczyny w pewnien sposób formalizują związek, poza tym- przecież poważniej brzmi jak powiesz "mój/moja narzeczony/a" niż "facet/laska", no nie, Centurion??
taa o juz dobrze wie o tym, ze napisalam specjalnie na ten temat posta na forum ale jakos nie ma czasu tutaj zagladac, ale jak bedzie u mnie, to poczyta na 100%
no jasne, ze to brzmi o wiele lepiej, ale juz nie chodzi o brzmienie nawet :] jak ktos sie kocha i chce, to co mu szkodzi. zoobowiazanie to jest oczywiscie racja OLKA
ja mam za to wrazenie ze wiekszosc lasek ma jakis dzieciecy kompleks ksiecia z bajki ktory je wyrwie z szarej rzeczywistosci; bogatego, przystojnego z wlasna willa samochodem itp i nadmiarem wolnego czasu zeby ciagle je rozpieszczal i kupowal im prezenty.. sorry rzeczywistosc jest inna niz ta wyidealizowana a z tego robia sie kompleksy i konflikty pozniej
a co do nazw to mi wszystko jedno, dziewczyna, zona ,narzeczona co tam jeszcze .. albo sie z kims jest (szczesliwy, na zdrowych warunkach) albo nie
mozna zyc w malzenstwie i czuc sie jak w piekle, mozna byc zareczonym i zradzanym pokatnie, a mozna z kims zyc bez slubu szczesliwie cale zycie pomimo wszyskiemu i wszystkich...
ktos kiedys napisal ze w zwiazkach ktore nie za formalnie zalegalizowane trzeba sie caly czas starac bo inaczej ta druga osoba moze odejsc w kazdej chwili
ale w sumie jestem w stanie zrozumiec, presja otoczenia i kultury jest za duza, ciezko sie wyrwac z kanonu bo jest sie wtedy na celowniku, no i mnie zapewne czeka to samo co wszystkich
_________________ W gruncie rzeczy Rosemary jest całkiem fajna
To trochę nie tak, że presja otoczenia, że bajki, że książę na białym koniu. Oczywiście, ze zaręczyny czy ślub nie są żadną gwarancją na szczęśliwe życie ani nie rozwiążą problemów, a już an pewno nie powinno się tego robić pod presją otoczenia. Ale my, kobiety, oczekujemy odrobiny "magii", oczekujemy choć czasem symboli czy gadżetów, jakkolwiek to nazwa <- No ok, mówię o sobie, o moim podejściu do tych spraw.
Z tego, co piszesz, Centurionie, wnioskuję, że jesteś podobnym typem chłopa jak Mój - "bez sensu gadać, bez sensu skąłdać jakieś deklaracje - jestem z tobą, więc wniosek jest taki, że cię kocham i chcę z tobą być, ale na ciągłe deklaracje i piękne słówka nie licz" itd itp. (oczywiście wypowiedź jest symboliczna i skondensowana ) W zasadzie to rozumiem, wciąż uczę się akceptowac takei podejście
Ale Mój zrozumiał, że ja oczekuję jednak konkretnych "dowodów", w rodzaju pierścionka zaręczynowego, ślubu. Dlaczego? Może tradycja, może instynkt zachowania gatunku. Nieważne, ważne jest to, że ja nigdy nie ukrywałam że w pewnym momencie życia będę tego chciała. Rozumiem ludzi, którzy to odrzucają, ok, ich sprawa, ale jak tak patrzę na niektórych facetów, to naprawdę odnoszę wrażenie, że zwyczajnie się boją i to jest jedyna przyczyna ich sceptycznego spojzrenia na nasze "babskie zachcianki"
ja mam za to wrazenie ze wiekszosc lasek ma jakis dzieciecy kompleks ksiecia z bajki ktory je wyrwie z szarej rzeczywistosci; bogatego, przystojnego z wlasna willa samochodem itp i nadmiarem wolnego czasu zeby ciagle je rozpieszczal i kupowal im prezenty.. sorry rzeczywistosc jest inna niz ta wyidealizowana a z tego robia sie kompleksy i konflikty pozniej
też mam takie wrażenie, ale winni są bajkopisarze, wszyscy wierszokleci i wielcy pisarze z okresu romantyzmu, system nauczania i społeczeństwo , które utwierdza te bzdury.
Centurion napisał/a:
a co do nazw to mi wszystko jedno, dziewczyna, zona ,narzeczona co tam jeszcze .. albo sie z kims jest (szczesliwy, na zdrowych warunkach) albo nie
mozna zyc w malzenstwie i czuc sie jak w piekle, mozna byc zareczonym i zradzanym pokatnie, a mozna z kims zyc bez slubu szczesliwie cale zycie pomimo wszyskiemu i wszystkich...
zasada jest taka na wszystko jest swój czas i u każdego ten cas wybija kiedy indziej, a jeśli ma się być nie/szczęśliwym z daną osobą - to nie zmieni tego ani pierścionek ani obrączka
Cytat:
ktos kiedys napisal ze w zwiazkach ktore nie za formalnie zalegalizowane trzeba sie caly czas starac bo inaczej ta druga osoba moze odejsc w kazdej chwili
problem w tym, że zazwyczaj ludzie się przestają starać i bez obrączki... bo już się znają, bo nie ma czym zaskoczyć, bo rutyna się wkrada - czy związek formalnie zalegalizowany czy nie, jak się komuś pierze gacie - to nie zawsze się chce strać.Ale też słyszałam tą teorie, tylko nie wiem czy nie jest naciągana lekko.
[ Dodano: Sob 28 Kwi, 2007 13:36 ]
Witch napisał/a:
wnioskuję, że jesteś podobnym typem chłopa jak Mój - "bez sensu gadać, bez sensu skąłdać jakieś deklaracje - jestem z tobą, więc wniosek jest taki, że cię kocham i chcę z tobą być, ale na ciągłe deklaracje i piękne słówka nie licz" itd itp.
Mój należy do tego samego typu o ile jakaś typologia istnieje - skoro jestem z Toba tzn. ze mi się podobasz, jesteś dla mnie piękna i mi zależy na tobie - przynajmniej póki z Tobą jestem
Witch napisał/a:
jak tak patrzę na niektórych facetów, to naprawdę odnoszę wrażenie, że zwyczajnie się boją i to jest jedyna przyczyna ich sceptycznego spojzrenia na nasze "babskie zachcianki"
boją się, boją się, ale w zasadzie ja też się boję póki co, że wybór nie taki, że będzie to klapa i zabiję go w końcu patelnią
_________________ Nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem.
tak na 100% to nigdy nikt nie moze być tego pewien
i tu się właśnie zaczyna rzeczywistość, czy mimo, że nie jest się pewnym to lecimy z tym koksem... ale wg mnie tu nie tyle uczucie decyduje, ale też przywiązanie, poczucie bezpieczeństwa, dziecko w drodze
Witch napisał/a:
A zabicie patelnią też ma swoje uroki
Pod warunkiem, że się równo obije, nie wyjdzie to na jaw i dostanie się jeszcze odszkodowanie z polisy na życie
_________________ Nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum