Ja straszyłam

A najlepsze było, że nikt nawet mnie o to nie zapytał, a samej głupio było mi mówić, że to przez lekarstwo i że niczym się nie zarażą
Teraz zastanawiam się nad złuszczaniem kwasami w gabinecie dermatologa. Wiem, że mozna robić to seriami, około 6 zabiegów co 2 tygodnie, tak żeby pozbyć się blizn, przebarwień, itd. Wiem też, że dużo osób robi sobie taki zabieg stale raz w miesiącu, żeby po prostu poprawiać kondycje skóry. Pierwsza opcja nie bardzo mi pasuje, bo po prostu nie miałabym pieniędzy na taką serie, a druga też mnie nie przekonuje, bo nie wyobrażam sobie co miesiąc przez ileś dni mieć na twarzy wylinkę. Dlatego zastanawiam się nad takim złuszczaniem np. raz na pół roku. Ale mam wątpliwość, czy to w ogóle ma sens, robić sobie coś takiego tak rzadko.
Myślałam też nad glyco a, żeby spłycić sobie troszkę blizny potrądzikowe, ale nie bardzo wiem jak miałabym go używać.. Codziennie przez miesiąc i przerwa, raz w tygodniu stale? Przyznam, że nie chciałabym już raczej doświadczać tak zaawansowanej wylinki jak na zoracu