To może kupię ten szampon, choć juz tyle kasy wydałam...
_________________ "Czemu się budzę o czwartej nad ranem i włosy Twoje próbuję ugłaskać? Lecz nigdzie nie ma Twoich włosów... Jest tylko blada nocna lampka..."
Bum trala lala znów świat oszalał..........po raz kolejny ( ja się z tym chyba do usranej śmierci będę męczyć) wracam do psychiatry, chwyciło mnie już tak fest......jak można być tak popapranym????
W pełni świadomie oświadczam - wolałabym być chora na jakąś chorobę typu cukrzyca i ladować sobie insulinę niż na to destrukcyjne gówno.......
Linka656, nie jesteś popaprana...
Niektórzy mają depresje a inni w wieku 20 lat rozrusznik.
Jedno mogę Ci poradzić. Łączenie terapii psychologicznej z terapią psychiatryczną daje najlepsze efekty. Niestety zagłuszanie skutków choroby nie dotyka przyczyn...a bez wykluczenia przyczyn można się z tym męczyć "do usranej śmierci"...ale pewnie to wiesz. W ramach przypomnienia.
Trzymaj się:* Wierzę, że się uda.
_________________ Dalej i dalej na paraboli czasu wznoszę się, aby za chwilę opaść na dno...
moni, jak czytam twoje posty na forum, to sobie myślę, że musisz być bardzo silną i dzielną kobietą - jakoś tak wyczuwam.....
Kiedyś mi terapeutka powiedziała, że z nerwica i depresją jest jak z alkoholizmem - można się wyleczyć i być do końca życia najszczęśliwszą osobą na świecie, ale trzeba uważać, cały czas zwracać uwagę na to jak żyjemy, jak postępujemy, z kim przebywamy - tak żeby być w zgodzie z sobą. Inaczej dużo łatwiej nam o nawrót niż by mogło się wydawać.
Trzeba to przetrwać...bo jak inaczej mogłoby być, tylko wyjeżdżam za granicę na wymarzone wakacje za tydzień i boję się, zebym tego nie popsuła swoją chorobą...a może zmiana otoczenia dobrze mi zrobi?
Linka656, u mnie w rodzinie też "mam" nerwicę...lękową. I to jest...no straszne...wiem jak ciężko jest bez wsparcia, i jak ciężko to ludziom zrozumieć...i jak ciężko z tym się żyje...
Dasz radę. Staraj się cieszyć wakacjami.
Nawet jak będziesz mieć gorszy dzień niczego nie popsujesz, nie myśl tak. :*
_________________ Dalej i dalej na paraboli czasu wznoszę się, aby za chwilę opaść na dno...
Linka, dziękuję
Twoja terapeutka ma rację, mój nawrót depresji spowodowany był tym, że zapomniałam o sobie i pozwoliłam się skrzywdzić. Niestety nie zawsze można wszystko przewidzieć.
Na szczęście poradziłam sobie już sama i bez leków i bez terapii (jednak długotrwałe "terapeutyzowanie" kilka lat wcześniej cały czas ma moc Tak więc polecam!
Udanych wakacji!
_________________ Happiness can only come from inside of you and is the result of your love.
"...różne są ptaki, są orły i kury, orły wzlatują wysoko pod chmury..."
Wiek: 26 Dołączyła: 29 Paź 2005 Posty: 112 Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 29 Sie, 2010 19:58
Linka, pocieszę Cię, miałam podobnie, już myślałam, że może odstawię leki, bo czułam się naprawdę ekstra, a potem bum!... Rozsypałam się w ciągu kilku dni, na szczęście nie zwlekałam, tylko odwiedziłam mojego lekarza i już jest lepiej. Głowa do góry, musi być dobrze
Jeśli miałabyś ochotę pogadać, możesz na mnie liczyć.
_________________ From too much love of living
From hope and fear set free
We thank with brief thanksgiving
Whatever gods may be
That no life lives forever
Dziewczyny nawet nie wiecie (albo wiecie bardzo dobrze) jak wiele znaczy wsparcie, nawet takie internetowe....jest ktoś kto rozumie, kto wie jak się czuję.........bez tekstów weź się w garść i "przesadzasz"
Jesteście kochane, a z racji tego, ze takowy temat tu jest, to pewnie będę się teraz wyrzygiwać tutaj...trudno, musicie mnie znieść
Będę pisała co i jak ze mną......
Przykro mi, że znów wróciło. Ale to chyba jest wpisane w naszą psychikę i nasze życiorysy. Najgorsze jest to, że nawet kiedy jest dobrze świadomość ryzyka nawrotu nie daje o sobie zapomnieć.
Dobrze, że już jesteś pod opieką specjalistów. Trzymaj się i pisz dużo!
_________________ "Czemu się budzę o czwartej nad ranem i włosy Twoje próbuję ugłaskać? Lecz nigdzie nie ma Twoich włosów... Jest tylko blada nocna lampka..."
Dziewczyny, mniej więcej wiem jak możecie się czuć. Ja powoli z małym wsparciem wychodzę z dołka, czuje się psychicznie trochę lepiej, ale nie jest jeszcze idealnie. Cóż mogę wam powiedzieć, trzymam kciuki i bądźcie silne!
Ja w sumie ciagle zastanawiam się czy można coś zrobić, by to świństwo nie wróciło...
_________________ "Czemu się budzę o czwartej nad ranem i włosy Twoje próbuję ugłaskać? Lecz nigdzie nie ma Twoich włosów... Jest tylko blada nocna lampka..."
ehhh widze ze nie jestem sama... dwa lata temu meczylam sie z okropnymi biegunkami bolami brzucha na tle stresu... do tego lęki(panicznie balam sie ciemnosci, wydawalo mi sie ze ktos za mna stoi ze ktos za mna idzie ulica...). wszystko to dzialo sie po rozstaniu z chlopakiem kiedy bylam w rozsypce... trafilam do lekarza ponad rok biore fluoeksytyne.. bylo lepiej... a teraz biegunki, ciągły niepokój wrocily, ciagle chce plakac.... A moj chlopak mowi: "Ty to tylko masz biegunki i placzesz... Nie uzalaj sie nad soba...". szkoda tylko ze jak sie poznawalismy to mowil ze zrobi wszystko zebym tylko byla spokojna bezpieczna i zenby moj brzuch i jelitka nie szalaly ... I chyba zwiazek z osoba ktora calkowicie nie wspiera gdy tego potrzebujemy nie ma sensu juz ... Coraz czesciej tak mysle... a moze to ze mna cos nie tak a nie z nim?...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum