Dobra, to napiszę lekkie sprawozdanie. Byłam u lekarza ( mój ukochany pan doktor "kamienna twarz" - jego chyba nic nie zdziwi

)
Dostałam antydepresant i benzodiazepinę(czytaj: lek który ślicznie wycisza i uspokaja, ale jak się z nim popłynie to można się bardzo uzależnić) doraźnie, w przypadku histerii (czytaj : sobotni lot samolotem).
Poprosiłam o coś na spanie, bo usypiam o 24 a budzę się o 6 i nic snu więcej....to pokiwał paluchem i powiedział, ze na razie niet, bo on mnie później z uzależnień wyciągał będzie. Powiedział, ze mam jechać na urlop, wymęczyć ciało i ducha w basenie i w morzu ile się da i iść spać, za 2-3 tygodnie, jak leki (Prozaczek mmmm) zaczną działać sen się unormuje.
Jutro dzwonię do terapeutki się umówić i w ogóle po tej wizycie jakoś mi lżej. Hipohondria ze mnie wyłazi czy jak?
Jeszcze sobie zakupiłam Buscopan ( ma likwidować napięcie żołądka - zobaczymy) i tabletki uspokajające Labofarm - które o dziwo chyba troszkę na mnie działają.