Moj problem zaczal sie jakos niedawno. Mianowicie zdarza mi sie, powiedzmy "wkrecac" sobie, ze jest mi slabo. Jasniej: nie wiem od czego to sie zaczelo, ale zwyczajnie siedze sobie np. w pociagu czy autobusie i momentalnie czuje przyspieszone serca bicie, goraco mi, choc na dworze mroz, swiat mi wiruje... i juz sie boje tego, ze zemdleje. Po takich objawach spuszczam glowe, biore lyka wody i jest ok.
Nigdy wczesniej tak nie mialam. Gdy jestem w domu, to nie ma z tym zadnego problemu, ale problem sie pojawia wtedy, gdy jade gdzies, jak jestem na uczelni, w kosciele.
Nie wiem, jaka jest tego przyczyna. Ale w kazdym badz razie denerwuje mnie takie cos, bo staje sie to nie do zniesienia... Co chwile mysle, ze jest mi slabo i potem rzeczywiscie tak jest.
Isc do lekarza rodzinnego czy raczej sprawe kierowac do psychologa ?
Co byscie mi poradzily ?
Ostatnio zmieniony przez foxy Pon 21 Lip, 2008 11:22, w całości zmieniany 1 raz
stokrotka87 [Usunięty]
Wysłany: Wto 27 Lis, 2007 21:58
idz do rodzinnego, niech cie skieruje na badanie krwi, ja tez kiedys tak mialam, robilo mi sie slabo i w ogole... potem doszlo krwawienie z nosa.... w moim przypadku byla to ANEMIA.
Możliwe, że to na tle nerwowym. Ale również może tak też się dziać przy nadczynności tarczycy- uderzenia gorąca, szybsze bicie serca. Proponuję wizytę u lekarza rodzinnego- niech poszuka przyczyny. Skieruje Cię na badania hormonów tarczycy na początek, może zrobi EKG czy coś.
[ Dodano: Wto 27 Lis, 2007 22:05 ]
No właśnie- jakąś morfologię też byś mogła zrobić, a jak dobrze wyjdzie, to tarczycę (bo hormony są płatne, tylko TSH chyba jest za darmo).
Chadalusia, nie jestem lekarzem, ale sporo sie nasiedzialam na forum nerwicowym, i jesli badania będą ok wszystko to to pewnie nerwica lekowa jakaś.
Pociesze cię, też tak mam, ale nigdy poza domem, tylko W DOMU.
chadalusia napisał/a:
momentalnie czuje przyspieszone serca bicie, goraco mi, choc na dworze mroz, swiat mi wiruje... i juz sie boje tego, ze zemdleje
Znam to, u mnie tylko dochodzi czesto momentalnie przeczyszczenie, nudnosci i mysli nie najlepszej klasy
_________________ " Niech żyją szaleńcy. Nieprzystosowani. Buntownicy. Możecie ich cytować, nie zgadzać się z nimi, gloryfikować ich lub oczerniać. Nie możecie tylko jednego: ignorować ich. Ponieważ to oni są motorem zmian. Oni popyjachą naprzód ludzkość. I choć wielu uzna ich za wariatów, my dostrzeżemy w nich geniuszy. Ponieważ tylko ludzie wystarczająco szaleni, by przypuszczać, że mogą zmieniać świat, naprawdę go zmieniają".
chaladusia a nie "uzywalas" nigdy zaslabniec dla swoich celow? Ja jak sciemnialam w g8imnazjum, ze boli zoladek to wychowawczyni myslala, ze mam jakies problemy z tym i wystarczylo, ze chcialam zwiac i jej mowilam, ze brzuch to mnie zwalniala. Po krotkiim czasie bylo tak ze jak chcialam zwiac, czy ktos mnie od tego namiawial, to od razu mnie zaczynalo w brzuchu krecic i jak czasem jeszcze pomysle, ze moze mnie brzuch bedzie bolal to mi sie tak dzieje.
_________________ "Kobieta musi mówić żeby wiedziała co myśli."
Wiek: 23 Dołączyła: 13 Lis 2005 Posty: 246 Skąd: warszawa
Wysłany: Sro 28 Lis, 2007 10:13
Ja mam coś takiego,że np. jak jadę autobusem i stoję i właśnie pomyslę sobie,że chyba mi słabo to od razu mam takie objawy jak ty plus jeszcze mdłości...Czuję się wtedy jakbym była bardzo zdenerwowana, wystraszona...jest mi gorąco, badzo pocą mi się ręce...Nie wiem skąd to sę bierze. Jestem bardzo nerwową osoba i może stąd...
foxy [Usunięty]
Wysłany: Sro 28 Lis, 2007 12:17
Zielona napisał/a:
chaladusia a nie "uzywalas" nigdy zaslabniec dla swoich celow?
zazwyczaj slablam w 1 dzien, gdy dostalam okres, ale poza tym, to nic...
gorgusia napisał/a:
ak jadę autobusem i stoję i właśnie pomyslę sobie,że chyba mi słabo to od razu mam takie objawy jak ty plus jeszcze mdłości...
dokladnie..
dzisiaj wrocilam szybciej z uczelni. to byla moja najgorsza podroz w zyciu, juz myslalam, ze na 2 stacji wysiade. bylo mi slabo, bylam cala blada, dostalam drgawek jeszcze i ciagle mi sie pic chcialo. masakra
teraz jestem w domu i jestem szczesliwa, ide sie zaraz polozyc, a o 16.30 mam wizyte u rodzinnego, to sie okaze...
kolezanka sie ze mnie smieje, ze to ciaza
dzisiaj wrocilam szybciej z uczelni. to byla moja najgorsza podroz w zyciu, juz myslalam, ze na 2 stacji wysiade. bylo mi slabo, bylam cala blada, dostalam drgawek jeszcze i ciagle mi sie pic chcialo. masakra
teraz jestem w domu i jestem szczesliwa, ide sie zaraz polozyc, a o 16.30 mam wizyte u rodzinnego, to sie okaze...
kolezanka sie ze mnie smieje, ze to ciaza
_________________
Słuchaj, no wszystko byłoby ok, gdyby takie sytuacje zdarzały się nie tylko w środkach komunikacji miejskiej! Czyli w domu, na uczelni, w pracy, wszedzie, niezaleznie od miejsca.
Jak czytalam forum o nerwicach, to tak kazdy prawie pisal jak ty, srodki komunikacji miejskiej, jazda autobusem KOSZMAR prawie nie do przezycia.. tak jak ty piszesz...
cos mi sie zdaje ze to moze byc jakas nerwica lękowa.
_________________ " Niech żyją szaleńcy. Nieprzystosowani. Buntownicy. Możecie ich cytować, nie zgadzać się z nimi, gloryfikować ich lub oczerniać. Nie możecie tylko jednego: ignorować ich. Ponieważ to oni są motorem zmian. Oni popyjachą naprzód ludzkość. I choć wielu uzna ich za wariatów, my dostrzeżemy w nich geniuszy. Ponieważ tylko ludzie wystarczająco szaleni, by przypuszczać, że mogą zmieniać świat, naprawdę go zmieniają".
foxy [Usunięty]
Wysłany: Sro 28 Lis, 2007 12:31
Juliette, masz racje. poki co w domu mi sie taka sytacja jeszcze nie zdarzyla, tylko glownie w pociagu, autobusie, na uczelni.
zobaczymy, co mi dzisiaj lekarka powie.
jak wroce potem, to dam znac.
dzieki za wszystkie odpowiedzi
Moze to tez kwestia wiekszej ilosci osob? jak musze podrozowac w zatloczonym pociagu/busie to tez mam czasem wrazenie, ze padne i zaczynam sie slabo czuc, zreszta na weselu brata tez tak w pewnym momencie mialam
_________________ "Kobieta musi mówić żeby wiedziała co myśli."
foxy [Usunięty]
Wysłany: Sro 28 Lis, 2007 13:04
Zielona napisał/a:
Moze to tez kwestia wiekszej ilosci osob?
tez o tym myslalam wlasnie. i zdaje mi sie, ze tak jest. tylko to jest zupelnie dziwne, ze wczesniej tego nie mialam
chad, rozumiem Cie, u mnie to jest w 100% na tle nerwowym + jeszcze lekka anemia. Bierz moze cos ziolowego na uspokojenie (persen?), ale do rodzinnego i tak idz i wydus skierowanie na badanie krwi.
A ja odkryłam u siebie ostatni straszną dolegliwość jakiej wcześniej nie miałam.
O komunikację chodzi. Zauważyłam, ze w sytuacji gdy jadę MAŁYM Samochodem, np typy mały opel, który ma tylko z przodu drzwi, a na tylnych kanapach już nie, i musze siedziec z tyłu, wiedząc, że jestem tylko i wyłącznie zdana w razie czego na małe okienko i ze nie moge w kazdej chwili sie zatrzymac, dostaje dretwien rąk, jakiegoś ataku lękowego, robie afere, że z tyłu siedziec nie moge i wysiadam.
Nigdy tak nie miałam.
Ale na tylnych siedzenia moge siedziec w samochodzie gdzie jest przestrzen i pod warunkiem, że są drzwi... Niezła schiza. Brzmi prawie jak jakaś klaustrofobia i niemożność ucieczki w razie czego. Ale mam przy tym straszne poczucie lęku, dostaje duszności i ręce i kark mi drętwieją.
_________________ " Niech żyją szaleńcy. Nieprzystosowani. Buntownicy. Możecie ich cytować, nie zgadzać się z nimi, gloryfikować ich lub oczerniać. Nie możecie tylko jednego: ignorować ich. Ponieważ to oni są motorem zmian. Oni popyjachą naprzód ludzkość. I choć wielu uzna ich za wariatów, my dostrzeżemy w nich geniuszy. Ponieważ tylko ludzie wystarczająco szaleni, by przypuszczać, że mogą zmieniać świat, naprawdę go zmieniają".
Zaczęło się od bólów głowy w wieku 17 lat. Ale wyniki wychodziły ok i powiedzieli, ze to migreny. Potem zrobiło mi sie słabo w szkole, niskie ciśnieni niby miałam o d tego czasu pozostał strach. A potem znów zrobiło mi się słabo, i znów itp.
Zdarzało mi się to wszędzie, ale miało konkretny zwiazek z tym, że byłam np. sama albo wśród "obcych" ludzi. Więc czasem nie potrafiłam przejść 15 minut z domu do szkoły, bo szłam sama, do sklepów w ogóle sama nie chodziłam, autobusami nie jeździłam. To była panika. W domu jakoś nigdy mi się słabo nie zrobiło.
Ratunkiem okazało się niestety leczenie psychiatrytczne, przypadłość nazwano "fobią społeczną". Po lekach stopniowo przechodziło, ale leczenie trwało bardzo długo.
Najgorsze, że znowu mi to trochę wraca, choć staram się tym nie przejmować, nigdy w sumie nie zemdlałam, zawsze mi tylko słabo, ale boję się sytuacji w pociagu czy autobusie, kiedy wyjść nie ma jak, a jedzie się na dodatek do szkoły.
Nie przeżywasz teraz jakiegoś gorszego okresu? Moze masz jakieś stany depresyjne? U mnie to silnie związane.
Do tego jeśli masz np. niskie ciśnienie, albo "słabą" krew (na granicy anemii), jesteś wysoka mozesz mieć tendencje do słabnięcia. Także jak jesteś wrażliwa możesz łatwiej mdleć/słabnąć.
Mnie ostatnio zrobiło się słabo w kościele bo zemdlał chłopiec. Prawie zawsze podczas badania krwi robi mi się słabo. Widoku krwi bym chyba nie przetrwała (np. przy jakimś wypadku).
Pewnie lekarka Ci zleci podstawowe badania - warto zrobić jeśli dawno nie robiłaś, bo być może masz jakieś początki anemii, jednak moze być też tak, ze masz to na tle psychicznym. Każdemu moze się zrobić słabo z różnych powodów, może Ty też tak miałaś, 1 czy 2 incydenty ale tak Ci to utkwiło gdzieś w głowie, ze przeradza się w obsesje.
_________________ "Czemu się budzę o czwartej nad ranem i włosy Twoje próbuję ugłaskać? Lecz nigdzie nie ma Twoich włosów... Jest tylko blada nocna lampka..."
foxy [Usunięty]
Wysłany: Sro 28 Lis, 2007 18:06
wrocilam od lekarza, ludzi bylo w cholere i nie moglam juz wytrzymac na tym krzesle, bo na zmiane- goraco, zimno, pic, slabo. poszlam do pielegniarki z zapytaniem, czy nie moge sie gdzies polozyc. wzielam mnie do zabiegowego, zrobila ekg i zmierzyla cisnienie 130/70. ekg tez ok. chciala mi pobrac krew, ale jak jej powiedzialam, ze mam od niedawna tendencje do mdlenia, to dala sobie spokoj...
lekarka mnie zbadala, sprawdzila gardlo. mam na 12 grudnia usg tarczycy, poza tym musze wykonac takie badania, jak: morfologia, OB, ASO, TSH, cukier, dodatkowo brac na wzmocnienie magnez b6, rutinoscorbin, scorbolamit.
a jutro lub w piatek musze isc do laboratorium na badania. dopiero po nich bedzie dokladnie wiadomo, co to jest...
Hanca napisał/a:
Nie przeżywasz teraz jakiegoś gorszego okresu? Moze masz jakieś stany depresyjne?
napewno mam stres, bo wszyscy z mojej rodziny sa chorzy- jedni powaznie, inni mniej powaznie.
Hanca napisał/a:
Mnie ostatnio zrobiło się słabo w kościele bo zemdlał chłopiec.
tak, mam tak samo, ale wczesniej, jakos mogl sobie mdlec ktokolwiek i nic mi nie bylo.
Hanca napisał/a:
Prawie zawsze podczas badania krwi robi mi się słabo.
mi ostatnio wlasnie tez wczesniej moglabym siedziec caly dzien na fotelu i oddawac krew i wszystko bylo ok.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum