Mi, to tym bardziej gratulacje! Kurczę, osoby, które potrafiły rzucić palenie napawają mnie optymizmem. Ale chyba po jakimś długim czasie jest łatwiej wrócić, niż tak od razu, jak jest jeszcze silna motywacja, bo "a tam, jeden po takim czasie mi nie zaszkodzi...". Przynajmniej mi się tak wydaje, nie wiem, bo nigdy nie paliłam. Ale np. moja Mummy, która rzuciła jeszcze przed moim urodzeniem (prezent ślubny dla Papy) jakieś dwa lata temu na zjeździe swojej klasy z LO też zapaliła. Wkurzyła mnie tym strasznie

.
PS Podobno organizm po 10 latach niepalenia wraca do takiego stanu, jak przed paleniem... Prawda-li to?