Hmmm, mój owszem. Znaczy Guciek

. No nie wiem, nie znam się, ale pamiętam, że takie sytuacje miały miejsce. Nie wiem, czy nadal tak jest, bo od daawna nie byłam z nim na spacerze. Rzecz jasna, nie, że podbiega i gryzie, bo na to nie pozwala mu smycz, ale zachowanie jego było identyczne jak w stosunku do wszystkich psów, czyt. agresywne. Nie twierdzę, że to jest normalne, ale niestety się zdarza.
Ja osobiście nie zostawiam psa, bo nie widzę potrzeby

. Jak muszę w tym samym czasie iść z psem i coś załatwić, to biorę ze sobą np. mamę albo chłopaka i jedna osoba załatwia coś tam, a druga czeka z kudłatym.