jak bede miala chwile, to poszukam tych artykułów, które czytałam - generalnie było o tym, ze:
-1- nacinanie krocza wymyslono w latach 20 XXw, uznano, ze pozwoli to uniknąc peknięć i potem weszły w uzycie jako standardowa procedura, chociaz pękniecia zdarzały sie rzadko.
teraz jest duzo głosów, ze to niepotrzebne, o ile pamiętam, to 'na zachodzie' własciwie sie juz tego nie robi.
-2-pozycja na plecach, z tyłkiem do góry jest wygodna dla lekarzy, nie dla rodzacej, ona własnie sprzyja pęknięciom.
naturalna jest ta 'w kucki'. a położyć sie to zawsze sie zdąży
no i jeszcze parę rożnych takich informacji czytałam.
do niczego nie namawiam i niczego nie neguję.
po prostu nacinanie krocza jest dla mnie jakąś straszną masakrą i nic mnie tak nie przeraza
wiec zaczelam o tym czytac.
a kazda robi jak chce
_________________
/Nic odkrywczego nie powiem - po prostu wiem, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a niektóre sądy na własny temat mogą się okazać nieprawdziwe./
Na nacinanie krocza nie każda kobieta musi się zgadzać
Z tego co mówił mój lekarz, "samoistne" pęknięcia krocza goją się znacznie lepiej niż te "wymuszone", pod warunkiem jednak, że (tak jak ktoś wyżej napisał) kobieta nie pęknie wraz z odbytem bo wtedy już jest problem
Nacinanie z tego co wiem, nie musi być koniecznością i to czy nas natną zależy od tego na jaką położna trafimy
w kazdym razie - warto o tym poczytac, jak bede miec luzniejszy dzien to poszukam tych artykułów, a jak nie to zachecam do poszukiwan na własną rekę.
_________________
/Nic odkrywczego nie powiem - po prostu wiem, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a niektóre sądy na własny temat mogą się okazać nieprawdziwe./
Moja mama mówiła, że podczas porodu, jest tyle bólu, że tego nacinania to się wcale nie czuje...
Twoja mama ma rację, moja powiedziała dokładnie to samo ale wyjaśniła mi, że:
nie czuje się tego bólu w momencie gdy położna natnie nas ... na skurczu, właśnie to miałam na myśli pisząc, że jest to zależne od położnej na jaką trafimy bo są "małpy", które same wiedzą jaki to ból, ale poprostu srają na to czy nas to boli czy nie
Zanim moja mama zaczeła prace na OIOM, pracowała na noworodkach i bywała przy porodach dlatego zawsze z nią o tym rozmawiam
Wiek: 24 Dołączyła: 06 Sie 2007 Posty: 431 Skąd: inąd
Wysłany: Pon 06 Lip, 2009 14:31
natka87 napisał/a:
Na nacinanie krocza nie każda kobieta musi się zgadzać
natka87 napisał/a:
Nacinanie z tego co wiem, nie musi być koniecznością i to czy nas natną zależy od tego na jaką położna trafimy
Więc jak to w końcu jest?
Moja koleżanka podczas porodu została "nacięta" mimo jej kategorycznego sprzeciwu. Wniosła skargę, ale nic to nie dało...
_________________ " (...) Bo ja biegam po polach mojej dzikiej świadomości.
I wołam, krzyczę: tu nie ma nienawiści i złości!
To jest wolności miejsce, moje serce pełne jest miłości
Nic więcej."
Ponieważ nacinanie krocza jest ostatecznością w razie zagrożenia życia dziecka, zaraz Wam przepisze artykuł
Jedno z praw jakie nam przysługuje:
''Kobieta rodząca ma prawo nie zgodzić się na dany zabieg podczas porodu (np. na przebicie pęcherza płodowego lub nacięcia krocza). Można je wykonać bez zgody tylko w wypadku zagrożenia życia"
Wiek: 24 Dołączyła: 06 Sie 2007 Posty: 431 Skąd: inąd
Wysłany: Pon 06 Lip, 2009 14:55
Zagrożenia życia, to akurat w tym przypadku nie było.
_________________ " (...) Bo ja biegam po polach mojej dzikiej świadomości.
I wołam, krzyczę: tu nie ma nienawiści i złości!
To jest wolności miejsce, moje serce pełne jest miłości
Nic więcej."
Ponieważ nacinanie krocza jest ostatecznością w razie zagrożenia życia dziecka, zaraz Wam przepisze artykuł
Jedno z praw jakie nam przysługuje:
''Kobieta rodząca ma prawo nie zgodzić się na dany zabieg podczas porodu (np. na przebicie pęcherza płodowego lub nacięcia krocza). Można je wykonać bez zgody tylko w wypadku zagrożenia życia"
Karolina napisał/a:
Więc jak to w końcu jest?
Każdy poród odbiera nie lekarz tylko położna, ale zadaniem położnej to nie tylko czekanie aż wyjdzie główka i aż nastąpi pęknięcie (lub nie), właśnie to od niej zależy w dużej mierze to czy trzeba naciąć, czy nie trzeba.
Gdy wychodzi główka noworodka, i otwór pod wpływem oporu robi się biały (skóra bieleje pod wpływem oporu)jest to znak, że możemy strzelić bo skóra się naciąga. Dobra położna nie doprowadzi do takiego stanu rzeczy bo... wkłada ręke (tzn tyle ile jest to możliwe) i masuje otwór sprawiając że się rozszerza.
Przykład:
Pierwsze dziecko mojej koleżanki, mały miał 3,800 urodziła go naturalnie, bez zbędnych komplikacji (nacięć itp). Miała fantastyczną położną, która powiedziała, że ona nie dopuści do nacinania, bo MOŻNA sprawić by bez niego się obyło.
Dwa lata później TA sama koleżanka rodziła córeczkę, mała była mniejsza (2,950) trafiła na hyrpe, której ewidentnie się nie chciało, i je* 8 szwów.
Jak chcą to potrafią
Gdy wychodzi główka noworodka, i otwór pod wpływem oporu robi się biały (skóra bieleje pod wpływem oporu)jest to znak, że możemy strzelić bo skóra się naciąga. Dobra położna nie doprowadzi do takiego stanu rzeczy bo... wkłada ręke (tzn tyle ile jest to możliwe) i masuje otwór sprawiając że się rozszerza.
Chyba nie chce mieć dzieci
_________________ Nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem.
lena190 [Usunięty]
Wysłany: Pon 06 Lip, 2009 16:57
Jak to czytam, coraz bardziej upewniam się w przekonaniu, że nigdy nie będę chciała mieć dzieci.
Co do nacinania- rzeczywiście, najwięcej zależy od położnej. Ja trafiłam na przecudowną położną, która tak mnie i nasz poród "poprowadziła", że obyło się bez nacięcia i poszło bardzo szybko. I wcale nie było to straszne doświadczenie Rodziłam "w kucki", robiąc przysiady. Miałam tylko dwa skurcze parte i Mała wyskoczyła sama na świat
A co do planowania ciąży- też jestem za niektórymi badaniami i kwasem foliowym, ja dość długo przed ciążą brałam kwas f. Ale też nie ma co wpadać w paranoję, zdrowe i młode dziewczyny czasem robią milion badań, podczas gdy wystarczyłoby tylko kilka- toksoplazmoza itp.
obyło się bez nacięcia i poszło bardzo szybko. I wcale nie było to straszne doświadczenie Rodziłam "w kucki", robiąc przysiady. Miałam tylko dwa skurcze parte i Mała wyskoczyła sama na świat
no i własnie o tym pisalam, najbardziej naturalna pozycja
no i poza tym czytalam tez, ze poród dlatego trwa tyle godzin, zeby macica i skóra przygotowały sie do rozciągnięcia, ze pęknięcia pojawiają sie najczesciej, kiedy poród sie przyspiesza.
_________________
/Nic odkrywczego nie powiem - po prostu wiem, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a niektóre sądy na własny temat mogą się okazać nieprawdziwe./
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum