Może to nie jest przejęzyczenie, ale przypomniał mi się mój nauczyciel od historii w LO. Wygięty koleś. Nie mieliśmy żadnych książek, a wszystko zapisywaliśmy w zeszytach, a on w ciągu półtora roku raz coś sobie sprawdził w książce, bo nie był pewien, a tak wszystko z głowy. I to czasem informacje, których w książkach trudno znaleźć.
Chciał nas raz zrobić. Dyktował nam o kulturze arabskiej, że "hodowali wielbłady, ..., bizony i lamparty". Wszyscy grzecznie zapisali, a on po chwili zaczął się z nas śmiać ("ludzie co wy piszecie, jakie lamparty, jakie bizony")
Drugim razem jak chciał nas zrobić i podyktował "cesarz Polski", to już część osób się podniosła
I jeszcze akcja, którą pamiętam. To było przy lekcjach o Napoleonie. Była jakaś narada i coś szło nie po myśli Napoleona, więc wstał, sciągnął obrus i powiedział, że "Austria to taka kurwa, która się przyzwyczaiła, że każdy ją pierdoli". Rzadko się chyba słyszy takie cytaty na lekcji historii
A i zawsze były na początku lekcji pytania z wosu (typu jak się nazywa premier Serbii

). Ale człowieka z taką charyzmą jeszcze chyba nie spotkałam. Wszyscy miło wspominają te lekcje:)