roisin, proszę Cię uprzejmie!
Kotlety z ciecierzycy:
- szklanka ciecierzycy (ja robię z suchej, nie z puszki)
- jajko
- garść płatków owsianych
- cebula
- pietruszka
- przyprawy: sól, papryka słodka, curry, pieprz
Ciecierzycę namoczyć przez noc. Następnie gotować do miękkości, około 1,5 - 2 godzin. No i teraz są różne opcje: zmielić w blenderze, przekręcić przez maszynkę do mięsa, ja z braku gniotę tłuczkiem do ziemniaków, niektórzy radzą sobie nawet widelcem (ale łapy potem bolą) - byle ją rozgnieść. Dodać posiekaną natkę pietruszki (tyle, ile uznamy za stosowne, ja lubię dać trochę, bo lubię aromatyczne kotlety

), wbić jajko, dodać pokrojoną drobno cebulę, i uprzednio zaparzone płatki owsiane (tak, jak niektórzy dają do zwykłych kotletów namoczoną bułkę - ważne, żeby to było namoczone, bo inaczej kotlety będą dość suche). Przyprawić wg uznania: sól, ja daję dużo papryki słodkiej, dużo curry i trochę pieprzu. Wszystko ładnie wymieszać. Ja formuję z tego małe kotleciki, które potem obtaczam jeszcze dodatkowo w płatkach owsianych, bo to wygląda całkiem ładnie, jak się usmaży

No i smażyć tak jak kotlety, po kilka minut z każdej strony, potem odsączyć na papierze (lubią wciągać tłuszcz).
Warianty są oczywiście przeróżne, cebulę można wcześniej też podsmażyć, a zamiast cieciorki użyć fasoli albo bobu, na którego sezon wkrótce się zacznie

Z bobu to dopiero jest szał!
Spaghetti z ciecierzycą
Gdzieś wyczytałam, że to dawna rzymska potrawa, szczerze mówiąc, może sama ciecierzyca w pomidorach tak, ale makaron trafił przecież do Italii znacznie później

No ale do sedna:
- pół szklanki ciecierzycy
- cebula
- pomidory w puszce
- makaron, przyprawy: sól, papryka słodka i/lub ostra, i/lub pieprz, bazylia, oregano, majeranek itp. (to, co lubimy do sosu pomidorowego) - proste, nie?
Ciecierzycę standardowo przygotowujemy: moczymy przez noc, potem gotujemy ok, 1,5 - 2 godzin. Ale nie rozgniatamy, ta potrawa jest z całych kulek
Smażymy cebulę w oliwie albo oleju rzepakowym (słonecznikowego nie polecam, bo wbrew pozorom nie nadaje się do smażenia). Oleju nie żałujemy raczej, bo to będzie baza naszego sosu - jak tylko cebula się zeszkli, zaczynam dodawać przyprawy - paprykę słodką, pieprz (nie mam ostrej, więc stąd taka kombinacja). Jak się chwilę podsmaży, wrzucam cieciorkę, żeby zaznajomiła się z cebulą i aromatem dodanych przypraw. Wsypuję solidną garść suszonej bazylii, no i znowu dorzucam wg uznania trochę papryki, pieprzu. W tym momencie możemy dosypywać co chcemy - generalnie suche przyprawy, bo muszą mieć trochę czasu, żeby rozwinąć swój aromat. Wciąż pamiętamy o oleju - żeby było go w miarę (nie boimy się! oliwa i olej rzepakowy to głównie nienasycone kwasy tłuszczowe, to bardzo zdrowe oleje!). Po chwili (5-10 minut, tak na oko) dodajemy pomidory w puszce. W zależności od ich smaku doprawiamy już całość: czasem, jak są za kwaśne, trzeba wpierw dosłodzić, żeby przełamać kwaśny smak i potem już solić (polecam ten patent także przy pomidorówkach: rewelacyjnie wydobywa smak pomidorów). No i znowu bazylia, oregano, co tam chcemy - i ile chcemy, byle było fajnie
No i wiadomo, obok już gotuje się makaron, odcedzamy, można makaron wrzucić na patelnię z sosem i chwilę pomieszać wszystko razem na ogniu, a można zmieszać dopiero na talerzu.
Uprzedzam - jest pyszne, piekielnie zdrowe i uzależnia