Zoe - podobno to dobre sklowo. W takim razie nawykowo jest cos ze mna nie tak, skoro przy dwoch godzinach w tygodniu basenu i jedzeniu mniej i zdrowiej niz moi szczupli rowiesnicy zawsze bylam kulka.
Biore sterydy - to tez moze miec duze znaczenie, nie musi, ale sprawy nie ulatwia.
Zoe, ja jem mniej niz moje mlodsze rodzenstwo. I zawsze tak bylo. Oni zazeraja sie slodyczami i innymi cudami, a ja nie. I ich przemiana materii wyrabia.
Strona ojca mojej mamy jest czesciowo szczupla. I matka mojej babci od strony ojca tez byla, nie wiem jak w tyl. Moja chrzestna - ale ona nie je. Doslownie czasem.
I teraz rodzenstwo.
A fizycznie jestem aktywna. Bardzo dobrze plywam - mam jedynie problem z dostepem na basen, wiec rta aktywnosci odpadla na dluzszy czas, ale od wrzesnia zalatwie zwolnienia z wfu na rzecz basenu, jesli tylko bedzie taka mozliwosc. W sezonie jezdze na rowerze - w dniach szkolnych zamierzam do szkoly, ale chwilowo brak funduszy na bagaznik.
Wiec kijjowy wf w szkole, ale to mi daje godzinke nordic walkingu solidnego dziennie. I wieczorem powoli wybijane brzuszki.
Chcialabym biegac, ale mi nie wolno.
Dieta ma 1500 kCal.
70 g wegli + 50 bialka na sniadanie
70 + 30 na drugie
200 g ziemnakow (wymienne na 50 g makaronu/kaszy/ryzu) + 120 bialka na obiad
70 + 40 na kolacje.
Warzywa w dowolnej ilosci, nabial do 350 g na dzien, owoce 200 g,
3 lyzeczki tluszczu.
I w lepsze dni slodze herbate