Antyforum
dla wszystkich, którzy wiedzą, skąd się biorą dzieci i wiedzą, co robić, by się nie brały ;)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Drodzy użytkownicy! FAQ, regulamin, spis tematów i szukajka nie gryzą!! Zachęcamy do korzystania :)
 wyniki jako: posty, tematy


rozłąka...:(

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Justyce
Sro 23 Mar, 2011 15:30
rozłąka...:(
Autor Wiadomość
dddorotaaa
[Usunięty]

Wysłany: Pon 07 Lip, 2008 21:09 rozłąka...:(




dziewczyny...jak przeżyć mam rozłąkę?
jeszcze 3 miesiące bez M. :(
kocham go bardzo bardzo bardzo...taka prawdziwa miłość...ale nie wiem czy będę szczęśliwa...za rok M. wyjezdza za granicę na staż na 3lata, ja bede miala jeszcze wtedy 2lata studiów przed sobą :( mimo, że go kocham to nie wiem czy sobię poradzę...potrzebuję mieć kogoś przy sobie :( nie wiem co mam robić... proszę Was! poradzcie mi co mam robic...próbować dalej czy po prostu poświęcić to uczucie i patrzeć na siebie by czuć się szczęśliwa...:(

ja nie wiem,ale on nie przeżywa tego tak jak ja...czuję sie troche opuszczona:(
 
 
ewela
[Usunięty]

Wysłany: Pon 07 Lip, 2008 21:16 


hmm 3lata to duzo.. ale kwszytko kwestia wiary w zwiazek. długo jesteście razem?
 
 
freyah 


Wiek: 24
Dołączyła: 05 Lut 2008
Posty: 115
Skąd: Wągrowiec
Wysłany: Pon 07 Lip, 2008 21:22 


Szczerze? Bez widzenia się min. co miesiąc bym nie wytrzymała i rzuciła wszystko w pierony, nie dałabym rady. Teraz czasem jest mi ciężko mimo ze w Polsce oboje jesteśmy, tyle że daleko- kilka razy już prawie wymiękłam, ale jakoś dałam radę. Takiego związku jak Twój się zapowiada to bym nie wytrzymała. Wszystko zależy od Ciebie, od zaufania.
 
 
Zoe 


Wiek: 27
Dołączyła: 28 Kwi 2005
Posty: 299
Skąd: krakow
Wysłany: Pon 07 Lip, 2008 21:25 


wiesz, ludzie mają w życiu różne priorytety.
jedni mogą poswiecic 3 lata wspolnego zycia, żeby potem bylo łatwiej
inni chcą roziwjac się zawodowo i to, że muszą zostawic kogos kogo kochaja ich nie powstrzyma
a jeszcze inni nie widza w tym zostawiania, opuszczania, ot beda dalej, beda dzwonic i bedzie tez dobrze.
z doswiadczenia wiem ze malo ktore zwiazki przezywaja taka probe.
a nawet jak przetrwaja to czesto rozpadaja sie zaraz po powrocie.
no i co jak ukochany dostanie propozycje pracy w kraju do ktorego jedzie?
nie wiem
nie mozecie jechac razem?
staże z reguly sa płatne a teraz studiowanie za granica nie wiaze sie ze szczegolnymi problemami.
to zalezy jak wiele staran jestescie w stanie podjac zeby byc razem
jesli łatwiej ejst osobno to wasz wybor
ja bym sie nie zgodziła na 3 letni wyjazd. moge sie zgodzic na 3 miesiace
ale i tak z trudnem, i licznymi spotkaniami w tym czasie
ale nie 3 lata
porownaj siebie jak miałas 17 lat i teraz
za 3 lata zajdzie podobnie duza zmiana.
pewnie ze sa ludzie ktorzy tak zyja
moze nawet sa szczesliwi
kto wie
pewnie sa
albo udaja
_________________
 
 
Sonia 

Wiek: 23
Dołączyła: 25 Lut 2007
Posty: 189
Wysłany: Pon 07 Lip, 2008 21:40 


Ja aktualnie jestem podczas 3 miesiecznej rozlaki z moim K. Oboje tesknimy, ale ja wierze, ze to nam dobrze zrobi, ze po powrocie nasz zwiazek nabierze jeszcze wiecej swiezosci. Czasami dobrze jest za kims zatesknic. Rozmawiamy ze soba codziennie, jednak widzenie sie nie jest mozliwe.
Ale na 3 lata nie zgodzilabym sie.
Zreszta, juz raz mialam taka sytuacje. Bylam 1,5 roku z chlopakiem 2 lata starszym ode mnie. Pewnego dnia stwierdzil, ze on tutaj w Polsce dostanie pierdolca, ze juz nie moze, ze to wszystko jest bez sensu, ze on chce zarabiac (nie majac praktycznie zadnego wyksztalcenia, bo nawet sredniej szkoly nie skonczyl) i miec kupe kasy i w ogole i ze nie bedzie tu gnil. No i wyjechal. Na czas nieokreslony. Po miesiacu stwierdzilam, ze to jest bez sensu, nie dla mnie takie zwiazki. Moja przyjaciolka teraz jest z nim, tylko ich zwiazek wyglada tak, ze widza sie przez 3 tygodnie co pol roku. Ja bym tak nie dala rady.

Naprawde nie mozecie razem wyjechac? Nie mozesz konczyc studiow za granica? Albo chociaz wziac dziekanke na rok...
 
 
foxy
[Usunięty]

Wysłany: Pon 07 Lip, 2008 22:33 


Owszem na kilka miesiecy bym sie zgodzila, zreszta mielismy taka sytuacje, ze nie widzilismy sie jakis czas... bylo ciezko, ale dalismy rade.
Na 3 lata jednak bym sie nie zgodzila, to zbyt dlugi okres czasu, jak dla mnie, zbyt wiele mogloby sie w tym czasie wydarzyc u kazdej ze stron..
Jednak jak to mowia: 'Prawdziwa milosc jest jak wodospad, nigdy sie konczy' :)
 
 
dddorotaaa
[Usunięty]

Wysłany: Pon 07 Lip, 2008 23:03 


jesteśmy razem 1,5 roku już...powiedział mi że mnie bardzo kocha...bardzo o mnie zabiegał, mogę na Niego liczyć zawsze...po prostu miłośc idealna ! ale odkąd wyjechał 3tyg temu jest calkiem inaczej...ciągła kłotnia.
Ja chyba jestem za bardzo zaborcza...wkurzam się jak mi nie odpisuje na gg długo,robię jakies awantury bo jestem zła...jego to razi strasznie;/
jak mam przestać taka być?

napewno bede mogła do Niego jezdzić,czy to wakacje,czy jakieś wolne dni...co nie zmienia faktu że nieraz bedzie to raz na 2 miesiące np:/

jak się trochę uspokoić i nie robić takich scen? przecież nie mogę go zamknąc w jakiejs klatce...przeciez nie jestem jedyna na świecie,ma tez swoje sprawy prawda???
 
 
Zoe 


Wiek: 27
Dołączyła: 28 Kwi 2005
Posty: 299
Skąd: krakow
Wysłany: Pon 07 Lip, 2008 23:14 


dddorotaaa napisał/a:
przeciez nie jestem jedyna na świecie,ma tez swoje sprawy prawda???

otóż to, dla niektorych milosc jest najwazniejsza a dla innych inne sprawy.
sorki, ale ty zdecydowalabys sie na wyjazd na studia na 3 lata?

jasne ze tak mozna, jeszcze zalezy jak daleko jest ta zagranica
ale nie mozna robic awantur przez 3 lata, jesli juz tak bardzoc i to nie pasuje to co bedzie za 2 lata?
_________________
 
 
foxy
[Usunięty]

Wysłany: Pon 07 Lip, 2008 23:15 


nie wierze w pojecie idealnej milosci, bo juz nie raz w swoim zwiazku sie przekonalam, ze po prostu tak nie jest, choc byly momenty, ze tak myslalam...

dddorotaaa napisał/a:
jak mam przestać taka być?

najpierw sie opanuj. ja robilam dokladnie to samo i mojego tez to wkurzalo, o ile nie gorzej. przyjeciele mi pomogli, wspolnie razem cos robilismy, zorganizuj sobie jakos czas, poczytaj ksiazke, idz na basen, cokolwiek, zeby nie myslec o tym, ze gokolo ciebie nie ma. wiem, ze jest cholernie ciezko... ale musisz dac rade.
 
 
amisu 


Wiek: 27
Dołączyła: 01 Maj 2005
Posty: 826
Wysłany: Pon 07 Lip, 2008 23:26 


Ja mam troche inne zdanie na ten temat.

My tez na poczatku mielismy zwiazek na odleglosc. To byly co prawda dwa lata, ale Ty po studiach zawsze mozesz do Niego pojechac (tak jak zrobilam to ja, tylko ze ja zawiesilam studia, bo juz nie moglam wytrzymac ;) ).

W kazdym razie nam udalo sie przetrwac te dwa lata naprawde calkiem niezle. Widywalismy sie wtedy co 4-5 tygodni. Najwiecej nie widzielismy sie chyba 6 tygodni. Wykorzystywalismy wszystkie wolne dni, wszystki mozliwosci i wszystkie oszczednosci ;) Ale bylo warto! Potem zamieszkalimsy razem i zwiazek rozsypal sie z zupelnie innych powodow. Ale teraz znow jestesmy razem i jest cudownie (juz ponad pol roku, znowu na odleglosc, ale ja za 3 tygodnie wracam, wiec.. :jupi: )

Jesli chodzi o komunikacje mielismy wtedy dokladnie ten sam problem. Ja najchetniej gadalbym z Nim calymi dniami, denerwowalam sie, ze nie odpisuje, nie dzownic, ze Go wieczorem nie ma. A jak juz chcial gdzies isc na impreze etc. dostawalam bialej goraczki. Czesto sie klocilismy w sieci. Bardzo czesto. Ale zawsze jakos wychodzilismy na prosta.

Teraz tez czasami mam takie odruchy, ze zastanawiam sie czemu nie pisze albo dlugo nie odpisuje, ale wtedy:
1. Mysle sobie, ze ja tez nie zawsze mam mozliwosc, czas i ochote napisac.
2. Zwykle jak sie denerwuje, nie mam co robic, ewentualnie nie zajmuje sie soba.
3. Jak mam duzo zajec, spotkan z przyjaciolmi, obowiazkow, dni mijaja szybciej i te 4-5 godzin kiedy On sie nie odzywa nie wydaja mi sie tak strasznie dlugie, jak gdybym siedziala w domu przed komputerem.
4. Mysle sobie, ze faceci jednak sa inni i oni nie potrzebuja az tyle ciepla, kontaktu i ciaglego misiowania ;)

Reasumujac, moim zdaniem zwiazek na odleglosc jest jak najbardziej mozliwy, ale wiele trzeba sie nauczyc. Przede wszystkim siebie, swoich potrzeb i reakcji. I wtedy bedzie dobrze. No i fajnie by bylo, gdybyscie mieli jakies perspektywy. W sensie planujcie wczesniej kto kiedy do kogo przyjezdza, bo wtedy jest zawsze punkt zaczepienia :D

Dodam tylko, ze dzieli nas 1000km i ma polaczen lotniczych. A Piotrek ostatnio jechal do mnie 15 godzi, zeby byc w niedziele o swicie i wyjechac w poniedzialek wieczorem (i jechac znowu 15 h). Ale bylo warto!

Wiec glowa do gory i powodzenia! :jupi:

[ Dodano: Pon 07 Lip, 2008 23:27 ]
jej, ale sie rozpisalam :shock:
_________________
What would you do if you were not afraid?
 
 
dddorotaaa
[Usunięty]

Wysłany: Pon 07 Lip, 2008 23:50 


jesteście przekochane!!!
chcę wierzyć że nam się uda!!!
M.chce zarobić żeby tutaj w Polsce się nam żyło dobrze...nawet mówi ze nie bedzie sprzedawał starego auta bo nie będzie materiałów na dom(nasz wspólny) woził jakimś nowszym:) on nie jest zły...

tylko mi się własnie wydaje, że ja może zbytnio panikuję...pewnie,że mogę do Niego wyjechac:) skończę inzynierskie studia i zrobię np rok przerwy :)

jestem głupolem...bo ja mysle tylko ze to on jest taki nie "misiowaty" :P

Amisu jeśli dałaś radę ze swoim mężczyzna to przejść, to dla mnie też może jest jakaś nadzieja:)
 
 
amisu 


Wiek: 27
Dołączyła: 01 Maj 2005
Posty: 826
Wysłany: Pon 07 Lip, 2008 23:53 


Mysle, ze najlepiej bedzie jesli bedziesz miala duzo zajec. Naprawde. Wtedy docenia sie kazda rozmowe i mniej sie panikuje. Przynajmniej ja :D

Trzymam kciuki! :) Kiedy sie zobaczycie teraz?
_________________
What would you do if you were not afraid?
 
 
dddorotaaa
[Usunięty]

Wysłany: Wto 08 Lip, 2008 00:02 


wiesz Amisu...złapało mnie zapalenie stawów,siedzę w domu,to dodatkowo mi to poteguje...nic nie moge zrobić co lubię(rower,spacery z psem-kolana napuchniete,ledwo łażę) ale poprawia się jak najbardziej:)

teraz zobaczymy się 27 sierpnia jeśli lot w ogóle nie zostanie odwołany;/ a poźniej znów miesiąc rozłąki i M.wraca do Polski. tak myśle zeby kupić bilet na ostatni dzień Jego pobytu tam i wrócic z nim samochodem,żeby mu nie było smutno...:)

wiesz co jest jeszcze najgorsze? że on się do mnie zraził,chcę mu pokazać, że już nie będę taka zła i zaborcza, że go tak nie mogę ograniczać! musi mi się udać bo muszę to ratowac!

czy dobrym pomysłem jest np nie pisanie w ogóle i czekanie az on pierwszy napisze? zeby nie czuł się taki osaczony? :)
 
 
amisu 


Wiek: 27
Dołączyła: 01 Maj 2005
Posty: 826
Wysłany: Wto 08 Lip, 2008 00:36 


Mysle, ze musisz wywazyc te dwie rzeczy. Nie mozesz w ogole nie pisac, bo moze pomyslec, ze sie obrazilas etc. To sa bardzo subtelne rzeczy ;) My wciaz mamy nieporozumienia na tym tle. I jest na przyklad tak, ze jak Piotrek nie odzywa sie caly dzien, mnie jest przykro, ze sie nie odezwal (tzn. zawsze cos napisze, ale czasami malo i rzadko).

Ale na przyklad 2 dni pozniej robie to samo, bo nie mam na przyklad zupelnie czasu, zeby do Niego w ciagu dnia napisac. Albo rozladuje mi sie telefon, albo skoncza srodki na karcie etc. Sami musiscie sie wyczuc.

Ale jesli sie zrazil, mysle, ze mozesz troszke przystopowac z pisaniem i poczekac na Jego reakcje. Tylko bez przesady :D Nie no, nie chce Ci nic konkretnego radzic, bo to bardzo indywidualne kwestie.

Ja wlasnie napisalam do Piotrka list, bo ostatnio mamy problemy z siecia i z komputerem i nie mozemy normalnie porozmawiac ;)
_________________
What would you do if you were not afraid?
 
 
dddorotaaa
[Usunięty]

Wysłany: Wto 08 Lip, 2008 00:46 




widzę,że mamy dokładnie tak samo:)

rozumiem,trzeba wiedzieć kiedy co i jak napisac...on jest zmęczony,mieszka tam u siostry, chce też z nią porozmawiac, a ja go ciągle bombarduję moimi wiadomościami pełnymi pretensji...

tylko zastanawiajace dla mnie jest, jak faceci potrafią wytrwac w takiej dłuuuugiej rozłące i wcale sie tym nie przejmowac w takim stopniu jak kobiety? przecież mi to cholernie trudno przychodzi!!! :P oni chyba bardziej myśla poważnie a nie że misiakowanie itd

to ja chcę być facetem!:P
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum

Wersja do druku

Skocz do:  
Marzenia | Wiedźmaty Kociołek | dzikOń | Bydgoszcz

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
odwiedziny z innych stronstatystyki dzienne
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl




Popularne tagi
hcg z krwi  zapalenie jajnika  meridia  czas owulacji  cyclotest  loestrin 24  flora bakteryjna  z wytryskiem  tabex  cerutin  wczesnoporonn*  yaz łączenie  gestodenum  pomylilam dni  Rigevidon  dni plodne kiedy sa  betka  kiedy okres po odstawieniu  ibalgin  syndi  laski+nago  lady m  tri regol  pieprzyk  Szklo  nuva ring ulotka  kora dębu  16 tabletka  opoznienie tabletki  cirrus  sprite  krwawienia w czasie przerwy  leki skuteczność  codeine phosphate  czcionka na tatuaż  ciąża pozamaciczna  bolesne obfite miesiączki  odstawienie  rumiankowy  tao__  sok z grejpfruta  nieplanowane  podczas okresu  AMD  novynette sprzedam  ceny antykoncepcja  Tabletki podobne  antykoncepcja a leki  objawy ciazy  tasiemiec  erdomed  zapomniana tabletka po przerwie  augmentin  doxycyclinum  yerba mate  hobby  cena novynette  wizyta ginekolog  calcium  hostel  brazowe uplawy  biust  ból piersi a tabletki  antyandrogenne  okres z odstawienia  emo  vita-miner  wella  test ciązowy  niedobór krzemu  zapomnialam o tabletce  negatywne skutki  suchosc pochwy  eurospal  pryszcze a tabletki  w przelyku  antybiotyki i plamienie  prezerwatywy  Tabletki?na?poronienie  działanie  yaz brak krwawienia  centurion  lekkie krawienie  triqular  cipronex  izyda  encorton  novynette a ciąża  happyderm  yasminelle pomyłka  plamienie yasminelle  diana 35  spiralka  Microgynon cena  yasmin zinnat antybiotyk  jogurt  surgam  seks podczas okresu  slim 15  tanie 
Strona wygenerowana w 0.11 sekundy. Zapytań do SQL: 15