Jako iż dla mnie nie ma czegoś takiego jak "popalanie" tylko się albo pali albo nie. Postanowiłam po raz ostatni i na zawsze rozstać się z nałogiem.
Bez tabexu, bez plastrów bez jakiegokolwiek wspomagacza dla rzucających palenie. Skoro mój umysł nie potrzebował wspomagacza by zacząć palić nie potrzebuje go też by skończyć.
Środa była ciężka dość bo już w nocy z wt na śr śniło mi się tylko palenie.. Ale już wczoraj i dzisiaj jest super

W sytuacjach gdy papieros był np przy porannej kawie, w drodze z pracy do domu czy po jedzeniu, wpada mi myśl: zapaliłabym... Ale mija tak szybko jak się pojawia.
Żadna roślina i kawałek bibuły nie będzie dyrygowała moim życiem.
Kawa jest pyszna