...więc zapisałam się na siłkę na stare lata trzeba zacząć dbać o zdrowie, ruch i tym podobne rzeczy
przy okazji chcę trochę schudnąć i teraz pytanko czy są jakieś specyfiki które przyspieszą spalanie tłuszczyku i wyrobienie mięśni ( oczywiście nic nielegalnego hehe ) co byście doradziły ??
L-karnitynę ?? jeszcze coś innego ??
i oczywiście, żeby nie wpływało na pigułki ???
_________________
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie czuł się jak u siebie w domu?"
Brałam to, ale było mi po tych tabletkach strasznie niedobrze, bo mam wstręt do dużych kapsułek. Mój chłopak brał te tabletki, łączył je z treningiem i sporo zrzucił.
Od wczoraj również zaczęłam chodzić na siłownie i spróbuje jeszcze raz brać te tabletki, może dam radę
foxy [Usunięty]
Wysłany: Wto 05 Sie, 2008 22:21
Ja moge ci polecic l-karnityne wlasnie, do tego chrom. Choc na mnie l-karnityna bardzo dobrze wplywala wlasnie
Jesli bedziesz miala dobrze zaplanowany trening, i chodzila regularnie to niepotrzebne Ci zadne wspomagacze - szkoda kasy:)
Pamietaj tylko zeby najpierw wykonywac cwiczenia na sprzecikach modelujace sylwetke, a dopiero potem aerobowe: bieznia, orbiter, steper itp.
Nie wiem o jakiej porze bedziesz chodzila, ale jesli popoludniami, to pamietaj ze zaraz po terningu - np. w drodze do domu przegryzc jakis weglowodan: jablko, maly banan, a potem juz tylko posilek bialkowy na kolacje. Dzieki temu organizm nie bedzie czerpal energii z miesni i nie "zje" ich, a bedziesz spalala wlasnie nadmierny tluszczyk:)
A jak juz sie upierasz przy suplementach - L-kanityna - najlepiej w plynie - na pol godziny przed treningiem.
_________________
Życie nie powinno byc podróżą do grobu z intencją, aby dostać się tam bezpiecznie w atrakcyjnej i dobrze zakonserwowanej postaci...
Jest raczej ślizganiem się z boku na bok, z czekoladą w jednej dłoni, winem w drugiej, ciałem gruntownie wyeksploatowanym, totalnie wyczerpanym i z krzykiem... rozkoszy...
esli bedziesz miala dobrze zaplanowany trening, i chodzila regularnie
planuje 2-3 razy w tygodniu
ZECIA28 napisał/a:
Pamietaj tylko zeby najpierw wykonywac cwiczenia na sprzecikach modelujace sylwetke, a dopiero potem aerobowe: bieznia, orbiter, steper itp.
hmm... instruktorka mówiła, że dobrze zrobić rozgrzewkę na aerobowych krótką potem sprzęciki i zakończyć aerobowymi , hmm... no i na razie na wszystkie partie mięśni
białkowy tzn. jaki ?? nie bardzo się znam na tych dietach różnych
myślałam o L-karnitynie dlaczego lepsza jest w płynie niż w tabletkach ??
_________________
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie czuł się jak u siebie w domu?"
foxy [Usunięty]
Wysłany: Sro 06 Sie, 2008 20:57
Cytat:
A jak juz sie upierasz przy suplementach - L-kanityna - najlepiej w plynie - na pol godziny przed treningiem.
nawet nie wiedzialam, ze l-karnityna jest w tez plynie, ja zawsze kupowalam w tabletkach i niedawno tez taka zakupilam...
nie wiem co chcesz osiagnac (tzn. jaki masz cel:)) ale sprobuj bardziej 3 niz 2, a jeszcze lepiej jak znajdziesz czas na 4:)
Wiedźma napisał/a:
hmm... instruktorka mówiła, że dobrze zrobić rozgrzewkę na aerobowych krótką potem sprzęciki i zakończyć aerobowymi , hmm... no i na razie na wszystkie partie mięśni
i miala racje kobieta:) Rozgrzewka to pieciominutowy np. szybki trening na orbiterze. Bez rozgrzewki mozesz sobie zrobic krzywde, to jest rownie wazne jak cwiczenia rozluzniajace na koniec treningu.
No i pamietaj, ze tluszczyk spalasz dopiero po 25 minutach wysilku w rownomiernym tempie, i niezbyt intensywnym. Przykladowo: Szybki marsz na biezni bedzie lepszy w kwestii gubienia nadmiaru tluszczyku niz szybki bieg. Cwiczenia aerobowe musisz wykonywac pamietajac o swoim serduchu. Tetno lekko podwyzszone. Zbyt wysokie to juz cwiczenia kardio. W praktyce nie kazdy potrafi sobie zmierzyc sobie tetno maszerujac po biezni:) Po prostu - cwicz na aerobach w takim tempie, abys mogla prowadzic normalna rozmowe, na granicy zadyszki:)
Wiedźma napisał/a:
białkowy tzn. jaki ?? nie bardzo się znam na tych dietach różnych
dla mnie byl to niewielki wybor z racji tego, ze jestem tym typem, ze jak odrobine zbocze z wytyczonej sobie diety, wtedy wszystko zarzucam do "nastepnego poniedzialku":)
Ja jadlam glownie twarozek wiejski, farmerski, ale za to z roznymi wkladkami: zarowno z warzywami, jak i z owocami, makrele wedzona, jajka dwa w roznej postaci.
Chyba ze po silowni zostawalam na saunie, wtedy pilam bialko na mleku, ktote tam serwowali (ulubione czekoadowe:)), ale wtedy w domu juz nic nie tykalam.
Wiedźma napisał/a:
myślałam o L-karnitynie dlaczego lepsza jest w płynie niż w tabletkach ??
chadalusia napisał/a:
nawet nie wiedzialam, ze l-karnityna jest w tez plynie, ja zawsze kupowalam w tabletkach i niedawno tez taka zakupilam...
Ano jest w plynie, szybciej trafia tam gdzie trzeba:) W pollitrowych butelkach kupowalam i pilam po korku, jak przykazano:) Pyszny smak grapefruitowy:) Jest tez w ampulkach, najbardziej stezona, ale tez paskudna w smaku...
Dostepne w sklepach dla sportowcow:)
Ahas, i bylabym zapomniala. Dobra rada - nie waz sie, tylko mierz w obwodach, bo waga raczej wzrosnie - miesien jest ciezszy od tluszczyku, ale za to jak ladnie wyglada taka sylwetka:)
_________________
Życie nie powinno byc podróżą do grobu z intencją, aby dostać się tam bezpiecznie w atrakcyjnej i dobrze zakonserwowanej postaci...
Jest raczej ślizganiem się z boku na bok, z czekoladą w jednej dłoni, winem w drugiej, ciałem gruntownie wyeksploatowanym, totalnie wyczerpanym i z krzykiem... rozkoszy...
nie waz sie, tylko mierz w obwodach, bo waga raczej wzrosnie - miesien jest ciezszy od tluszczyku, ale za to jak ladnie wyglada taka sylwetka:)
dzięki ZECIA bardzo mi pomogłaś, a co do tego to wiem zmierzyłam się przed zaczęciem ćwiczeń i teraz gdzieś po miesiącu sprawdzę jaki efekt będzie
na siłkę jeżdżę rowerem kawałek jest więc robię po ćwiczeniach w sumie z godzinę aerobów
no i chyba za długą rozgrzewkę bo 25 minut mówisz ze 5-10 minutowa starczy ??
_________________
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie czuł się jak u siebie w domu?"
a mi się nawet podoba człowiek się zmęczy na maksa i nie myśli o głupotach poza dopiero jak zaczęłam chodzić to uzmysłowiłam ile ludzi chodzi i to w różnym wieku
_________________
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie czuł się jak u siebie w domu?"
spokojnie wystarczy, lepiej doloz czas do cwiczen zasadniczych, tak zeby ci w sumie na aerobach wychodzilo conajmniej 40 minut.
Powrotu na rowerze do domku nie licz, bo to i tetno ci sie juz uspokoi i inny rytm:) co nie znaczy ze to zupelnie nie przydatne:)
Wiedźma napisał/a:
dzięki ZECIA bardzo mi pomogłaś
a prosze bardzo, sluze na przyszlosc:)
_________________
Życie nie powinno byc podróżą do grobu z intencją, aby dostać się tam bezpiecznie w atrakcyjnej i dobrze zakonserwowanej postaci...
Jest raczej ślizganiem się z boku na bok, z czekoladą w jednej dłoni, winem w drugiej, ciałem gruntownie wyeksploatowanym, totalnie wyczerpanym i z krzykiem... rozkoszy...
spokojnie wystarczy, lepiej doloz czas do cwiczen zasadniczych, tak zeby ci w sumie na aerobach wychodzilo conajmniej 40 minut
ok czyli od jutra robie 5-10 minutową rozgrzewkę ćwiczonka zasadniczne na maszynkach a potem 40 minut aerobów no to mi się podoba też tak myślałam, że ta rozgrzewka to za długa
ZECIA28 napisał/a:
Powrotu na rowerze do domku nie licz, bo to i tetno ci sie juz uspokoi i inny rytm:) co nie znaczy ze to zupelnie nie przydatne:)
wiesz ja dużo na rowerze jeżdżę więc jakoś tam się liczy na pewno bo rytym i tętno potrafię ustawić
w ogóle mnie zdziwiła ta moja instruktorka, wg. której w ogóle mogę rozgrzewki nie robić skoro rowerem przyjeżdżam i wyjeżdżam na taką odległość
dziś mam mega zakwasy hehe organizm nie przyzwyczajony aż do takiego wysiłku
ZECIA mam jeszcze jedno pytanko
chodzić planuję przez sierpień 3-4 razy potem 3 bo pewnie praca na więcej nie pozwoli
i teraz
lepiej robić np. w jednym dniu dajmy na to ćw. na brzuch w drugim na ręce, w trzecim na nogi ( mój Z. z kumplem tak rozkładają, ale fakt oni robią na masę Ja bardziej na rzeźbę) czy za każdym razem na wszystko ??? po tych 2 na wszystko jestem padnięta maksymalnie nie wiem ta instruktorka tak mówiła, ale kurcze no ciut chaotyczna ona jest jakbyś doradzała ??
_________________
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie czuł się jak u siebie w domu?"
w ogóle mnie zdziwiła ta moja instruktorka, wg. której w ogóle mogę rozgrzewki nie robić skoro rowerem przyjeżdżam i wyjeżdżam na taką odległość
ja nie jestem instruktorka, wszystkie rady z doswiadczenia, udalo mi sie zrzucic 19kg i to tak, ze nie widac, ze tyle nadmiaru mialam:) Ale 5 -10 minut rozgrzewki nawet jak przyjezdzasz na rowerze Cie nie zbawi. Rob rozgrzewke na orbiterze (podejrzewam ze jest ) a rozgrzewa wszystkie partie miesni.
Co do cwiczen - ja robilam obwodowo, czyli za kazdym razem na wszystko - po prostu chcialam jak najszybciej miec to juz za soba
A ze jestes padnieta - to normalne. Jak sama napisalas, organizm nie przyzwyczjony do takiego wysilku. Mysle ze po dwoch tygodniach bedzie juz ok, a nawet wpadniesz w nawyk:) I jak z jakiegos powodu nie bedziesz mogal isc na silownie, to sie bedziesz zle czula...taki zew krwi:) Ja tak mialam:)
_________________
Życie nie powinno byc podróżą do grobu z intencją, aby dostać się tam bezpiecznie w atrakcyjnej i dobrze zakonserwowanej postaci...
Jest raczej ślizganiem się z boku na bok, z czekoladą w jednej dłoni, winem w drugiej, ciałem gruntownie wyeksploatowanym, totalnie wyczerpanym i z krzykiem... rozkoszy...
orbitrek jest , elypsa, masa rowerków różnych
ja głównie na elypsie robię rozgrzewkę
ZECIA28 napisał/a:
Co do cwiczen - ja robilam obwodowo, czyli za kazdym razem na wszystko - po prostu chcialam jak najszybciej miec to juz za soba
no ja na razie też tak robię
tylko no właśnie po ile najlepiej ?? na razie robie po 3 różne ćwiczenia na każdą grupę w seriach przeważnie 3*12 na niewielkim obciążeniu, więcej nie wiem czy dałabym radę myślisz, że tak dobrze ??
ZECIA28 napisał/a:
ja nie jestem instruktorka, wszystkie rady z doswiadczenia, udalo mi sie zrzucic 19kg i to tak, ze nie widac, ze tyle nadmiaru mialam:)
właśnie takie rady są najlepsze mi do prawidłowej wagi brakuje zrzucić jakieś 6-8 kg i będzie git więcej to już na granicy normy będzie więc bez sensu, poza tym proporcje trzeba zachować
_________________
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie czuł się jak u siebie w domu?"
na każdą grupę w seriach przeważnie 3*12 na niewielkim obciążeniu
ja robilam 4 serie ale powtorzen roznie:) Na brzuch robilam 4 razy 10, na nogi na tzw. ginekologach robilam 4 razy 20 powtorzen, na rece 4 razy po 15 na kazda reke.
Obciazenie? hm, na poczatku oczywiscie niewielkie, potem ciezsze, ale nie idz na latwizne:) Nie ustawiaj najmniejszego obciazenia, zebys bez wysilku cala serie robila. Ustaw takie obciazenie zebys swobodnie zaczynala, a przy koncowce serii zebys czula juz lekki bol w tych miesniach, ktore akurat w danej chwili cwiczysz:)
Poza tym pamietaj, zeby zawsze robic dokladnie, z zachowaniem prawidlowej pozycji, to juz instruktorka powinna Ci dac wskazowki. Dla przykladu: jesli robisz nogi na "ginekologach", zarowno wewnetrzna jak i zewnetrzna partie nog, to nie machaj nogami, jakbys robila "na czas" tylko spokojnie sciagaj do siebie nogi, nawet chwilke przytrzymaj na napietych miesniach.
6-8 kg? szybko pojdzie:) powodzenia:)
ja przy wroscie 170 waze 72 kg, powinnam wg BMI wazyc 61, a figure mam niezla:) ( to tak dodalam, zeby Cie utwierdzic w przekonaniu, ze silownia czyni cuda, mimo ze waga rosnie:)
_________________
Życie nie powinno byc podróżą do grobu z intencją, aby dostać się tam bezpiecznie w atrakcyjnej i dobrze zakonserwowanej postaci...
Jest raczej ślizganiem się z boku na bok, z czekoladą w jednej dłoni, winem w drugiej, ciałem gruntownie wyeksploatowanym, totalnie wyczerpanym i z krzykiem... rozkoszy...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum