Witajcie!
Heh, i do czego to doszło... Ja, wielka przeciwniczka solarium wybieram się na opalanie
Jako, ze w innych tematach o salarce są praktycznie same kłótnie

i argumenty przeciw założyłam nowy temat.
Na solarium wybieram się jutro lub w środe. Jest to mój pierwszy raz i ide tam tylko i wyłącznie dlatego, żeby wyrównać opaleniznę. Ogólnie to ręce mam lekko opalone, trochę nogi, trochę brzuch i klatkę piersiową poza piersiami (czyli mniej więcej tam, gdzie nie zasłaniają bluzki i staniki). Kompletnie blada jestem na tyłeczku, ramionach i piersiach. No i chciałabym to trochę wyrównać (czyli właśnie opalić te blade partie). Od razu zaznaczam, że balsamy brązujące nic nie dają

a samoopalacze pozostawiają okropne smugi i tez małoco dają (jak już to bardzo krótkofalowo). A że na słoneczku nie chcę (i nie mam gdzie) opalać się nago to pozostało solarium... Pewnie będę tam teraz pierwszy i pewnie po 2-3 razach ostatni raz, bo jakoś mnie to na codzień nie bawi
No i po tym długim wstępie przechodzę do sedna

Co mi radzicie? Ile max. sesji (ja myślę o 2 max. 3), jaki czas sesji (5 min na pierwszy raz to nie za dużo?), co wysmarować filtrem (poza twarzą oczywiście, która też jest już w miarę trochę opalona)? I ogólnie czy macie jakieś jeszcze inne rady?
Z góry dzięki za odpowiedzi
Pozdrawiam