Coś dla fanek jogurtów
Otóż zrobiłam sobie domowy jogurcik i właśnie się nim zachwycam.
Naprawdę rewelka: jest delikatniejszy, mniej kwaśny niż sklepowe jogurty. Właśnie wtrąbiłam dobre 400 g z płatkami
I wcale nie trzeba mieć do tego jogurtownicy.
Potrzebne będą:
*dwa garnki, jeden, żeby zagotować litr mleka, drugi około 1,5-2 litrowy z pokrywką
*duży ręcznik
*kołdra, koc, co tam jest ciepłego na stanie
Przepis:
- 1 litr świeżego mleka
w woreczku (ja robiłam z 2%)
- 150 g świeżego jogurtu naturalnego, zwykłego, nie żadne lighty czy inne bez cukru (często poleca się bakomę, ja też polecam, wyszło mi z niej pięknie)
- opcjonalnie: 2 łyżki mleka w proszku (ja robiłam bez, następnym razem wypróbuję tą opcję, podobno jest bardziej kremowy)
Jeśli robimy z mlekiem w proszku, trzeba je wymieszać z ok pół szklanki zimnego mleka i dolać do reszty mleka przed zagotowaniem.
Zagotować mleko. Zdjąć kożuch, przelać do drugiego garnka i odstawić do ostygnięcia do ok. 60*C. Żeby to sprawdzić trzeba włożyć czysty paluch do mleka na 10 sekund -jeśli nie parzy, to jest git.
Zmieszać jogurt z kilkoma łyżkami ciepłego mleka i wlać do pozostałego mleka dobrze mieszając.
Przykryć garnek pokrywką, owinąć ręcznikiem i włożyć pod pierzynkę na około 8 h (najlepiej robić jogurcik na noc, mój leżakował sobie dobre 18h

)
-------
Następny jogurcik można już robić z własnego.
Polecam, robi się banalnie a jest pyszny i do tego tani.