Antyforum
dla wszystkich, którzy wiedzą, skąd się biorą dzieci i wiedzą, co robić, by się nie brały ;)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 
Drodzy użytkownicy! FAQ, regulamin, spis tematów i szukajka nie gryzą!! Zachęcamy do korzystania :)
 wyniki jako: posty, tematy

Ssanie oleju

Poprzedni temat «» Następny temat
Ssanie oleju
Autor Wiadomość
magribi 

Dołączyła: 10 Lip 2007
Posty: 538
Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Sro 09 Gru, 2015 16:35 


liska napisał/a:


Natomiast proponuję lekturę komentarzy pod zalinkowanym artykułem. Ludzi chcą sobie płukanką z oleju leczyć zanik plamki żółtej. Powodzenia.


no właśnie o to chodzi. Ziółka itp są fajne w profilaktyce czy na przeziębienie (tu sama stosuję) ale za teorie o leczeniu raka olejem czy obkładem z soczewicy (autentyk) powinny być jakieś konsekwencje. Naturalne substancje typu kurkumina mogą pomóc, ale same nie wyleczą.
Znam osoby wyleczone z raka (tj nie miały nawrotów przez 5 lat) a były w 4 stadium. Dobrze dobrana chemioterapia jest skuteczna (inna sprawa, że nie we wszystkich typach nowotworów).

Co do podejścia lekarzy do pacjentów onkologicznych - zależy na kogo się trafi, co jest przerażające. Jednak są szpitale gwarantujące np porady dietetyczne dla pacjentów.

PS Ja się leczę resweratlorem, naturalna substancja zapobiega nowotworom i starzeniu się. Nawet znajoma biochemka to badała i potwierdziłe :D
 
 
anek 


Wiek: 26
Dołączyła: 12 Mar 2009
Posty: 276
Wysłany: Sro 09 Gru, 2015 16:41 


Szczęściara, ja ostatnio płukałam rano-poszłam pod prysznic z olejem w buzi :P
_________________
permanentne siódme niebo
 
 
liska 


Wiek: 38
Dołączyła: 17 Cze 2008
Posty: 618
Skąd: Roten-town
Wysłany: Sro 09 Gru, 2015 16:45 


magribi napisał/a:
obkładem z soczewicy

żeby tam obkładaniem
http://blogdebart.pl/2010/03/07/warzywko-w-lydzi/
_________________
It is sometimes an appropriate response to reality to go insane.
Philip K. Dick


www.shapshaptravel.com
 
 
Hanca 

Wiek: 33
Dołączyła: 23 Kwi 2005
Posty: 1549
Wysłany: Sro 09 Gru, 2015 22:14 


Ja płukałam przez 3 miechy - miało pomóc na zawalone zatoki i niestety nie pomogło nic a nic. Ale podobno miałam bielsze zęby.

Ale ogólnie w alternatywne metody wierzę - mąż mi ciągle podtyka artykuły o naturalnych lekach na raka.
_________________
Mój sklep z sukienkami - zapraszam! Nowe ceny, promocje!
Sukienki na Allegro
 
 
Zoe 


Wiek: 32
Dołączyła: 28 Kwi 2005
Posty: 720
Skąd: krakow
Wysłany: Sro 09 Gru, 2015 22:20 


a nie przekonuje was to, ze statystycznie osoby które odmawiaja leczenia konwencjonalnego na rzecz alt medu, buraków i cieciorki żyją jeszcze krócej?
jasne, mozna powiedziec ze lepiej 3 meisiace w radosci niz rok w meczarniach, ale nie do konca umieranie na raka nawet z sokiem z buraków przy łóżku jest przyjemnoscia.
_________________
Czytając ten post ćwicz mięśnie kegla!!

 
 
magribi 

Dołączyła: 10 Lip 2007
Posty: 538
Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Sro 09 Gru, 2015 22:34 


liska napisał/a:
magribi napisał/a:
obkładem z soczewicy

żeby tam obkładaniem
http://blogdebart.pl/2010/03/07/warzywko-w-lydzi/


Znajomy opowiadał mi kiedyś o pacjentce, która chciała zagłodzić raka jelita tj robiła wszystko żeby nie defekować.
tzn, jestem w stanie zrozumieć, że osoby u których medyczne (standardowe bądź nie) terapie nie dają skutku są podatne na takie eksperymenty. Natomiast rezygnację z medycyny na rzecz alternatyw uważam za głupotę (łagodnie rzecz ujmując).


Wiele leków opiera się na naturalnych substancjach, które często zostały syntetyzowane i mocno wzmocnione. Leki są jednak przebadane, wyspecjalizowane a ich działanie kontrolowane. Przy wprowadzeniu leku do obrotu stosuje się min próbę placebo, żeby uniknąć wyleczenia przez wiarę. Nikt nie mówi, że naturalne leki nie istnieją jednak trzeba zachować ostrożność. Też czytam o różnych terapiach, piję lemoniadę z odrobiną chilli i kurkumy (jest pyyyszna!!), zieloną herbatę, dbam o dietę itp no ale bez przesady!!!

Zoe to troszkę jak z ruchami antyszczepionkowymi - właściwie się to bardzo łączy z tzw ruchami pro "eco". Moja ulobiona historia to pan leczący ospę prawdziwą głodem i hipnozą, zakładając przy tym, że szlachta nie choruje ;) (tj w jego teorii choroba dotykała tylko nizin społecznych) i ledwo go odratowali z ospy :wink:
Ostatnio zmieniony przez magribi Sro 09 Gru, 2015 22:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
kota 


Wiek: 27
Dołączyła: 12 Sie 2008
Posty: 216
Wysłany: Sro 09 Gru, 2015 22:36 


Ja plucze przez okolo 10min, pod prysznicem albo robiac sniadanie itd :)
Z tym ze ja tego nie robie codziennie, kilka razy w tygodniu i wystarcza.
http://www.livescience.co...ling-facts.html po angielsku, ale nie mam sily sie przebijac przez polskie blogi ;)
Nie podpisze sie pod tymi wszystkimi rzeczami, ktore ma dawac ssanie oleju ale na plytke dziala super. Moj jedyny problem z zebami (procz krzywnych osemek) jest taki, ze bardzo latwo sciera mi sie szkliwo i odslaniaja sie szyjki, wiec chenie sobie pomoge coby tak ich nie szorowac..
No i poniewaz usuwamy osad to i sila rzeczy zeb sa bielsze (choc szczerze to u mnie nie jakos spektakularnie ale ostatnio nie pije duzo kawy)

Ja sie staram brac to co najlepsze z obu swiatow. Zanim sie rzuce na jakis temat staram sie robic jakis research i tez podchodze raczej z rezerwa niezaleznie od tego czy to jest wytwor medycyny alternatywnej czy zachodniej.
Niektore zabobony uwazam za kompletnie debilne i krzywdzace dla calego swiata (jakies suszone pletwy rekina na cos tam i inne zagrozone gatunki na cos innego, normalnie :kalach: )
_________________
the trick is to keep breathing

It always seems impossible... until it's done
 
 
Zoe 


Wiek: 32
Dołączyła: 28 Kwi 2005
Posty: 720
Skąd: krakow
Wysłany: Sro 09 Gru, 2015 22:55 


Finka napisał/a:
Moja ciocia, która chorowała na raka 3 razy, wiecie, miała na koniec raka trzustki. I wiecie co? Nie on ją zabił, a źle wykonana proteza dróg żółciowych, którą musieli rekonstruować po chemii.

Finka, nie lubię komentować takich bliskich przypadków, ale gdyby nie leczenie konwencjonalne to ciocia miałaby raka tylko raz. Pierwszy i ostatni. Czy to faktycznie świadczy o tym, że chemioterapia powoduje raka? statystycznie zdecydowanie tak 3 do 1.
Nie, to świadczy o tym ze ryzyko powikłań i skutków ubocznych jest zawsze. Gdyby nie leczenie to zmarłaby po prostu za pierwszym rzutem i nikt nie miałby szansy popełnić żadnego błędu.
Każdy powinien mieć praw podjąć decyzję czy chce się leczyć czy nie, ale mamy już na świecie dane statystyczne które obrazują która decyzja daje jaką szansę na przeżycie. Ludzie już umierali dla tej statystyki, można się nauczyć na ich doświadczeniach.
U mnie w rodzinie też jest dużo nowotworów, jedna babcia się nie leczyła choć miała raka piersi a druga przeszła radioterapię.
jedna zmarła po 50 a druga po 80 mimo, ze 30 lat później na drugiego raka...
sory ale waga dowodu anegdotycznego jest żadna, zwłaszcza, ze na każdy taki dowód można przywołać drugi.
Faktycznie są badania naukowe które mówią o tym, że np dożylne wlewy witaminy C pomagają przy niektórych typach nowotworów (chyba przy nowotworze jelita grubego) i takie terapie się stosuje w ramach medycyny. ile nowotworów tyle rozmaitych mechanizmów ich powstawania i charakterystyki, nie wiem jak miałoby się znaleźć jedno lekarstwo na raka. wraz z wydłużaniem się sredniej długosci życia wzrasta ilośc nowotworów bo są one ściśle powiązane z wiekiem - po prostu mechanizmy naprawcze nie funkcjonują już tak dobrze i dysfunkcyjne komórki zamiast się zabić to się rozmnażają, jak będziemy żyć 120 lat to każdy umrze na nowotwór.
_________________
Czytając ten post ćwicz mięśnie kegla!!

 
 
Finka 

Wiek: 30
Dołączyła: 20 Sie 2007
Posty: 1132
Wysłany: Sro 09 Gru, 2015 23:14 


Zoe, ale ja nie twierdzę, że powinna była odmówić leczenia i wiem, że lekarze podarowali jej 17 lat życia. Wiem, że na ten moment nie ma lepszej alternatywy dla chemii w przypadku nowotworów i z tym absolutnie nie polemizuje, skłaniam się jednak ku stanowisku, ze chemia nie jest LEKIEM. Ciocia nawet z rakiem trzustki dopraszała się o chemię, bo to zawsze była jakaś szansa - żadna, bo żadna, ale jednak. Niestety, aktualnie mamy właśnie albo chemię, albo okłady z błota, albo nic. No tragiczny wybór, no nie?
Wierzę w medycynę niekonwencjonalną, ale też nie bezkrytycznie :)

Może zbyt osobiście do tego podchodzę bo bardzo przeżyłam śmierć cioci i za bardzo napatrzyłam się na jej cierpienie. :|
 
 
magribi 

Dołączyła: 10 Lip 2007
Posty: 538
Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Sro 09 Gru, 2015 23:31 


Jest jeszcze tzw medycyna spersonalizowana - tworzenie leków indywidualnie do pacjenta, guza. Szczerze mówiąc, nie wgłębiałam się w opisy przypadków itp ale jest to podawane jako alternatywa. Mają to być terapie bardzo wyspecjalizowane. Są bardzo drogie, ale cena sekwencjonowania bardzo szybko spadła, więc może kiedyś...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum

Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10