Ten topik to troche takie moje zale i smutki zwiazane z moim slodziaszkiem. mam nadzieje, ze Mi nie uzna tego za spam .
Wlasnie dzisiaj doszla do skutku planowana od dawna operacja mojego kochania. Jakies poltora roku temu pojawil sie u niej guzek na jednym z sutkow, weterynarz nakazal obserwacje i interwencje dopiero w momencie, kiedy guz zaacznie zyc (powiekszac sie, zmieniac). poczatkowo byl to po prostu maly, niewidoczna, acz wyczuwalny groszek. pare miesiecy temu zaczal jednak niespodziewanie rosnac, zmieniac ksztalt.
wizyta u lekarza potwierdzila moze nie najgorsze, ale niezbyt dobre przeczucia - gruczolak, w drodze drugi dwa sutki blizej.
decyzja lekarza w miare jednoznaczna - nieleczony przerodzic sie moze w zlosliwa postac, zaatakowac inne narzady, organy i wtedy juz nie bedzie w ogole wesolo. poniewaz wzrost gruczolakow jest spowodowany przez stymulacje hormonalna, to nalezalo (poza sutkami) usunac rowniez macice.
przy okazji dowiedzialam sie (co moze byc wazne dla innych), ze sterylizacja do pewnego wieku (do ok. 5-ciu lat) chroni przed powstawaniem gruczolakow - szkoda, ze wczesniej nikt mi o tym nie powiedzial, wiele cierpien zostalo by mojemu psu oszczedzonych - na pewno zdecydowalabym sie na sterylizacje, kiedy byl czas.
teraz moja kruszynka lezy obok mnie, wyczerpana, nie do konca wybudzona jeszcze. jestem w pracy, ale wzielam ja ze soba, bo w domu nie ma wlasciwej opieki, a szwy sa w okolicy brzucha, do ktorego (podczas mojej dwugodzinnej nieobecnosci, kiedy to zsotawilam ja pod opieka moej "rodziny") zdazyla sie dobrac, rozwiazala jeden ze szwow i ja, oczywiscie za lzami w oczach polecialam z nia do lekarza. na szczescie jeszcze byla snieta, wiecjakby ten jeden szew zostal "dorobiony" na zywca. nie moge ryzykowac, ze to sie powtorzy, wiec sama musze o nia zadbac. i tak zrobie. bedzie to troche uciazliwe dla niej, bo jednak codziennie bedziemy sie musialy przez pol godziny czolgac przez miasto (trasa zazwyczaj do pokonania w 15 min), lae lepsze to niz dodatkowe szycie, moje nerwy (czy kto byl laskawy psojrzec na nia w domu?).
to jest wlasciwie glowny powod dla ktorego ta operacje odkladalam tak dlugo (jakies 3 miesiace) - wiedzialam, ze bede musiaal poswiecic gajoszce maksimum czasu.
mam nadzieje, ze teraz wszystko bedzie ok, ze nie pojawia sie "przerzuty" i w ogole. a w pracy kruszynce zrobilam poslanie, nalalam wody, i w ogole zadbalam o nia maskymalnie. mam ja permanentnie na oku .
jestem zmeczona, rozzalona (dlaczego o wszystko musze ja zadbac? czemu nikt mi nie moze pomoc chocby w dopilnowaniu psa? czemu potem moja matka bedzie mogla sie pochwalic "zadbalismy o psa", "zrobilismy mu operacje", a w zadnym stopniu, na zadnej plaszczyznie nie jest w stanie mi pomoc?).
mam nadzieje, ze teraz wszystko bedzie ok, ze nie pojawia sie "przerzuty" i w ogole.
Pewnie, że będzie dobrze. Musi być i będzie. Zwierzęta mają ogromną wolę życie, a te które czują się kochane - po prostu zadziwiającą. A to wystaraczy, żeby z najgorszych "opresji" zdrowotnych wychodziły obronną łapą. Głowa do góry !
_________________ "Kaznodziejów omijam z daleka, choć w kościołach oglądam obrazy.
Cenię talent i mądrość człowieka i nie ufam facetom bez skazy"
ej, dzisiaj jest juz o niebo lepiej - nawet okzala pierwsze oznaki powracajacego aptetytu - dalam jej pol porcji jedzenia (wczoraj nie jadla, dzisiaj dopiero teraz) - znaczy, ze gadżoszka wraca do swojego swiata.
znowu ja zabieram do pracy - zorganizowalam samochod, zeby nie musiala chodzic, kocyk czeka, miseczka z woda tez. mam nadzieje, ze przespi slodziaszek cala noc znowu.
kolo 4 rano dzisiaj musialam z nia wyjsc - stanela nieruchomo (bo w ogole malo ruchliwa przez bol byla) kolo drzwi, stwierdzilam, ze siusiu sie chce - poszlam, znioslam mala kanalie, zrobila siusiu i chyba jej to pomoglo.
rano miala jakby goraczke, balam sie o nia, ale zawalczyla i wydaje sie, ze wszystko wraca na dobra dorge strasznie sie ciesze.
a teraz znowu spi , normalnie zloty pies
_________________ "- O, widzi pani. Tamten pan. Założę się, że boi się bokserów. Że brzydzi się bokserami. Że nigdy w życiu nie miał psa i nie chce mieć psa. Bo żaden pies go nie zaakceptuje. Tego się boi. Bo psy czują, że człowiek jest nie w porządku. Zwłaszcza boksery. Są tacy ludzie, których moja bokserka omija szerokim łukiem. Są tacy, na których nie zwraca nawet uwagi. Ona to jest największy psycholog. I ja się z nią liczę. Są natomiast ludzie, których uwielbia. Pamięta pani, jak się do pani wdzięczyła? Jak się wyginała, jak podskakiwała, jak machała swoim kikutem ogona? Nieprzypadkowo. Ona wie, proszę pani. Ona wie."www.szczesliwypies.pl www.szczesliwypies.blog.onet.pl
nooooo, w pracy jest cool - znaczy super ekstra fajnie ,ze moge ja wziac, ze ludzie ja wyglaszcza i w ogole . genralnie to juz jest prawie (tfu tfu) spoko - chodzi lepiej, chce jesc i generalnie kreci sie w kolko .
i jeszcze chcialam dodac, ze bezpieczenstwo hostelu wzrasta niesamowicie dzieki jej obecnosci
Moja kicia będzie mieć jutro dokładnie taką samą operację co szmajowa suczka.. Też wyrosło jej coś na gruczole mlecznym. Najpierw było malutkie, regularne, po czym dość szybko zaczęło rosnąć. No i zapadła decyzja. Strasznie się boję, że coś pójdzie nie tak, zważywszy na wiek kotki- 17 lat..
Do tego nie wiem czy dobrze wybrałam weterynarza, który będzie kota operował (dr Bakowski z Centralnej), bo zupełnie nie mam rozeznania w tej kwestii. Budzi zaufanie, ale czytałam o nim różne opinie..
trzymam kciuki za kotka :* moja sunia bedzie miala sterylizacje u dr Szydlowskiego w przyszlym tygodniu, przy okazji wytna jej cysty ktore ma oraz jak sie okazalo przepukline :/
tez sie o nia boje takze cie rozumiem!
trzymam kciuki!! :*
No, wygląda że jest ok. Kotka dobrze zniosła narkozę, ładnie się wybudziła i teraz już dochodzi powoli do siebie. Widok na początku był przeżałosny, chciało mi się płakać. Miała drgawki po narkozie, ciężko oddychała, kręciła się w koszyku, zupełnie nie wiedząc co się dzieje Ale teraz wszystko wraca już powoli do normy. Tylko niestety strasznie łazi (zataczając się przy tym) i boję się, żeby sobie rany nie rozerwała :/ Szramę ma przez cały brzuszek moje biedactwo..
Ma jeszcze trochę naćpane oczka z trzecią powieką lekko wysuniętą i chwiejnie chodzi- mięśnie jeszcze widać nie do końca współpracują Próbuje się też myć, co wygląda pociesznie, bo nie może sobie trafić łapką tam gdzie chce. Ale idzie już mam nadzieję ku dobremu:) W niedzielę kontrola i zastrzyk ze środka przeciwbólowego i antybiotyku (swoją drogą środek, który dostała ma ponoć działać przez 2 doby- prawda to?!).
Dzięki za wsparcie duchowe Dziewczyny :*
Olka, ja po sterylizacji mojej kotki musiałam jej kupić kaftan, bo wyskubywała szwy, a na drygi dzień juz zaczęła skakać na meble
musieliśmy jej na kilka dni klatkę skołować prowizoryczną
i jej pilnować cały dzień.
A ze Twoja miała poważniejszy zabieg, to tym bardziej polecam ją zabezpieczyć.
no i szybkiego powrotu do zdrowia dla niej
znalazłam nawet fotki
_________________ /Nic odkrywczego nie powiem - po prostu wiem, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje, a niektóre sądy na własny temat mogą się okazać nieprawdziwe./
Moja śpi w pudełku z Ikei;) albo zawinięta w kocyk (tak też ją ewentualnie przenoszę). Chodzi już dziś ładnie. Chce co prawda wskakiwać na meble, ale jeszcze jest na tyle osowiała, że jak ją położę na mięciutkim kocyku i pogłaszczę, to zasypia.
Szwy ma na tyle drobno założone, że nie wyskubuje ich (jedyne, co próbuje robić, to liże się po brzuszku, ale wet powiedział, że może). A że jest już stara, to pewnie jej się nie chce szaleć. Ale zapytam weta jutro na kontroli o kaftanik (myślałam, że dostanie od razu, ale nawet nie ma opatrunku- co mnie zdziwiło w sumie, ale to chyba standard?)
W nocy z mamą na zmianę "dyżurowałyśmy" przy niej. Akurat koło 4 zachciało się kotu siku- i MUSIAŁA do kuwetki- nie mogłam jej utrzymać, więc zawinęłam w koc i przeniosłam do łazienki. Strasznie mocz jej śmierdzi narkozą, ale to chyba dobrze, bo ją wydala.
Także pierwsza doba minęła pomyślnie. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej
[ Dodano: Sob 17 Kwi, 2010 12:28 ]
A, jeszcze takie pytanie- ile się kotu może goić taka rana? Po jakim czasie wet wyciągnie szwy?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum