Z tą dostępnością bez recepty to nie jest głupi pomysł... Ale... Każdy kij ma 2 końce
Wiele się słyszy o tym, że dziewczyna nie wzięła na czas tabletki "po", bo lekarze nie chcieli wypisać recepty, ale też jak już było wspomniane na takie tabletki rzuciłyby się małolaty i łykały jak cukierki... Ale to nie jest problem... Bo te małolaty co najwyżej same sobie by zaszkodziły, a normalni ludzie mieliby szybki dostęp w razie wpadki.
Wg. mnie problemem może być coś innego. Niektórzy lekarze i aptekarze są "tolerancyjni" (np. moja była ginekolog jak kiedyś na jakiś czas odstawiałam pigułki sama dała mi receptę na Postinor tak w razie czego), ale są też tacy, dla których tabletka "po" to wielkie zło. I tu pojawia się problem... Może być tak, że Postinor czy Escapelle byłyby ogólnie dostępne bez recepty, ale niektóre apteki by ich w ogóle nie sprzedawały. Raz w jednej z poznańskich aptek spotkałam się z odmową sprzedaży pigułek, bo "my nie sprzedajemy środków poronnych" :/ Więc z tabletką "po" może być podobnie... W dużym mieście nie będzie to problemem bo pójdzie się po prostu do innej apteki. Ale w małym miasteczku lub na wsi? No i dodatkowo rozpowiadanie po całej wsi, że panienka Iksińska pigułkę "po" chciała kupić. Tak więc w Polsce jak to w Polsce nawet jeśli dojdzie kiedyś do tego, że tabletka "po" będzie dostępna bez recepty, to i tak może się okazać, że niektórzy będą musieli nadal bardzo się natrudzić, żeby ją zdobyć