Napisałam w innym temacie, kontynuowałam wątek, jednak nikt mi nie odpisał. W celu dokładniejszego opisu sytuacji, możecie zajrzeć do wątku o jakości krwawienia z odstawienia.
Ale...
zrobiłam testy. Wprawdzie nie z moczu porannego, ale wypiłam może ze 150ml przed zrobieniem testu i zjadlam dwie kanapki. Mocz był z ok 5h, czyli tyle, ile śpię. Zrobiłam strumieniowy AMIL, jednak zanurzyłam go w pojemniku z moczem. Wskazał drugą kreskę! Tylko, że po 20 -30 minutach jej nie było, a został ślad po zalaniu. Możliwe, że go przemoczyłam i ta kreska wyschnęła po czasie? test był do odczytania po 5 minutach max 30. Należało go trzymac w moczu conajmniej 10 sekund, ja trzymałam ok 15... Kolejne dwa zrobiłam płytkowe. Oba negatywne. Z tej samej próbki moczu wszystkie. Czy to ma znaczenie, że próbka moczu stała ok 30 min, ale w zamkniętym pojemniku na mocz, w szufladzie? Co z tym strumieniowym?
Byłam dziś u ginekologa (po testach), powiedziała, że nie mam się czego obawiać, zbadała mnie, zrobiła usg dopochwowe.
on_m, czy ja dobrze rozumiem, że zrobiłaś test ciążowy inaczej niż instrukcja nakazuje i teraz się stresujesz bo wynik jest nie po Twojej myśli? zwykle jak jest instrukcja to się jej trzyma...
_________________
Jeżeli co drugi twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać..
Instrukcja mówi, że próbka moczu nie musi być pierwszym oddanym w ciągu dnia. Mówi, że można umieścić końcówkę testu w pojemniku z moczem, a nie koniecznie pod strumieniem moczu. Może faktycznie zbyt długo trzymałam końcówkę w próbce. Dlatego test się zalał. Nawet teraz widać na nim, że do miejsca kreski ciążowej dostał się mocz (jakby był zalany), może po prostu mocz zatrzymał się w miejscu barwnika. W ciąży raczej nie jestem, gdyż nie dość, że przyjmowałam pigułki prawidłowo, odbyłam stosunek przerywany (niby żadne zabezpieczenie), wczoraj byłam u pani ginekolog i powiedziała, ze macica jest malutka i nie mam się czym martwić.
Wczoraj po tym teście z tej samej próbki moczu wykonałam dwa inne. I dziś z porannej próbki jeszcze jeden. Wszystkie te były negatywne.
Przeczytałam instrukcję kilka razy, ale "co najmniej 10 sekund" zrozumiałam trochę inaczej, trzymałam 15. I może to miało jakiś wpływ. Czytała w Internecie podobny przypadek, dokładnie z tym testem. U kobiety kreska pojawiła się i zniknęła. W ciąży nie była.
on_m, na każdym teście jest podany czas w jakim należy odczytać wynik (np. po 5 lub 10 minutach). I tylko ten wynik się liczy. To co pojawia się wcześniej czy później nie jest ważne.
Jak się martwisz idź do apteki, kup nowy, inny test i zrób go jutro rano - tym razem zgodnie z instrukcją i również zgodnie z czasem podanym w instrukcji odczekaj wynik.
Takie gdybanie teraz czy jesteś w ciąży czy nie jest bez sensu. To jak wróżenie z fusów albo rzucanie monetą :/
_________________ You really are my ecstasy,
My real life fantasy...
- ATB "Ecstasy"
Pati, w poście wyżej napisałam, że dziś zrobiłam czwarty test z porannego moczu. Pokazał jedną kreskę (innej formy, płytkowy, strumieniowego już nigdy nie użyję, bo nie wiem czy potrafię go używać). Dwa poprzednie testy również płytkowe. W sumie użyłam testy dwóch firm (z tej samej był płytkowy i strumieniowy, z drugiej kolejne dwa płytkowe) Co do tego testu, na którym pojawiła się kreska, wychodziłoby na to, ze jestem w ciąży, po 5 minutach pojawiła się kreska ciążowa. Na tym teście było napisane również, że po 30 minutach test należy wyrzucić - rozumiem to tak, ze wynik można odczytać do 30 minut. Wtedy tej kreski już nie było. To jest wielka zagadka. Bo teoretycznie w czasie, kiedy było możliwe odczytanie wyniku jednocześnie wynik był pozytywny i negatywny. Po tym teście, poszłam do pani ginekolog, która powiedziała, że nic nie wskazuje na ciążę. Nie wiem co o tym wszystkim myśleć...
dziękuję za odpowiedzi. szczerze mówiąc byłam dość spokojna, niepokoi mnie ten jeden test. ale zbyt wiele rzeczy składa się na to, że w ciąży być nie powinnam... regularnie pigułki, bez wymiotów, biegunek, interakcji, przerywany i to tylko raz, plamienie z odstawienia (bardzo skąpe, ale jednak. ginekolog powiedziała, że nie ma w tym nic niepokojącego, przy tabletkach bywa tak, że endometrium jest bardzo cieniutkie i nie ma się co złuszczać), do tego 3 testy na nie - ten jeden jakiś lewy tylko, wizyta u ginekologa, która mówi, że nie ma ciąży (ale czy po 18 dniach coś by stwierdziła)? mętlik w głowie. dla spokoju ducha pójdę na badanie krwi. biorę dalej pigułki, więc... ech, brak słów do samej siebie.
[ Dodano: Sob 08 Paź, 2011 20:04 ]
A czy Wy uważacie, że mam powody do obaw?
Odzywam się po dłuższym czasie. 10.10. wykonałam betę, żeby mieć pewność. wynik <2.0, gdzie norma 0 do 5. Czyli ciąży nie ma. Zmieniłam jednak pigułki z kontraceptu na cerazette. W ciągu miesiąca przytyłam z 3-4kg, mam niepohamowany apetyt, z którym zamierzam walczyć, bo załamałam się, kiedy weszłam na wagę. Poza tym urosły mi piersi. Nie mam plamienia (to znaczyłoby, ze dobrze toleruję cerazette). Przez to wszystko zaczęłam sobie wkręcać, że jednak jestem w tej ciąży. I w labie się pomylili! To chore, wiem. Ale czy jest możliwa taka reakcja na cerazette?
Zmiana pigułek zbiegła się w powrotem na uczelnię. Jem co 1,5h żeby tylko nie burczało mi w brzuchu, bo to takie krępujące. Ale muszę się wziąć za siebie.
Teraz całkiem głupie pytanie: myślicie, że w laboratorium mogli się pomylić? [kiedyś chcieli mi wmówić, że mam łamliwość kości, okazało się, że mieli stare odczynniki. ale tym razem korzystałam z prywatnego lab., innego niż wtedy]. to chyba jakaś paranoja...
Widać był błędny. Jeden sikany wyszedł pozytywny, 3 negatywne i negatywne z krwi, czy ktoś jest w stanie Cię przekonać, że nie jesteś w ciąży? Żadna odpowiedź Cię nie zadowoli.
_________________ "Kobieta musi mówić żeby wiedziała co myśli."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum