Na pewno zdarzyły się Wam sytuacje, kiedy chciałyście się zapaść pod ziemię, zamknąć oczy i powiedzieć "mnie tu nie ma!" Z perspektywy czasu takie zdarzenia wydają się zabawne, więc pośmiejmy się razem
Chciałam zaczekać ze zdradzeniem swoich idiotycznych wpadek, żeby się przekonać, czy temat w ogóle ruszy, ale... pokaże dobry przykład :>
Z serii wpadek śniadaniowo - herbacianych.
Idziemy raz sobie z nowymi znajomymi do bufetu uczelnianego (początek roku, dopiero się poznajemy), kupujemy herbatę. Obok stoją cukierniczki i takie szerokie miseczki z solą. No i genialna Rosemary bierze śmiało dwie łyżki "cukru", idzie siada do stolika i... arghhh, nic bardziej obrzydliwego w życiu nie próbowałam. Moje nowe koleżanki miały ze mnie ubaw, a i pewnie długo jeszcze im się to przypominało, jak mnie spotykały.
Druga historyjka zdarzyła się na początku tego semestru.
Tak się złożyło, że byłam zmuszona zmienić grupę, bo mi czas zajęć nie pasował. Po dwóch tygodniach nieobecności ide w końcu załatwić to u pana magistra. Wiem o nim tylko tyle, że jest młodym, całkiem przystojnym brunetem. Więc pukam, wchodzę, patrzę: dwóch młodych facetów, obaj bruneci, obaj w miarę przystojni jak dla mnie no i który to ten mój? Więc mówię: ja do pana magistra X. Jeden z nich uśmiecha się i mówi, że to on. No więc ja wykładam mu cała sprawę, że grupa, że czas, że chcę zmienić, że ładnie proszę itp. Gadam z 10 min. Kończę, a on mi spokojnie odpowiada: tak tak, rozumiem całą sytuację... Sądzę, że nie będzie problemu, tylko widzi pani... nie należy to do w moich kompetencji, należałoby się spytać pana magistra X. I pokazuje na tego kolesia obok! Nieźle mnie wrobili! Uśmialiśmy razem z tego, chociaż był mi strasznie głupio (Przedmit zaliczyłam na 5 )
C.d.n.
_________________ Zła wypowiedź? To tylko skróty myślowe!
tylko widzi pani... nie należy to do w moich kompetencji, należałoby się spytać pana magistra X. I pokazuje na tego kolesia obok!
ooo ale zabawni są u ciebie wykładowcy.
Ja nie mam takich historyjek o ktorych by opowiadac ze śmiechem z uczelni..
JEst pelno sytuacji w ktorych pelnie glowna role, mam szczescie do tego typu spadaja mi wszystkie materialy na srode sali (siedzimy w podkowie) po koleji wszystkie dlugopisy turlaja sie na ziemie..(oczywiscie panowi wykladowcy leca je pozbierac ?? w trakcie zaliczenia lamie mi sie cienkopis na pol ale z takim hukiem ze koniec ,, wykladowcy sa przyzwyczajeni ze zawsze cos wykombinuje oczywiscie niechcaco wiec jest niby wesolo..... a mi po czesci glupio bo zawsz to ewelina i ewelina..i zawsze na mnie...
Ale jak sobie przypomne moze cos to zapodam
_________________ " Niech żyją szaleńcy. Nieprzystosowani. Buntownicy. Możecie ich cytować, nie zgadzać się z nimi, gloryfikować ich lub oczerniać. Nie możecie tylko jednego: ignorować ich. Ponieważ to oni są motorem zmian. Oni popyjachą naprzód ludzkość. I choć wielu uzna ich za wariatów, my dostrzeżemy w nich geniuszy. Ponieważ tylko ludzie wystarczająco szaleni, by przypuszczać, że mogą zmieniać świat, naprawdę go zmieniają".
a ja mam takie szczescie ze zawsze cos mi sie przydazy i nawtet jak jestem niewinna to ja dostaje opieprz.
no wiec moze na poczatek (bo w moim zyciu takich sytuavcji bylo co niemiara) poczatek roku akademickiego-Didok na pierwszym roku,pierwsze rozpoczecie roku akademickiego.Ja w siodmym niebie,czuje sie taka dorosla i wyzwolona i nagle zachcialo mi sie siku.Nie zorientowana w architekturze mojej nowej "szkoły" wlazlam do pierwszego kibla z brzegu-wchodze a tam pisuary,no to cofm sie i rzucam okiem na drzwi wejsciowe ale tam nie ma zadnego ludzika,wiec ide bo juz czuje ze pecherz sie buntuje.Wysiusialam sie,umylam raczki i wychodze,a w drzwiach mija mnie jakis koles i dzienwie na mnie patrzy-wiec ja z usmiechem mowie "Jakie fajne koedukacyjne kibelki tutaj maja"-kolesiowi mina zrzedla ale ja mysle sobie ze fajny tekst szczelilam (naogladalam sie za duzo Ally McBeal ). Potem okazlao sie ze to byl atylko meska ubvikacja a dla babeczek jest w drugim skrzydle.Ogolnie zrobilam z siebie idiotke
Noo...ja swego czasu miałam talent do włażenia do zajętych kibli i łazienek. Np mojego (prawie) teścia widziałam w kąpieli, na kiblu (w obu czynnościach.....)
No i jeszcze facet w pociągowym kiblu...
Ale to ich wina była - mogli się zamknąć, no.......
Jak sobie jeszzce coś pzrypomnę, to skrobnę
Aha! jeszcze w liceum na duzej przerwie (masa ludzi wyległa) wyrżnęłam łbem w znak drogowy -> kto to widział tak nisko je wieszać
Ludzie się na mnie dziwnie patrzyli... a ja z raną ciętą głowy "Buhahahha... spokojnie nic się nie stało!"
Heheh, mi się zdarzyło dwa razy (!) nie zauważyć słupa ze znakiem i walnąć się całą twarzą w niego :> żenujące, szczególnie jak się przechodnie oglądają...
Dziewczyny, k'mon, śmielej
_________________ Zła wypowiedź? To tylko skróty myślowe!
buahahaha
ech aj takich smeisznych sytuacji mialam co niemiara!
poczawszy od tego jak pewniego dnia w klasie w licum wprst po nogi mojeje stroswieckiej i straej wychowawczyni upadla kamasutra, rzecz jasna tytulem ptosto w oczy
a a propos wchodzenia w cos to kiedys w centrum handlowym w Addlerze, weszlam w przeszklona sciane i to z calym impetem bo rozpedzilam sie dosyc dobrze "D
pan ochoroniarz zapytal tylko czy nic mi nie jest
_________________
Magda [Usunięty]
Wysłany: Czw 02 Lut, 2006 19:19
jejku, Rose, to ja chciałam taki topic założyć i to dzisiaj, włączam komputer i co widzę? No no, nieźle!
Przedwczoraj, gdy byłam z Zosią na spacerze zobaczyłam na drzewie ptaka, którego chyba jeszcze nigdy nie widziałam (później sprawdziłam w leksykonie ptaków, że to była tylko zięba, he he!). Drzewo stoi dokładnie przed wejściem do czyjegoś domku, więc zaparkowałam wózek na krawężniku, stoję i czaję. Otwierają się drzwi, wychodzi jakiś starszy gość i się na mnie dość nieprzyjaźnie gapi, no to ja mu teks zasuwam: "Przepraszam, ale ma pan takiego fajnego, małego ptaszka!". Facet zaczął się rechotać i zanim dodałam, że na drzewie, wszedł do domu. Czerwona się zrobiłam, ale w sumie też się zaczęłam śmiać.
Kiedy mieszkaliśmy z teściami dość często, gdy dzwoniłam do domu zamiast męża odbierał teść, a że mają obaj podobne głosy, nieraz mówiłam do teścia: "Cześć kochanie!". Odpowiadał zwykle: "Serwus panna!", aż tu razu pewnego odpowiedział: "Cześć!", no to ja przekonana, że to mąż, mówię: "Tak dzisiaj przemarzłam, ogrzałbyś mnie swoim ciałkiem?", a teść na to: "Czemu nie, tylko muszę spytać Grażynę, czy pozwoli". (Grażyna to moja teściowa). Chciałam się zapaść pod ziemię!
A z tych mało dla mnie zabawnych historyjek, to chciałam zniknąć dzisiaj w supermarkecie, gdy kupowałam piwo, a pani poprosiła mnie o dowód. Wiem, że młodo wyglądam, więc zamiast się obruszać, zaczęłam się trochę śmiać mówiąc kobiecie, że mi schlebia, a ona na to z pyskiem na całe gardło: "Gówniary bachorów se narobią, obrączkę dla picu zakładają i wielkie panie grają!!!". To ja jej ten dowód w pysk, a ona coś tam pod nosem, chyba przepraszać zaczęła, ale nie usłyszałam, bo mi tak ciśnienie podskoczyło, że szum w uszach miałam.
u mnie nie z uczelnia ale chyba najwieksza gafa jaka pamietam i po jakiej u kumpeli dluugo sie nie pokazalam..otoz:
kumpela zrobila impre..ale jej rodzice nie chcieli sie wyniesc z domu na jej czas..powiedzieli ze sie zamkna w innym pokoju i nie beda sie wtracac...no i git..dla gosc do spania zostaly 2 inne pokoje...swiatla byly pogaszone po parunastu godzkach ciaglej zabawy i picia wstawilam sie z lekka no i chcialam isc spac-zreszta juz wszyscy sie szykowali..tyle ze wczesniej poszlam zrobic siusiu no i w tym czasie inni sie rozlokowali w pokojach dla gosci...ja na chybil trafil wybralam jeden pokuj..pakuje sie do lozka z tekstem-bycie posuneli dupy bo ciasno..i slysze nagle glos ojca kolezanki-chyba lozka pomylilas ...szybko wytrzezwialam i znalazlam dobry pokoj i szybko sie zmylam rano
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum